fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Nowy kłopot z boeingami 737. Mają uszkodzone skrzydła

materiały prasowe
Boeing poinformował amerykańską Federalną Agencję Lotnictwa (FAA) o konieczności sprawdzenia skrzydeł w 312 boeingach modelu 737, w tym także w uziemionych Maxach, poinformował regulator na swojej stronie internetowej.

Defekt wynika z małej wytrzymałości materiałów wykorzystanych do budowy maszyn przez jednego z kooperantów amerykańskiego koncernu, a to może spowodować pęknięcia tzw. skrzeli, które zwiększają moc przy starcie i zmniejszają ją przy lądowaniu. Według Boeinga te elementy zostały nieprawidłowo wykonane i mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa lotów. Producent zaleca, aby niezbędne naprawy zostały wykonane w ciągu 10 dni. 

Czytaj także: Najnowszy boeing poleci pod koniec czerwca 

Według informacji FAA planuje ona wydanie zalecenia przewoźnikom, aby niezwłocznie sprawdzili, czy wadliwe elementy zostały zainstalowane w skrzydłach maszyn w ich flotach. Jeśli tak jest, konieczna będzie ich wymiana. FAA informuje jednocześnie, że nawet, gdyby któryś z tych elementów odpadł, nie spowoduje to spadnięcia maszyny, ale może uszkodzić obudowę samolotu.

Boeing zapewnia, że już poinformował operatorów B737, którzy będą musieli wymienić wadliwą część i wysłał do nich elementy prawidłowo wykonane potrzebne do reperacji, tak żeby okres wyłączenia maszyn z latania był jak najkrótszy.

Wiadomo, że kooperant Boeinga wyprodukował 148 wadliwych części, które mogły zostać zamontowane w którychś z 179 Maxw (na 371) bądź 133 B737 NG. Jednocześnie Boeing informuje, że podane liczby są maksymalne, a w rzeczywistości może się okazać, że są znacząco mniejsze. Natomiast jest niemal całkowita pewność, że wadliwe komponenty znalazły się w dwudziestu Maxach i dwudziestu jeden modelach 737 NG.

Nowy kłopot Boeinga nie mógł się wydarzyć w gorszym momencie. Amerykanie wysłali do Seulu na walne zgromadzenie członków IATA mocną grupę menedżerów, która miała przekonywać przedstawicieli linii lotniczych, że Maxy są bezpieczne i szybko mogą ponownie zostać certyfikowane. Mieli trudne zadanie, bo wprawdzie szefowie kilku linii zapowiadali zamówienia Maxów, ale większość przewoźników jest sceptyczna i raczej liczy straty.

— Jesteśmy zdecydowani, żeby przywrócić zaufanie do maszyn 737 MAX i ich przywrócenia do latania — mówiła w Seulu podczas na spotkaniu IATA Christy Reese, wiceprezes Boeinga, odpowiedzialna za sprzedaż i marketing w regionie Azji i Pacyfiku. Z nowym kłopotem i po sygnałach o niedoróbkach w samolotach przekazywanych klientom, zadanie Boeinga stało się jeszcze trudniejsze, niż po katastrofach z udziałem Maxów.

Danuta Walewska z Seulu

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA