Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 8 na 9 kwietnia:

Donald Trump po rozmowie z sekretarzem generalnym NATO krytykuje sojuszników

Po dwugodzinnej rozmowie w Białym Domu z sekretarzem generalnym NATO Donald Trump we wpisie w serwisie Truth Social skrytykował sojuszników, pisząc: „NATO nie było przy nas, gdy ich potrzebowaliśmy i nie będzie przy nas, jeśli znowu będziemy ich potrzebować. Pamiętajcie o Grenlandii, tym ogromnym, źle zarządzanym kawałku lodu”.

Mark Rutte przyznał po rozmowie z Trumpem, że amerykański prezydent jest rozczarowany niektórymi sojusznikami z NATO i ich postawą w czasie wojny USA i Izraela z Iranem. Rutte w rozmowie z CNN unikał odpowiedzi na pytanie, czy Trump mówił mu, że zamierza podjąć próbę wyprowadzenia USA z Sojuszu. – Cóż, tak jak powiedziałem, jest rozczarowanie, to jasne, ale jednocześnie słuchał uważnie moich argumentów na temat tego, co się dzieje – stwierdził dopytywany o to przez dziennikarza CNN. 

Czytaj więcej

Donald Trump znów atakuje NATO. „Nie było ich, gdy ich potrzebowaliśmy”

Przed spotkaniem Trumpa z Ruttem rzeczniczka Białego Domu nie wykluczyła, że temat wyjścia USA z NATO może zostać poruszony w trakcie rozmowy. Mówiła też, że państwa NATO „odwróciły się plecami do Amerykanów”, którzy finansują ich obronę.

Zawieszenie broni w wojnie USA z Iranem zagrożone?

Donald Trump nad ranem czasu polskiego napisał w Truth Social, że: „Wszystkie okręty, samoloty i personel wojskowy, z dodatkową amunicją bronią i wszystkim co jest właściwe i niezbędne do skutecznego pokonania już poważnie osłabionego przeciwnika, pozostaną na miejscu i wokół Iranu do czasu aż prawdziwe porozumienie, które zostanie osiągnięte, będzie w pełni przestrzegane”. Ostrzegł też, że jeśli tak się nie stanie wówczas „strzelanie znów się rozpocznie” i będzie „większe, lepsze i potężniejsze niż to co ktokolwiek widział wcześniej”.

Wcześniej Iran oskarżył USA i Izrael o łamanie zasad zawieszenia broni. Izrael miał je złamać intensyfikując działania militarne przeciwko Hezbollahowi w Libanie, a USA – naciskając, by Iran zrezygnował z programu nuklearnego. 

Czytaj więcej

Donald Trump grozi Iranowi wznowieniem wojny

Donald Trump przeniesie żołnierzy USA z zachodu na wschód Europy?

„Wall Street Journal” pisze, że Biały Dom rozważa przesunięcia żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Europie, co miałoby być formą kary dla tych sojuszników USA z NATO, którzy nie wykazali wystarczającego wsparcia dla Stanów Zjednoczonych w czasie wojny z Iranem. Amerykańscy żołnierze stacjonujący na Zachodzie – m.in. w Hiszpanii czy Niemczech – mogliby zostać przerzuceni do państw, które USA oceniają jako bardziej przyjazne. W tym kontekście wymieniana jest m.in. Polska, a także Rumunia, Litwa i Grecja. 

Opisywany przez amerykański dziennik plan przewiduje również zamknięcie amerykańskich baz w co najmniej jednym państwie zachodniej Europy. „WSJ” przypomina, że Hiszpania, która nie pozwoliła amerykańskim samolotom uczestniczącym w działaniach przeciwko Iranowi wykorzystywać swojej przestrzeni powietrznej, jest jednocześnie jedynym państwem Sojuszu Północnoatlantyckiego, który nie wyraził gotowości przeznaczania na obronność 5 proc. PKB. 

Plany dotyczące relokacji amerykańskich żołnierzy w Europie mają nadal znajdować się we wczesnej fazie, ale cieszą się poparciem części wysokiej rangi przedstawicieli administracji USA. „WSJ” zwraca przy tym uwagę, że przerzucenie amerykańskich żołnierzy na wschód Europy może zostać potraktowane jako prowokacyjny ruch przez Rosję, ponieważ tym samym amerykańscy żołnierze znajdą się bliżej jej granic. 

W Europie – jak pisze amerykański dziennik – stacjonuje obecnie ok. 84 tysiące żołnierzy USA. 

Korea Północna ujawniła, jaką rakietę testowała

Dzień po poinformowaniu przez armię Korei Południowej o dwukrotnym wystrzeleniu przez Koreę Północną pocisków balistycznych z rejonu Wonsan w stronę Morza Wschodniego, Pjongjang poinformował o teście „taktycznego pocisku balistycznego uzbrojonego w głowicę kasetową”. 

Północnokoreańska agencja KCNA podaje, że testowany pocisk może „obrócić w pył” każdy cel. Test miał wykazać, że obszar oddziaływania pocisku uzbrojonego w głowicę kasetową to 6,5 do 7 hektarów. 

W ciągu ostatnich dwóch dni – jak wynika z informacji przekazywanych przez południowokoreańską armię – Korea Północna przeprowadziła co najmniej trzy testy rakietowe, w tym jeden – 7 kwietnia – był prawdopodobnie nieudany (pocisk zniknął z radarów wkrótce po tym, jak został wystrzelony). 

Agencja Yonhap podaje, że testowana przez Koreę Północną rakieta uzbrojona w głowicę kasetową to prawdopodobnie pocisk z rodziny rakiet KN-23 (odpowiednik rosyjskiego Iskandera). 

KCNA poinformowała też o przetestowaniu „mobilnego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu”. Nie ma informacji, by testy obserwował osobiście przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un. Kim w żaden sposób ich też nie skomentował.