fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Słowo w kulinarnym przepisie jest tak ważne jak w powieści

Julian Barnes, Pedant w kuchni, Przeł. Agnieszka Lewandowska-Rodak, Świat Książki, 2017
Rzeczpospolita
Julian Barnes nawet w kuchni nie przestaje być frapującym pisarzem. Wystarczy sięgnąć po jego wydaną wreszcie w Polsce książkę.

„Być świetnym kucharzem to jedno; być porządnym pisarzem kulinarnym to co innego i opiera się – tak jak powieściopisarstwo – na pełnym polotu zrozumieniu czytelnika i precyzji w formułowaniu myśli. Wbrew sentymentalnym wyobrażeniom większość ludzi nie nosi w sobie powieści; a większość szefów kuchni nie nosi w sobie książki kucharskiej. Czemu słowo w przepisie miałoby być mniej ważne niż słowo w powieści? Jedno może okazać się niestrawne dla żołądka, drugie – dla umysłu".

Tak pisze Barnes w zbiorze felietonów-esejów skrzących się erudycją i dowcipem. Twierdzi, że choć obecnie „gotuje z entuzjazmem i przyjemnością, brak mu poczucia wolności i wyobraźni". Ale też „jak z seksem, polityką i religią, tak i z gotowaniem: kiedy sam zacząłem badać temat, było już za późno, żeby zwrócić się do rodziców".

Dlatego właśnie Barnes potrzebuje precyzyjnych wskazówek, ale nie dajmy się nabrać, że uważa się w związku z tym za dyletanta w sprawach kulinarnych. Przywołuje kuchenne biblie, zwierzając się ze sposobów obcowania z nimi, bo nie jest on wcale taki oczywisty. Rozważa miary, bo cóż znaczą stwierdzenia: średnia cebula, kawałek, porcja, kapka, a nawet szklanka?...

Jedna z zasad głosi: „jeśli nie sprecyzowano ilości jakiegoś składnika, należy dodać dużo tego, co się lubi, trochę tego, co się trochę lubi, trochę tego, za czym się mniej przepada, a w ogóle nie dodawać tego, co nam nie podchodzi". Wie, co mówi, i płynnie przechodzi do porad w sprawie kompletowania literatury kulinarnej, by stać się niemal niepostrzeżenie instruktorem pisania książek kucharskich!

Dla tych, którym wyczyny kuchenne i erudycja Barnesa stają się przeszkodami torującymi drogę do własnych kulinarnych odkryć, pisarz ma radę: „są dania, które zawsze najlepiej jeść w restauracjach, choćby wersja podana w książce kucharskiej wydawała się nie wiem jak kusząca".

Mamy i polski wątek, Barnes przywołuje postać Edouarda de Pomiane'a, czyli Edwarda Pożerskiego, autora książek kucharskich polskiego pochodzenia (1875–1964), solidaryzując się z jego wizją kuchni pełną zrozumienia dla przyrządzającego danie „propagującego prostą kuchnię, o jaką dziś we Francji coraz trudniej".

Frankofilstwo pisarza przejawia się nie tylko w jego oczywistej fascynacji Gustawem Flaubertem, ale i wieloma innymi związkami z tym krajem, który odpłacił mu przyznaniem zarówno prestiżowej Prix Medicis, jak i Prix Femina. Jest nie tylko jedynym pisarzem, ale i nie-Francuzem, zdobywcą obu tych trofeów.

Wyróżniony w 2011 roku prestiżową Nagrodą Bookera za powieść „Poczucie kresu", brytyjski pisarz to autor, którego każda kolejna książka jest oczekiwana z zainteresowaniem i z uzasadnioną nadzieją, że będzie wyjątkowa. Nie bez powodu tłumaczono go na ponad 30 języków.

Bardzo długo, bo aż 14 lat, przyszło nam czekać na „Pedanta w kuchni" wydanego po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii w 2003 roku. Ale naprawdę było warto.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA