W obszernej, liczącej ponad czterysta stron dużego formatu – licząc bez przypisów – książce poza głównym bohaterem i jego utworami przewijają się m.in. Puszkin, Mickiewicz, Dostojewski, Tołstoj i Turgieniew. Zaś Frołow – świadoma pytania ukraińskiej pisarki Oksany Zabużko, jak czytać rosyjską literaturę po masakrze w Buczy – pokazuje świat wyborów pisarza urodzonego w ukraińskiej rodzinie, gdy podbitą przez Rosję Ukrainę zwano Małorosją.
Gogol i Mickiewicz
Również ówczesny świat był mały. Dość powiedzieć, że przebywający na zesłaniu w Petersburgu Mickiewicz mieszkał w tym samym domu, co Gogol po przyjeździe z rodzinnych stron. Tyle że Mickiewicz od frontu, bo zdążył już rozwinąć skrzydła, zaś Gogol od podwórza. Po latach odwiedził Adama podczas pobytu w Paryżu, gdzie wraz z polskim pisarzem z Ukrainy Józefem Bohdanem Zaleskim zgodzili się, że literatura rosyjska jest z ducha fińska, czyli mordercza, kanibalistyczna, zaś ukraińska i polska – słowiańska
Czytaj więcej
Opowiadająca o wojnie w Ukrainie powieść „Null” Szczepana Twardocha znalazła się na drugim miejscu rankingu tygodnika „Der Spiegel” w gronie dwudzi...
Abstrahując od tego, czy to prawda, trzeba do poglądów Gogola podchodzić ostrożnie. Wcześniej opublikował przecież „kanibalistycznego” „Tarasa Bulbę”, którego finał przynosi wizję przyszłego cara, jaki połączy słowiański świat pod przywództwem prawosławia. A i potem Gogol popadł w rusofilstwo, kult cara i prawosławia, choć polscy bracia Zmartwychwstańcy w Rzymie mieli wrażenie, że byli bliscy nawrócenia Nikołaja na katolicyzm.
„Taras Bulba” zawsze w Polsce wywoływał kontrowersje – pomijany, poddawany cenzurze – pełen był bowiem okrucieństw Kozaków i Polaków, co kojarzyło się kiedyś z „Ogniem i mieczem” (Sienkiewicz czytał Gogola), zaś później z rzezią wołyńską. Główna intryga wychodziła od romansu młodego Kozaka i córki polskiego wojewody. Jakby nie było, wszystkie zatargi między Kozakami i Rzeczpospolitą wykorzystywała Rosja, o czym i dziś warto pamiętać.
Petersburg zamiast Kijowa
Konsekwencją tego było również to, że żeby móc się rozwijać, Gogol musiał opuścić rodzinną Wasylówkę i jechać do stolicy, którą nie był Kijów, lecz Petersburg. Paradoks polega na tym, że tylko w takich okolicznościach był możliwy Gogol jako autor „Rewizora” czy „Martwych dusz”, arcydzieł będących portretem chorej Rosji.
Własnymi chorobami też się inspirował, ale przed ich opisem warto zakończyć wątek pochodzenia pisarza. Frołow zaczyna książkę od protoplasty Opanasa Demjanowicza Janowskiego, który w 1788 r. rozpoczął starania o uznanie jego szlachectwa, jakie otrzymać miał pradziad o nazwisku Hohol w 1674 r. od króla polskiego Jana Kazimierza. Jednak jeden z ukraińskich pisarzy specjalizujących się w genealogiach – tę historię podważa ze względu na niezgodność dat.
Przyszły pisarz winien nazywać się wyłącznie Janowski
Mowa jest też o innym rzekomym protoplaście, pułkowniku Rzeczpospolitej Ostapie Hoholu, który raz bił się po stronie Korony, zaś innym po kozackiej. Wersja, jaką wspiera autorka książki, wskazuje, że przodkiem autora „Martwych dusz” był Iwan Jakowycz (nazwiska w dokumentach nie ma), uciekinier z Polski, którego syn nazywał się Demjan Ioannow Janowski, zaś jeden z jego synów Opanas znany był jako Hohol-Janowski. Frołow pisze: „Przyszły pisarz winien nazywać się wyłącznie Janowski."
Drugi człon nazwiska zyskał dzięki dziadkowi, który stając się Hoholem, zdobył tytuł szlachecki. Wspomniany już Opanas ukończył seminarium i Akademię Mohylańską w Kijowie, znał pięć języków, w tym polski. Majątek zyskał, żeniąc się z Tetianą, córką Semena Lyzohuba, wnuka hetmana Iwana Skoropadskiego, posiadającego kilkadziesiąt gospodarstw chłopskich. Również dzięki babce Gogol odziedziczył polską krew, jej dziadek pochodził bowiem ze znanej polskiej rodziny.
Polacy na służbie carów
Ważna uwaga: narodowość wielu Polaków niewiele dla nich samych wtedy znaczyła, skoro praszczur pisarza opuścił Rzeczpospolitą, by opowiedzieć się przeciwko Stanisławowi Leszczyńskiemu po stronie cara Piotra Wielkiego. Czytamy w książce o wielu Polakach z przełomu XVIII i XIX wieku, stawiających na Rosję. Jednym z nich był Jan Tadeusz Bułharyn, pisarz, wpływowy krytyk i felietonista z przeszłością ułana doby napoleońskiej, początkowo patron kariery Gogola w Petersburgu, który pomógł mu znaleźć pracę (wcześniej załatwił Mickiewiczowi paszport, co wymagało zgody cara).
Czytaj więcej
Nie lubię Dostojewskiego i nie podzielam jego poglądów, ale chciałbym, by moja córka przeczytała go po rosyjsku – mówi „Rzeczpospolitej” Iwan Wyryp...
Trzeba dodać, że Bułharyn był agentem carskim, zawdzięczającym swoje wpływy pisaniu charakterystyk osób podejrzanych przez władzę – dla niesławnego III Oddziału. To był czas, kiedy car Mikołaj wychodził naprzeciw zbuntowanemu tłumowi w asyście ledwie dwóch adiutantów i kazał mu klęczeć, mówiąc: zapomnieliście, że nie jesteście Polakami, lecz Rosjanami. I wielotysięczny tłum klęczał.
Polski wątek Gogola urywa się, gdy jako nauczyciel, używając jeszcze podwójnego nazwiska, rezygnuje z członu „Janowski”, bo „wymyślili go Polacy”. Potem prosił, by nie wspominać o Polakach jako ludziach podejrzanych po powstaniu listopadowym, a także o szwagrze, Polaku który zadłużył rodzinny majątek.
Gogol, okrutny komik
Komedie pisał już ojciec Gogola, urzędnik pocztowy, zaś domowi rodzinnemu oraz „małorosyjskim” legendom i baśniom Nikołaj zawdzięczał wiele z aury „Wieczorów na futorze koło Dikańki”. Matce zaś Mariji Kosiarowskiej – być może – dwubiegunowość, katatoniczne otępienie i łatwość do zmyśleń, które u niej prostował, a u siebie kultywował, a także parasol ochronny jej wuja Dmytra Troszczyńskiego, naczelnika Głównego Urzędu Pocztowego Rosji, członka Rady Państwa, związanego z dworem Katarzyny Wielkiej, Pawła I i Aleksandra I. Troszczynski, co prawdopodobnie młody Gogol obserwował, aranżował w swoim majątku poniżające błazenady, które mogły mieć wpływ na upodobanie przyszłego pisarza do specyficznego rodzaju bohaterów, jakich portretował. To dzięki Troszczyńskiemu Gogol dostał się do prestiżowego gimnazjum w Nieżynie.
Czytaj więcej
Putinowska Rosja, owładnięta epidemią upadku, została na Festiwalu Salzburskim sportretowana w „Zamieci” wg Sorokina w reżyserii Serebrennikowa z A...
To tam jego koledzy przekonali się, że ma zdolności aktorskie, które łączy z poczuciem komizmu – często niezwykle okrutnym. W ten sposób kompensował sobie rodzinne dramaty (śmierć rodzeństwa) oraz własne choroby i deficyty. Swoimi żartami wpędził jednego z kolegów w stan rozdrażnienia, który wymagał pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Sam potrafił się zachowywać w sposób tak szalony – lub grać szaleństwo – że trafił do psychuszki na dwa miesiące, unikając poważnej kary.
Pomimo aktorskich talentów do profesjonalnego zespołu w Petersburgu się nie dostał. Prawdopodobnie grał za nowocześnie. Ale gdy czytał swoje utwory – doprowadzał do ataku śmiechu siebie i słuchaczy. Na słabe aktorstwo był wyczulony, dlatego pomimo zachwytów cara Mikołaja I po prapremierze „Rewizora” w Teatrze Aleksandryjskim, załamał się również krytyką utworu, który opisał następująco: „postanowiłem zebrać to, co w Rosji najgłupsze.”
Na premierze w Moskwie nie był. Wolał wyjechać z Rosji. Wcześniej popadł w depresję, gdy wypalił się jako wykładowca, stracił wenę improwizatora, bo miał za mało doświadczeń uniwersyteckich i robił z siebie pośmiewisko wśród studentów. Z późniejszego spektaklu „Rewizora” w Moskwie, gdy publiczność w trakcie drugiego aktu zgotowała mu owację na stojąco, dosłownie wyczołgał się z loży i uciekł w miasto. Skończyło się obrazą widzów i buczeniem.
Czy Gogol był naprawdę homoseksualistą?
Domniemane choroby Gogola to dla komentatorów życia pisarza zaskakujące źródło jego inspiracji albo konsekwencja nadwrażliwości i zawodów. Komentowane po śmierci Nikołaja zyskują miano psychosomatycznych lub psychicznych. Doprowadzały do zajadania stresu bądź głodówek. Jeden z komentatorów, Simon Karlinsky, udowadniał wyparcie homoseksualizmu. Wśród dowodów jest romantyczna korespondencja z przyjacielem, „Ożenek” jako wyraz niechęci do małżeństwa z usuniętym przez Gogola zdaniem o Podkolesinie (że sypia z dyrektorem jego oddziału) czy depresja po śmierci przyjaciela hrabiego Iosifa Wielgorskiego z zastanawiającymi opisami w „Nocach w willi”.
Czytaj więcej
Przez pryzmat „Idioty” Alvis Hermanis patrzy na Dostojewskiego i Rosję. Echa tej powieści mają się znaleźć w nowym filmie Małgorzaty Szumowskiej z...
Bogactwa książki Frołow w krótkim omówieniu wyczerpać się nie da. Jest tu narastający terror władzy, likwidacja szkoły Gogola w zemście za wolnomyślicielstwo uczniów i profesorów, szeroko komentowany spór między słowianofilami oraz zapadnikami. A także wejście w życie literackie Fiodora Dostojewskiego tuż przed zesłaniem oraz krytyka Gogola wobec rodaka Tarasa Szewczenki za to, że żywi się „kęsami Europy”. Ale czy można się zgodzić z przytaczanym w biografii twierdzeniem, że Gogol sprowadził literaturę rosyjską ze ścieżki Puszkina na drogę Dostojewskiego? Czy Dostojewski odpowiedział na głos Gogola? I z którego okresu?
Rosję przecież na początku chłostał biczem satyry, a pod koniec życia miał problem z określeniem swojej tożsamości: czy jego dusza jest chachłacka (ukraińska) czy rosyjska. Wspomina o łączeniu tych różnic. To Gogol, który w trzeciej części „Martwych dusz” planował, że Cziczikow ma wyruszyć z piekła rosyjskiego do rosyjskiego nieba. Jednocześnie – z naszej perspektywy – kompromitował się wiernopoddańczą prośbą do III Oddziału o darmowy paszport i pieniądze na podróż. Tak jakby nie mógł wytrzymać w rosyjskim raju.
Gogol zagłodzony
Znamienne, że trzecia część powieści się nie ukazała, a Gogol wykończył się radami swojego spowiednika ojca Matwieja Konstantinowskiego, który drugą część „Martwych dusz” krytykował za rzekome katolickie wpływy. Radził jej zniszczenie, wyrzeczenie się pisania i poświęcenie chrześcijaństwu. A także, żeby „Jeść jak najmniej, pracować jak najwięcej”. I jeszcze to radził: „Słabość ciała nie może powstrzymywać od postu.” Finał był taki, że poszczący u Tołstoja Gogol spalił swoje niewydane prace, zaraz potem popadł w rozpacz, zrzucając odpowiedzialność na „złego”. I zagłodził się z różańcem w dłoniach oraz obrazem Matki Boskiej przy twarzy.
Czytaj więcej
„Mistrz i Małgorzata” wg biografii i powieści Bułhakowa z Augustem Diehlem jako Wolandem jest do obejrzenia w CDA. Satyra na Rosję była tam „półkow...
Wolę Gogola z jego absurdalnych improwizacji opisywanych w anegdotach. Gdy jeden z Francuzów zaproponował mu kompot z gruszek, odpowiedział, że jest dobry, jednak ten, który przygotowała pewna rosyjska księżniczka, można nazwać królem kompotów i „głównodowodzącym wszystkich deserów”. Zaskoczony takim określeniem Francuz odparł, że nie jadł wspomnianego kompotu, ale jego dziadek był głównodowodzącym. „Bardzo żałuję, że nie znałem osobiście pana dziadka!” – odpowiedział kpiąco Gogol, gdy potrafił jeszcze śmiać się z innych, czyli z samego siebie.
„Zagadka Gogol", Sylwia Frołow, Marginesy, 2026