fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

W szpitalu na Banacha lekarze mają operować, a nie uczyć studentów

fotolia.com
Zamiast zatrudnić więcej lekarzy, dyrekcja szpitala na Banacha każe klinice anestezjologii skupić się na leczeniu kosztem nauczania studentów. Rektor nie protestuje.

„Prowadzenie zajęć akademickich nie może skutkować zmniejszeniem liczby wykonywanych procedur" – napisał dyrektor stołecznego Centralnego Szpitala Klinicznego (CSK) do kierownika II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM) dr. hab. Pawła Andruszkiewicza.

– Oznacza to, że mamy przestać uczyć studentów kierunku lekarskiego i pielęgniarskiego, których w klinice potrafi być nawet setka dziennie, i skupić się na znieczulaniu do zabiegów – mówi jeden z pracowników kliniki.

Tymczasem działalność dydaktyczna jest zadaniem statutowym kliniki i samego CSK, który jest nawet częścią kampusu WUM i którego hasło głosi: „Leczymy i kształcimy z pasją".

– Takie stanowisko dyrekcji szpitala klinicznego nie najlepiej świadczy o jej znajomości prawa, przede wszystkim zapisanego w ustawach o szkolnictwie wyższym i o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Zobowiązują one lekarza zatrudnionego na tzw. etacie uczelnianym do prowadzenia działalności dydaktycznej, a w przypadku specjalizacji zabiegowych, takich jak anestezjologia, kształcenie jest głównie praktyczne i odbywa się w klinice – zauważa prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Jego zdaniem dyrekcja próbuje przerzucić na kierownika kliniki odpowiedzialność za własny brak umiejętności zarządczych.

Czytaj także:

Potwierdza to stanowisko rektora WUM: „Problemy z zapewnieniem organizacji pracy narastają od wielu miesięcy, co zdaniem władz WUM związane jest ze zmianą osoby zarządzającej kliniką. W złożonej sytuacji szpitala klinicznego dyrekcja odpowiada za proces leczniczy. Kierownik Kliniki odpowiada za organizację pracy w tej jednostce zarówno w obszarze leczniczym, jak i dydaktycznym" – informuje nas rzecznik WUM Marta Wojtach.

Tymczasem szef kliniki dr hab. Paweł Andruszkiewicz od miesięcy wzywa dyrekcję do zwiększenia zatrudnienia na oddziale, na którym dyżuruje tylko sześć osób. Pozostali z 53 lekarzy kliniki zatrudnieni są w niepełnym wymiarze albo są rezydentami i nie mogą pracować samodzielnie. Sytuacja jest tak napięta, że w czwartek wypowiedzenia złożyło kolejnych pięciu anestezjologów.

Medycy odchodzą, bo CSK płaci najmniej w Warszawie. Gdy w innych szpitalach stawka anestezjologia średnio wynosi 150 zł za godzinę, doświadczony specjalista na Banacha dostaje 90 zł. W efekcie od października działa tylko na 9 z 23 sal bloku operacyjnego.

– Dla kierownika to sytuacja bez wyjścia i w efekcie dyrekcja może stracić nie tylko pięciu anestezjologów, ale i ich szefa – mówi dr Łukasz Mysiorski z mazowieckiego oddziału terenowego OZZL w Ostrołęce. I przestrzega przed efektem kuli śnieżnej: – W zdziesiątkowanym zespole odejście każdej osoby znacznie zwiększa ilość pracy, co powoduje, że posypią się kolejne wypowiedzenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA