Gdyby istnienie gigantycznej czarnej dziury potwierdziło się, oznaczałoby odkrycie największego tego typu obiektu w tzw. bliskim wszechświecie (local universe), czyli na obszarach oddalonych od Drogi Mlecznej maksymalnie o miliard lat świetlnych.
W artykule, który ukaże się w "The Astrophysical Journal" czytamy, że zespół badaczy z Kianusch Mehrgan z Instytutu Maxa Plancka, użyła Very Large Telescope (VLT) z Europejskiego Obserwatorium Południowego do dokładniejszej obserwacji jądra galaktyki.
Obserwacje wykazały, że w centrum galaktyki może znajdować się czarna dziura o masie równej masie 40 miliardów Słońc.
Oznaczałoby, że jest ona dziesięć tysięcy razy większa od Sagittarius A*, supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum Drogi Mlecznej.
"To najbardziej masywna czarna dziura odkryta w bliskim Wszechświecie" - twierdzą naukowcy.
Jest ona cztery do dziewięciu razy większa niż wynikałoby to z rozmiarów galaktyki, w której się znajduje, co oznacza, że powstała prawdopodobnie w bardzo rzadkich okolicznościach - w momencie zderzenia się dwóch galaktyk eliptycznych, których jądra miały nietypowo niewielką masę.
Czarna dziura to obszar czasoprzestrzeni, którego z uwagi na wpływ grawitacji, nic nie może opuścić. Zgodnie z ogólną teorią względności, do jej powstania niezbędne jest nagromadzenie dostatecznie dużej masy w odpowiednio małej objętości.