fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Jak rząd kupował maseczki w Chinach

Największy samolot świata przywiózł z Chin łącznie 97 ton sprzętu medycznego
Fotorzepa, Robert Gardziński
KGHM wykorzystał swoje biznesowe relacje w Chinach, by kupić dla Polski sprzęt medyczny. Zapłacił rząd.

Rząd dał pieniądze, KGHM – kontakty z Chińczykami, a swoją rolę odegrał polityczny piar, u którego podstaw leżą starcia frakcji w rządzie – ujawniamy kulisy rządowych zakupów środków ochrony dla służb medycznych.

Chodzi o 22 mln sztuk maseczek, gogli, respiratorów, jakie wynegocjowała w Chinach kontrolowana przez państwo spółka Polska Miedź. Kulminacyjnym punktem tego sukcesu był przylot największego samolotu transportowego świata – Antonowa, który w ubiegłym tygodniu witali na Lotnisku Chopina premier i szef KGHM. Opozycja dostrzegła drugoplanową rolę Jacka Sasina, wicepremiera i ministra aktywów państwowych, któremu formalnie podlega KGHM. Formalnie, bo politycznie Marcin Chludziński, prezes Polskiej Miedzi, jest uznawany za człowieka Mateusza Morawieckiego.

Kto zapłacił?

Lądowanie An-225 Mrija 14 kwietnia było transmitowane, a na żywo – mimo zakazu gromadzenia się – oglądały go setki fanów. Był to już piąty transport środków medycznych na zlecenie KGHM i państwowego Lotosu. Pierwszy miał miejsce 26 marca, ale zwykłymi samolotami, m.in. LOT. Jak nam podaje spółka, do 16 kwietnia do kraju przyleciało już „ponad 2 mln 300 tys. sztuk różnego rodzaju sprzętów i środków medycznych, w tym specjalistyczne maski ochronne typu FFP2, maseczki, kombinezony i respiratory". To jedna dziesiąta całego zamówienia w Chinach, gdzie kupiono 22 mln sztuk tych środków.

Kancelaria Premiera ani spółki nie mówią wprost o kosztach zakupu (zasłaniają się tajemnicą handlową), ani o tym, kto je finansuje. Polska Miedź informuje jedynie, że zgodnie ze specustawą w czasach pandemii „spółka KGHM Polska Miedź została zobowiązana do nabywania m.in. wyrobów medycznych i dostarczania ich do podmiotów wskazanych przez Ministra Zdrowia".

„KGHM pozyskuje środki i sprzęt o danej jakości po najniższych dostępnych na rynku cenach" – zapewnia nas Piotr Chęciński, dyrektor Departamentu Komunikacji Korporacyjnej KGHM.

„Rzeczpospolita" ustaliła nieoficjalnie, że koszty, jakie poniósł KGHM i Lotos, zostaną zrefinansowane przez Kancelarię Premiera, poprzez Agencję Rezerw Materiałowych, która zamawiała sprzęt. Dlaczego spółka ani rząd nie chcą się do tego przyznać? Czy chodzi o to, by rząd nie musiał ujawniać wydatków ze środków publicznych, czy też – jak wskazują nasi informatorzy – w tle jest polityczny piar?

Chce kontroli NIK

Konkretów domaga się przewodniczący Nowoczesnej, poseł Adam Szłapka, który złożył wniosek o kontrolę NIK obejmującą Ministerstwo Aktywów Państwowych, KGHM Polska Miedź i Grupę Lotos. Chce, by Izba zbadała, czy zaangażowanie Antonowa An-225 było zasadne i czy nie można było tego zrobić taniej. We wniosku do NIK poseł wskazuje, że Antonow przywiózł 76 ton kombinezonów medycznych, 11 ton osłon na twarz i 9 ton masek ochronnych – łącznie 97 ton sprzętu medycznego". Zaznacza, że „jest to masa czterokrotnie mniejsza niż zapowiadana 8 kwietnia br. przez Ministerstwo Aktywów Państwowych, które informowało, że dostarczonych w ten sposób będzie 400 ton środków do walki z koronawirusem".

Koszt operacji, jak podaje Szłapka, szacowany jest na 12 mln zł. Mniejszy boeing 777 bierze na pokład 112 ton ładunku, „co może oznaczać, że 96 ton dostarczonego 14 kwietnia sprzętu można było przetransportować za jednym razem mniejszym samolotem i taniej".

Piotr Chęciński zapewnia, że „oferta dotycząca Antonow An-225 była bezkonkurencyjna cenowo w stosunku do ofert innych dostępnych samolotów, biorąc pod uwagę możliwą ładowność (w metrach sześciennych oraz tonach) w danym terminie". Ale konkretów nie podaje.

KGHM otwiera drzwi w Chinach

O chińskie środki ochrony biją się rządy wszystkich państw. Wygrywa ten, kto ma w Chinach kontakty.

Polska Miedź potężne interesy z Chińczykami robi od ok. 23 lat – ma biuro w Szanghaju. Są oni największym importerem polskiej spółki katod miedzianych. – Bez tego „układu" niemożliwe byłoby kupienie takiego wolumenu środków. Dlatego KGHM został w to zaangażowany – mówi nam jeden z byłych prezesów KGHM. – Polski rząd nie byłby w stanie tego kupić, ale należało powiedzieć wprost, kto płaci. Przemilczano to. Jak oceniam ten dil rządu i KGHM? Jako działanie piarowe – mówi.

Jeden z polityków PiS: – To miał być osobisty sukces premiera i jego ludzi. Dlatego zepchnięty na drugi plan został Jacek Sasin.

Jakiej jakości jest nabyty w Chinach towar? KGHM i Kancelaria Premiera zapewniają, że „wszystkie zakupione sprzęty i środki medyczne posiadają wymagane atesty i certyfikaty bezpieczeństwa".

Były prezes KGHM: – Byłbym zdziwiony gdyby towar ten miał atesty na UE. Chińczycy produkują środki, ale to ten, który sprowadza, musi je certyfikować. Niebawem się okaże, co kupiliśmy i ile to jest warte. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby te atesty wypadły pomyślnie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA