fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Obirek: Chciałbym uwierzyć biskupom

Stanisław Obirek
Fotorzepa, Radek Pasterski
Czytając list biskupów skierowany do wiernych „Wrażliwość i odpowiedzialność”, który ma być odczytany w kościołach 26 maja chciałbym uwierzyć w ich szczere intencje. Nie mam powodu by wątpić w słowa mówiące o tym, że przestępstwa seksualnego wykorzystania dzieci przez niektórych duchownych są powodem wielkiego zgorszenia i domagają się całkowitego potępienia, a także wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec przestępców oraz wobec osób skrywających takie czyny”.

Znani są przestępcy, znane są też osoby, które skrywały te czyny. Czekam więc kiedy wobec jednych i drugich wspomniane konsekwencje zostaną wyciągnięte. Biskupi mogą liczyć na ekspercką pomoc prawników. Dla mnie szczególnie przekonujące są teksty publikowane przez Piotra Kardasa i Macieja Gutowskiego. Już w styczniu na łamach „Rzeczpospolitej” napisali, byśmy nie odwracali się od problemu pedofilii w Kościele, a kilka dni temu postawili kropkę nad „i” pisząc, że „Kościół może odpowiadać prawnie za czyny pedofilów z filmu Sekielskich”. A skoro tak to stosujmy prawo. Tym bardziej, że sami biskupi deklarują gotowość współpracy z państwowymi organami. Piszą: „Będziemy też nadal zgłaszać przestępstwa państwowym organom ścigania”. Jak dotąd nie była to powszechna praktyka. Wręcz przeciwnie. Bez konkretnych działań słowa biskupów pozostaną pustą deklaracją.

List zawiera trzy ważne wymiary problemu pedofilii w Kościele. Mowa jest w nim o świadectwie cierpienia ofiar, przejmująco pokazane w filmie Sekielskich, o koniecznej wrażliwości nas wszystkich i o odpowiedzialności sprawców. Biskupi deklarują „zrobimy wszystko, co w naszej mocy”. Po tej deklaracji pora powiedzieć "sprawdzam"! Do tej pory biskupi zrobili niewiele. Żaden z nich nie wypowiedział się krytycznie o zaniedbaniach braci w biskupstwie. Nie napiętnowali też obraźliwych opinii wyrażanych pod adresem ofiar i piszących o nich publicystach. Żaden biskup nie odniósł się do równie obraźliwych opinii wyrażanych przez wpływowy ośrodek medialny w Toruniu, zwłaszcza przez o. Tadeusza Rydzyka. Jak wiadomo insynuuje on, że chodzi tutaj o atak na Kościół a nie o obronę skrzywdzonych. Wspominam o tym gdyż to właśnie ośrodek toruński kształtuje opinię większości polskich katolików. Jeśli zabraknie zdecydowanej reakcji wobec tych agresywnych głosów to szczerość intencji biskupiego listu będzie budzić wątpliwości.

Jeśli biskupi myślą poważnie i realistycznie o zmianie istniejącej sytuacji to muszą otworzyć się na inicjatywy powstające poza ich gronem. Dotyczy to zwłaszcza krytycznych głosów postulujących reformę struktur kościelnych, w tym funkcjonowania samego Episkopatu Polski i jego sposobu komunikowania się ze społeczeństwem.

Autor jest profesorem, pracownikiem Ośrodka Studiów Amerykańskich na UW, byłym jezuitą

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA