fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lista 2000

Lista 2000. Rynek kapitałowy jest krwiobiegiem gospodarki

Fotorzepa
Giełda to nie tylko miejsce spotkania popytu i podaży. To ekosystem, bez którego trudno wyobrazić sobie gospodarkę rynkową.

Spółki, inwestorzy, banki, domy maklerskie, fundusze inwestycyjne i emerytalne, kancelarie prawne, agencje IR i PR – to tylko część podmiotów, które bezpośrednio związane są z giełdą. Na rynku głównym notowanych jest już niemal 490 spółek. To zarówno duże przedsiębiorstwa będące liderami w swoich branżach, jak i mniejsze podmioty. Łącznie zatrudniają prawie 800 tys. osób, a wielkość ich przychodów przekracza imponującą sumę 500 mld zł.

Liczne badania przeprowadzone w różnych krajach dowodzą, że dobrze rozwinięty i sprawnie działający rynek kapitałowy przyczynia się do szybszego wzrostu gospodarczego i tworzenia nowych miejsc pracy – podkreśla firma doradcza PwC. Szacuje, że spółki giełdowe odpowiadają za niemal jedną czwartą łącznej wartości inwestycji realizowanych przez sektor przedsiębiorstw w Polsce. Przyczyniają się też do większej innowacyjności dzięki prowadzonej działalności badawczo-rozwojowej. W województwach, w których udział spółek giełdowych w całkowitych przychodach wszystkich firm jest najwyższy, relacja nakładów badawczo-rozwojowych do PKB jest kilkakrotnie większa niż w innych regionach.

Bez zaufania ani rusz

Często giełda utożsamiana jest z emocjonującym handlem akcjami i szansą na wysokie zyski, bądź ryzykiem poniesienia straty. To bardzo powierzchowna wizja, kompletnie nie oddająca istoty rynku kapitałowego. Po pierwsze umożliwia on przepływ kapitału w kierunku najefektywniejszych inwestycji. W praktyce wygląda to tak, że inwestorzy przekazują swoje pieniądze tym spółkom, które są w dobrej kondycji finansowej i realizują perspektywiczne projekty. Giełda oraz Komisja Nadzoru Finansowego są gwarantami kontroli jakości emitentów i prawidłowości wykonywania przez nich obowiązków informacyjnych. Bez przejrzystości i transparentności nie może być mowy o dobrym i efektywnym rynku kapitałowym.

Prezes Giełdy Papierów Wartościowych Małgorzata Zaleska podkreśla, że fundamentem rynku kapitałowego jest zaufanie. Jeśli inwestorzy instytucjonalni i indywidualni będą postrzegali rynek jako bezpieczny i taki, który może im przynosić korzyści w długim terminie, będzie to korzystne nie tylko dla nich, ale również dla całej gospodarki.

Eksperci podkreślają, że do 2020 r. Polska ma do wykorzystania kwotę 82,5 mld euro z unijnej polityki spójności. To więcej, niż w perspektywie 2007–2013, kiedy to dysponowaliśmy kwotą „tylko" 68 mld euro. Aby wykorzystać przyznane nam środki, konieczne będzie pozyskanie przez polskie przedsiębiorstwa i samorządy niebagatelnych kwot na sfinansowanie wkładu własnego. Tu z pomocą może przyjść właśnie rynek kapitałowy.

Mowa tu nie tylko o już notowanych podmiotach, ale również o tych, które dopiero o debiucie myślą. A grupa potencjalnych debiutantów jest całkiem spora. PwC szacuje, że ponad 900 dużych, polskich przedsiębiorstw mogłoby z powodzeniem wejść na warszawski parkiet.

Stałoby się to z korzyścią również dla budżetów lokalnych samorządów. W zależności od rodzaju prowadzonej działalności firmy ponoszą różnego rodzaju opłaty, zasilające tylko lokalne budżety (np. podatki leśne, rolne, pozwolenia środowiskowe). Ponadto do jednostek samorządu terytorialnego trafiają też wpływy z przypadającej im części podatków dochodowych CIT i PIT.

Jednocześnie należy obalić hipotezę, że giełda jest opcją tylko dla największych firm. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat ponad 80 proc. emitentów miało skonsolidowane roczne przychody poniżej 100 mln zł. W tej grupie jest m.in. Vigo Systems.

– Zdecydowaliśmy się na upublicznienie spółki z kilku powodów. Po pierwsze, oferta akcji umożliwiła części z dotychczasowych akcjonariuszy, głównie założycieli i ich spadkobierców, wyjście z inwestycji – podkreśla prezes Adam Piotrowski. Z kolei pozyskane z emisji akcji pieniądze zostały wykorzystane do współfinansowania innowacyjnej inwestycji w laboratorium pozwalającej na opracowanie nowej technologii produkcji detektorów. – Zdecydowaliśmy się na rynek publiczny, a nie np. fundusz private equity czy inwestora branżowego, ponieważ debiut na giełdzie niesie za sobą również inne korzyści, w tym wizerunkowe, daje także niezależność – podkreśla prezes Piotrowski.

Awanse na Liście

Niemal wszystkie największe podmioty obecne w tegorocznym zestawieniu są notowane na warszawskiej giełdzie. Mowa tu o takich gigantach jak PKN Orlen, PGNiG, PGE czy Lotos. W pierwszej dziesiątce mamy aż siedem publicznych spółek.

Sprawdziliśmy, które firmy odnotowały największe awanse na Liście względem poprzedniej edycji. Okazuje się, że ponad 200 podmiotów przeskoczyło w górę o minimum 100 oczek. Wrażenie robi awans Van Pur z odległego 1584. miejsca na 398. Jak burza poszły też takie firmy, jak: RRC Poland, Tarkett Polska, Amazon Fulfillment Poland czy Get Entra.

Również niektóre spółki giełdowe na tegorocznej Liście znalazły się zdecydowanie wyżej niż rok temu. Przykładem może być Korporacja KG, która przeskoczyła o ponad 480 miejsc. Dynamicznie rozwija swój biznes, czego dowodem jest systematyczny wzrost przychodów. W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku urosły o 18 proc. do ponad 220 mln zł. O 460 pozycji awansował z kolei wrocławski Elektrotim. W 2015 r. znacząco zwiększył przychody, a wypracowane zyski pozwoliły mu na wypłatę dywidendy. 2016 r. nie jest jednak już tak udany. Portfel zamówień grupy na koniec października sięgnął 275 mln zł, co oznacza kilkuprocentowy spadek względem poprzedniego roku. Zarząd narzeka przede wszystkim na stagnację w przetargach publicznych.

Zdecydowanie lepiej niż rok temu prezentują się w tym roku na Liście również takie spółki, jak Prochem, Inpro oraz Mercator Medical. Ten ostatni w 2015 r. zwiększył swoje przychody o ponad jedną trzecią. Zamierza dalej mocno inwestować, a część pieniędzy pozyskuje z giełdy. Mimo trudnej koniunktury bez problemu sprzedał w tym roku wszystkie oferowane akcje za ponad 31 mln zł. Celem emisyjnym było sfinansowanie rozbudowy fabryki rękawic medycznych w Tajlandii.

Na uwagę zasługuje również awans informatycznego Atende o ponad 200 miejsc. To nie lada osiągnięcie, zważywszy na trudną sytuację w sektorze publicznym. Firma skutecznie zastępuje to źródło przychodów innymi. Mocno stawia chociażby na świadczenie usług własnych. Owocem takiej strategii jest również wyższa rentowność. W trakcie dziewięciu miesięcy tego roku marża zysku brutto na sprzedaży wyniosła ponad 33 proc. wobec niespełna 22 proc. rok temu.

O ponad 150 oczek awansowało Monnari Trade. Warto na tę spółkę zwrócić uwagę, bo już niewiele osób pamięta, że otarła się ona o bankructwo. Determinacja jej władz i skutecznie przeprowadzona restrukturyzacja umożliwiły firmie przetrwanie. W kolejnych latach udowodniła, że warto było na nią postawić. Jej biznes się rozwinął, a wartość rynkowa wzrosła kilkakrotnie.

Barometr gospodarki

Prognozowanie zmian indeksów jest niewykonalne, ponieważ giełda dyskontuje przyszłość, a nie przeszłość. Mówi się wręcz, że jest ona barometrem gospodarki i nie jest to tylko pusty slogan. Jeśli spojrzymy na zmiany wskaźnika WIG i dynamikę PKB, to zobaczymy, że zachowanie giełdy zaskakująco często poprzedza (szacuje się, że o około pół roku) zmiany w gospodarce. Czyli na przykład mocny spadek WIG oznacza, że równolegle gospodarka zaczyna się schładzać, co w oficjalnych danych jest widoczne ze sporym opóźnieniem. Warto przy tym odnotować, że ta zależność była silna w przeszłości. Jak zauważa Tomasz Hońdo, starszy analityk Quercus TFI, w ostatnich trzech latach ta korelacja stała się jednak co najmniej problematyczna lub wręcz zanikła: – WIG od wiosny ubiegłego roku spadł o ponad 20 proc., natomiast nie widzimy spadku dynamiki PKB o adekwatnej skali. Czy jest on dopiero przed nami? Ekonomiści są dalecy od katastroficznych wizji, ale zarazem do myślenia dają informacje sprzeda kilku dni, z których wynika, że polska gospodarka urosła w trzecim kwartale tylko o 2,5 proc. rok do roku, a więc znacznie wolniej, niż zakładał rząd i analitycy – przekonuje Hońdo.

Dodatkowo na rynek zaczynają napływać wieści o tym, że coraz więcej firm ma problemy z regulowanie swoich zobowiązań. Skala wzrostu opóźnień w płatnościach odnotowywanych w Krajowym Rejestrze Długów sugeruje, że 2017 będzie rokiem wzrostu liczby upadłości firm, w tym również firm notowanych na warszawskiej giełdzie. – To właśnie utrata bieżącej płynności, której konsekwencją są opóźnienia w terminowym regulowaniu zobowiązań, stanowi jedną z głównych przyczyn upadłości przedsiębiorstw – przestrzega Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes.

Transparentność i przejrzystość sprawozdawczości spółek giełdowych pozwala niejednokrotnie wcześniej zauważyć problemy i odpowiednio na nie zareagować, niż ma to miejsce w spółkach niepublicznych.

Potrzeba czasu

Polski rynek kapitałowy ma stosunkowo krótką historię, co widać po sposobie zachowywania się inwestorów. Niemal jedna piąta ankietowanych przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych przyznała, że w ogóle nie potrafi analizować instrumentów finansowych. Niemal 98 proc. nie jeździ na walne zgromadzenia. Tłumaczy się brakiem czasu i nieznajomości zasad uczestnictwa. Ma w portfelu średnio nie więcej niż siedem firm, a inwestuje od ośmiu lat. Dla porównania: statystyczny niemiecki inwestor ma lat 56 (Polak 38), inwestuje od 22 lat, posiada średnio 19 różnych spółek w portfelu oraz regularnie jeździ na walne zgromadzenia i spotyka się z analitykami.

Te dysproporcje będą się zacierać. Jednak sama giełda przyznaje, że jeszcze dużo pracy przed nią w kwestii edukacji ekonomicznej społeczeństwa. Koniecznie jest pokazanie, że rynek może pomagać nie tylko przedsiębiorstwom, ale także inwestorom i być dobrym miejscem do budowania długoterminowych oszczędności, których w Polsce nadal brakuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA