fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Sacrum podszyte rubasznością

materiały prasowe
Pewien powieściopisarz przekonywał mnie kiedyś, że w literaturze nie chodzi o rywalizację. Twierdził, że kluczem do artystycznego sukcesu jest stworzenie dla siebie samego odrębnej kategorii, w której się osiągnie mistrzostwo. Innymi słowy – pisać tak, jak nikt inny nie pisze.

Dlaczego o tym wspominam? Otóż jest pewien pisarz w Polsce, który już od dłuższego czasu praktykuje takie podejście do literatury. Na dodatek osiągnął w swoim pisarstwie spory kunszt, choć ewidentnie nie uzyskał adekwatnego uznania okołoliterackiej opinii publicznej. Może dlatego, że przez lata był dziennikarzem telewizyjnym, ma w dorobku także wywiady rzeki (m.in. z Władysławem Bartoszewskim, Wojciechem Pszoniakiem i Krzysztofem Piesiewiczem) i być może dlatego zapomina się, że Michał Komar bywał też scenarzystą (współpracował z Hasem!), ale przede wszystkim jest wyśmienitym eseistą i prozaikiem.

Trafiła się okazja, żeby się o tym przekonać, bo niewielkie warszawskie wydawnictwo Czuły Barbarzyńca właśnie wydało jego dwie książki. Pierwsza to „Wtajemniczenia", zbiór esejów układających się w swoistą powieść dygresyjną, który został wznowiony po dziesięciu latach od premiery. To istny kulinarny „Dekameron", gdzie bohaterowie – przedstawiciele klasy wyższej oraz ich służba – przygotowują kolejne posiłki, a te kuchenne preparacje umilają sobie przeróżnymi opowiastkami pełnymi erudycyjnych szczegółów oraz anegdotami historyczno-obyczajowymi, niekiedy bardzo pikantnymi. Akcja książki osadzona jest w przestrzeni dosyć umownej, choć zakres opowiadanych historii pozwala wyznaczyć górną granicę czasu na drugą połowę XX wieku.

fot. mat. pras.

Bardzo dobrze, że „Wtajemniczenia" wznowiono, bo jest to rzecz znakomita. Jak na eseistykę wysokiej próby przystało, jest precyzyjna i zaskakująca, a przy całej swej erudycyjności nadzwyczaj lekka, chwilami rebelaisowsko rubaszna – mieszająca wysokie z niskim, sacrum z profanum, ducha z ciałem.

O czym opowiadają sobie bohaterowie w kolejnych rozdziałach? Spójrzmy na podtytuł: „Rozdział VI, w którym mówi się o pieczonych drozdach, roli przepony w dziejach świata, pięknie współczucia i nędzy litości". Albo „Rozdział III, w którym mówi się o konfiturach, ironii, tartach i cnocie szlachetności". Tutaj Antygona spotyka się z Raskolnikowem, a Roman Ingarden z Janem Potockim.

Druga książka to już nowość – „Skrywane", powieść dygresyjna pełną gębą. Bezlitośnie sarkastyczna, a także silnie postmodernistyczna w swym upodobaniu do cytatu oraz ironii, jak celnie wskazuje prof. Zbigniew Mikołejko w posłowiu. Pisana krótkimi rozdziałami, z których każdy stanowi mikroesej, przedstawia historię medyka podróżującego przez XVI-wieczną Europę. Oczywiście jest to nie tylko podróż fizyczna, ale również duchowo-intelektualna, a może i metafizyczna? Doktor nie tylko leczy hemoroidy, łagodzi ból gnijących dziąseł i tłumi niestrawności alkoholowym destylatem, ale też usiłuje lawirować wśród biskupich intryg, musi uważać na towarzyszącego mu błazna donosiciela i stara się rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci. W końcu też – medytuje nad istotą ludzkiego bytu.

Jest w tych dwóch książkach Michała Komara ogromna fantazja i brawura, a przede wszystkim rzadka bezinteresowność, którą warto docenić. Komu by przyszło do głowy pisać dzisiaj książkę o XVI wieku, zanurzoną w tej epoce intelektualnie i stylistycznie? Erudycyjną, wymagającą od czytelnika niemałego obeznania w historii powszechnej i historii sztuki. Dawniej Józef Hen praktykował podobną sztukę, ale dziś Michał Komar pozostaje bezkonkurencyjny. Konsekwentnie pisze książki, których nikt inny w Polsce by nie napisał.

Michał Komar, „Skrywane", „Wtajemniczenia", wyd. Czuły Barbarzyńca, Warszawa 2019–2020

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA