Literatura

"Berta Isla": małżeństwo pod przykrywką

Javier Marías Berta Isla Przeł. Tomasz Pindel, wyd. Sonia Draga, Katowice 2018
ROL
Wybitny hiszpański prozaik Javier Marías łączy powieść szpiegowską z wysokiej klasy literaturą.

Inteligentny, przystojny młodzieniec, utalentowany poliglota, wychowany w hiszpańsko-brytyjskiej rodzinie. Tomás Nevinson studiuje na Oksfordzie, cieszy się sympatią rówieśników oraz profesorów. W Madrycie ma piękną narzeczoną, a w Anglii – nie brzydszą kochankę. Co może pójść nie tak? Javier Marías przekonuje, że wszystko.

Czasami bowiem ci najzdolniejsi wpadają w oko ludziom bezwzględnym. W tym przypadku to profesor Wheeler, o którym cały uniwersytet wie, że ma powiązania z tajnymi służbami brytyjskimi. Pewnego dnia na uczelnię przychodzi policjant, by przesłuchać Toma: okazuje się, że student znalazł się w nieodpowiednim czasie i nieodpowiednim miejscu, ale czy na pewno przypadkiem? Brak alibi sprawia, że chłopak znajduje się pod ścianą. Wtedy pomocną dłoń wyciąga prof. Wheeler i jego koledzy z MI6. Tak oto, Tom podpisze cyrograf.

Przewrotna intryga

Początek brzmi jak standardowa historia szpiegowska. To jedna z cech rozpoznawczych 67-letniego prozaika z Madrytu, który przenicowuje literaturę gatunkową, przerabiając na wysmakowaną prozę psychologiczno-obyczajową.

Zrobił to już w swojej najgłośniejszej powieści, trzytomowej „Twoja twarz jutro", w której pojawiają się nawet te same postacie, choć w innym momencie historycznym. – To powieść szpiegowska, ale na swój przewrotny sposób. Pokazuje intrygę a rebours, bardziej od zaplecza aniżeli z pierwszego planu – opowiada „Rzeczpospolitej" tłumacz powieści oraz iberysta Tomasz Pindel.

Bohaterem powieści jest bowiem nie tylko wspomniany Tomás, który prowadzi podwójne życie w nieustannej podróży i niebezpieczeństwie, ale też w dużej mierze jego osamotniona żona – tytułowa Berta Isla. I chociaż jeszcze kilka lat temu Marías mówił, że nigdy nie napisze powieści z punktu widzenia kobiety, to najwyraźniej zmienił zdanie. Zresztą już po raz drugi, bo po raz pierwszy uczynił narratorem kobietę w powieści „Zakochania" z 2011 r.

„Zakochania" ukazały się po polsku w 2013 r. w przekładzie Wojciecha Charchalisa i Carlosa Marrodána, a ponadto wielbiciele prozy Maríasa w Polsce nie powinni narzekać, „Berta Isla" to już dwunasta powieść Hiszpana, która ukazała się w przekładzie. Poza wczesnymi trzema powieściami, w których styl Maríasa dopiero się kształtował, cała jego proza jest dostępna po polsku.

Dostępność nad Wisłą nie równa się jednak wielkiej popularności, inaczej niż w Niemczech i Wielkiej Brytanii, gdzie Marias jest literacką gwiazdą. Brytyjscy bukmacherzy typują go na wysokiej pozycji do Nobla, udziela wywiadów prestiżowym mediom i sprzedaje duże nakłady. W ojczystej Hiszpanii również jest niekwestionowaną gwiazdą literacką, choć nie wszyscy go kochają, ma bowiem skłonność do mówienia tego, co myśli bez ogródek. Robi to w wywiadach, a przede wszystkim w uszczypliwych felietonach, które wywołują kontrowersje, za każdym razem w innych środowiskach polityczno-ideowych.

Trudno więc go przypisać którejś opcji. Postrzegany jest jako obyczajowy konserwatysta – chodzi głównie o jego niezbyt feministyczne spojrzenie na kobiety i relacje damsko-męskie – a także tradycjonalistyczny styl bycia – setki wypalanych papierosów, brak telefonu komórkowego i maszyna do pisania zamiast komputera.

Jest także tłumaczem z języka angielskiego. Fascynacja literaturą światową odbija się w jego powieściach, pełnych odniesień i cytatów z ulubionych pisarzy. Na kartach „Berty Isli" znajdziemy odwołania m.in. do Conrada, Balzaca i Dickensa, ale to nie oni zdaniem Tomasza Pindela są głównymi patronami najnowszej książki Hiszpana, tylko Szekspir i T. S. Eliot. Szekspir pomaga parze bohaterów zdiagnozować ich trudną sytuację małżeńską – rozmawiając o jego dramatach, analizują siebie i swoje życie. Poezja Eliota stanowi komentarz do stanu emocjonalnego Tomása.

Czasy generała Franco

Na drugim planie „Berty Isli" jest Hiszpania z czasów dyktatury generała Franco. Akcja rozpoczyna się pod koniec lat 60. i kończy niemal trzy dekady później. Temat ten powraca w twórczości Maríasa, który wychował się w rodzinie inteligenckiej, a jego rodzinny dom w latach 60. i 70. tętnił życiem, bo gromadzili się w nim intelektualiści i twórcy, którzy w otoczeniu bliskich ludzi mogli mówić to, co myślą.

Krytyka frankistowskiej epoki sprawia, że Marías nie zdobył sympatii hiszpańskiej prawicy. – Robi sobie wrogów po obu stronach – tłumaczy „Rz" Tomasz Pindel. – Jeśli ktoś jest prawicowym hiszpańskim konserwatystą i ma sentyment do Franco, musi nie cierpieć Maríasa. Lewa strona światopoglądowa też za nim nie przepada ze względu na konserwatyzm obyczajowy. To jest przypadek pisarza odrębnego, niezależnego, który żyje na swoich zasadach i nie chodzi na kompromisy, a przy tym ma taką pozycję literacką, że nie musi się liczyć z opinią publiczną.

O jego klasie świadczy też równy poziom kolejnych powieści. Jego tłumacz pytany zaś o to, co jest cechą charakterystyczną prozy Javiera Maríasa, odpowiada, że przede wszystkim styl i sposób prowadzenia narracji, a także umiejętność łączenia prozy gatunkowej, przystępnej dla czytelnika, z literaturą najwyższych lotów.

Nieprzypadkowo więc typowany jest do Nagrody Nobla. Charakterystyczna jest dla niego wielowątkowość, rozważanie i rozpamiętywanie tej samej sytuacji, opisywanie wciąż na nowo jednej sceny.

– To specyficzne dla niego, ale czyż nie jest to mechanizm znany każdemu? – zastanawia się Tomasz Pindel. – Przecież my ciągle powracamy do pewnych scen w naszych myślach, rozpamiętujemy i snujemy warianty. Sądzę, że ludziom tak dobrze czyta się Maríasa właśnie dlatego, że mimo iż jest dosyć wyrafinowany literacko, to jednocześnie oddaje naturalny sposób myślenia bliski każdemu człowiekowi. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL