fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Małe satelity będą startować w kosmos z balonu w stratosferze

123RF
Grupy małych satelitów będą wynoszone trójczłonową rakietą startującą z balonu w stratosferze.

Rakiety będą startowały z wysokości około 30 km, wyniesie je tam balon napełniony helem. Nad taką technologią pracują specjaliści z hiszpańskiej firmy Zero 2 Infinity w ramach programu Bloo Star.

Umieszczenie satelity na orbicie wciąż jeszcze nie jest operacją łatwą. Koszt wystrzelenia rakiety, w zależności od jej wielkości, wynosi od 50 do 120 milionów euro. Można oczywiście go zmniejszać, wystrzeliwując jedną rakietą kilka satelitów, ale niesie to wiele trudności: satelity powstają w różnych ośrodkach, a ich konstruktorom nie zawsze odpowiada to samo okienko startowe; warunki meteorologiczne nie zawsze pozwalają na start w pożądanym momencie, logistyka związana ze startem rakiety też nakłada ograniczenia. Wszystko to razem powoduje, że łączone wystrzeliwanie satelitów ulega dużym opóźnieniom.

Oszczędność paliwa

Program Bloo Star ma usunąć te problemy. Miniaturyzacja, która wkroczyła także do technologii kosmicznych, sprawiła, że w najbliższych latach znacząco wzrośnie liczba małych satelitów. W ich przypadku nie będzie potrzebny potężny nośnik – rakieta mogąca pokonywać całą siłę ziemskiej grawitacji. Rakieta startująca z balonu ze stratosfery, a więc z dużej wysokości, będzie musiała pokonać o wiele mniejszą siłę przyciągania planety. Balon wzniesie się na wysokość 30 km, pokonując w ten sposób 99 proc. atmosfery. Na tej wysokości rakieta Bloo Star oddzieli się od niego. Dalszy lot odbędzie się praktycznie bez oporu powietrza. Takie warunki startu kolosalnie zmniejszą ilość zużytego paliwa, a tym samym koszty. Program ten zaprezentowano w Dubaju podczas konferencji poświęconej technologiom kosmicznym.

Satelity na pęczki

Trójczłonowy Bloo Star wyposażony jest łącznie w dziewięć silników: sześć w pierwszym członie, dwa w drugim i jeden w trzecim. Paliwem jest mieszanka metanu i tlenu. Ostatni człon będzie w stanie wynieść satelitę o wadze do 75 kg, szerokości 2 metrów i wysokości metra, na orbitę 600 km ponad Ziemią. Jeśli natomiast orbita będzie niższa, wynoszony satelita może być cięższy. Metoda wystrzeliwania „pęczków" satelitów była już testowana przy użyciu przystosowanych do tego celu rosyjskich rakiet balistycznych, ale to umożliwia osiąganie tylko najniższych orbit.

Niespotykana dotychczas w technice kosmicznej duża liczba silników urządzenia wynoszącego zapewni mu bardzo dużą niezawodność. Gdyby jeden z silników w pierwszych dwóch członach uległ awarii, satelita i tak zostanie umieszczony na orbicie. Poza tym, wszystkie silniki są identyczne, co ułatwia ich obsługę i redukuje koszty.

Próby systemu Bloo Star prowadzone są nad lotniskiem w Kordobie w Andaluzji. Miejsce to wybrano ze względu na słabe wiatry nieprzeszkadzające w eksperymentach. Jest to znana w Europie baza balonowa. Pełne dane techniczne dotyczące balonu Bloo Star nie zostały ujawnione, wiadomo jednak, że będzie miał wysokość 168 m. Prototyp balonu nośnego wznosił się już na wysokość startową, pierwszy test silnika także wypadł pomyślnie. Każdy start w fazie eksperymentalnej będzie kosztował około 5 mln euro. System ma być gotowy do użytku pod koniec 2017 roku. Prace nad systemem Bloo Star są na tyle zaawansowane, że Zero 2 Infinity otrzymała już przedpłaty na sumę 200 mln euro. System stanie się opłacalny, gdy w ciągu roku będzie użyty co najmniej pięć razy.

Turyści w kolejce

– Zdecydowaliśmy się wprowadzić swoją ofertę na rynek, na którym działa już wielu operatorów i konkurencja jest bardzo duża, ponieważ dostęp do przestrzeni kosmicznej dla małych satelitów jest bardzo ograniczony. Dla wielu projektów zakładających wyniesienie w przestrzeń niewielkich ładunków brak odpowiednich rakiet nośnych, gdyż są one dla nich po prostu za duże. Można ich użyć, ale nakłady na takie projekty zwiększyłyby się niebotycznie. W rezultacie małe satelity wystrzeliwane są rzadko, jako uzupełnienie dużych ładunków w dużych rakietach. W rezultacie małe urządzenia czekają na okazję, nawet ponad rok od ukończenia ich budowy – wyjaśnia szef Zero 2 Infinity Jose Mariano Lopez-Urdiales.

W pierwszym etapie jego firma będzie wystrzeliwać w przestrzeń satelity, w drugim kosmicznych profesjonalistów, czyli astronautów i naukowców, w trzecim – turystów. Taki lot dla przyjemności będzie trwał od 5 do 6 godzin i ograniczy się do stratosfery. Ale i tak turyści zobaczą w zasadzie to samo, co astronauci – krzywiznę Ziemi, czerń kosmosu, gwiazdy o jasności niespotykanej na powierzchni planety oraz inne globy Układu Słonecznego.

Miejsce w gondoli turystycznej będzie kosztowało 110 tys. euro. Jej pierwsi pasażerowie powinni skorzystac z tej atrakcji w 2018 roku.

Gondola pomieści czterech turystów i dwóch pilotów. Kabina będzie dwuczęściowa – gdyby jedna komora się rozszczelniła, ludzie schronią się w drugiej. Każdy pasażer będzie miał do swojej dyspozycji panoramiczne okno.

W kapsule znajdzie się toaleta, niezbędna podczas wielogodzinnego lotu, z czego trzy w stratosferze na maksymalnej wysokości. Po tym czasie kapsuła oddzieli się od balonu i zacznie opadać, spadochron otworzy się 3 km nad ziemią i umożliwi łagodne lądowanie kapsuły. Opadająca kapsuła nie przekroczy prędkości dźwieku ponieważ jest duża i atmosfera będzie jej stawiała większy opór, lecz i tak osiągnie imponującą prędkość blisko 1000 km/godz. Lądowanie powinno nastąpić w przewidzianym miejscu z dokładnością 50–100 m.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA