fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Koronawirus. Sejm popracuje zdalnie

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek przekonuje, że zmiany będą obowiązywać tylko w sytuacjach nadzwyczajnych
EAST NEWS, Jakub Kamiński
Po raz pierwszy w historii III RP podczas obrad na sejmowej sali nie będzie posłów. Politycy KO i Konfederacji mają wątpliwości.

Sprawa zmiany sposobu organizacji pracy Sejmu po to, by przyjąć tzw. tarczę antykryzysową, budziła kontrowersje już w poniedziałek, w czasie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. We wtorek Prezydium Sejmu przyjęło nowe zasady, zgodnie z którymi Sejm – już w nowym formacie – ma obradować w piątek. Jak poinformowała marszałek Elżbieta Witek, uchwałę o nowych rozwiązaniach Prezydium Sejmu przyjęło przy jednym głosie wstrzymującym się – wstrzymała się Małgorzata Kidawa-Błońska z PO.

Na czym mają polegać zmiany? Sejm będzie obradował właściwie przy pustej sali. Posłowie będą mogli głosować i zabierać głos przy pomocy systemu wideokonferencji. Czas wystąpień ulegnie ograniczeniu. Do ustalenia są kwestie techniczne – np. skąd marszałek będzie prowadziła obrady. Ale także sprawa dużo ważniejsza: weryfikacja tożsamości posłów i posłanek. Próba generalna systemu informatycznego i prowadzenia obrad, które mają dotyczyć także obrad komisji, ma odbyć się w czwartek.

PiS podkreśla, że wszystko ma służyć temu, by Sejm mógł pracować bezpiecznie.

Opozycja protestuje

Zmiany wywołują jednak kontrowersje części opozycji. Przeciwko są politycy Koalicji Obywatelskiej, którzy podkreślają, że zmiana regulaminu Sejmu w ten sposób jest niezgodna i z samym regulaminem, i z konstytucją. – To zamknięte koło – mówi wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska.

Zmianom sprzeciwia się też Konfederacja, która nie ma swojego przedstawiciela w Prezydium. – Nie widzimy podstaw, by w ten sposób organizować pracę Sejmu – podkreśla Krzysztof Bosak, poseł Konfederacji i jej kandydat na prezydenta. – Nie zaakceptuję nielegalnej zmiany Regulaminu Sejmu! – dodaje.

Koalicja Obywatelska zaproponowała, by nowe rozwiązania regulaminowe były wprowadzone tylko, jeśli zostałby wprowadzony stan nadzwyczajny. A rząd do tej pory nie wprowadził żadnego z nich. Jak podkreślił Borys Budka, być może stan epidemii będzie utrzymywał się przez kilkanaście miesięcy, a Sejm do końca kadencji nie będzie się zbierał w normalny sposób.

– Nad konstytucją za chwilę będzie zarządzenie ministra zdrowia – powiedział.

Politycy KO podkreślają, że w propozycji harmonogramu posiedzenia nie znalazła się ani ustawa senacka (inicjatywa KO), ani inne propozycje KO. – Zamiast rozmawiać o treści, marszałek Witek proponuje rozwiązania sprzeczne z polską konstytucją i regulaminem Sejmu – mówi Budka.

To wyjątek

Jak długo Sejm będzie obradował w ten sposób?

Marszałek Witek mówi, że na prośbę Lewicy został dodany zapis, że wprowadzane zmiany i tryb zdalny będą obowiązywać tylko w trakcie obowiązywania stanu epidemii, zagrożenia epidemiologicznego czy stanów nadzwyczajnych.

Nie rozwiewa to wątpliwości posłów KO. Ich zdaniem w ten sposób PiS na czas nieokreślony zawiesi w Polsce parlament. – Nie chcemy posiedzenia sejmu na sali w obecności 460 posłów! Chcemy, żeby posłowie pracowali w 20 dużych salach z możliwością głosowania i zgłaszania poprawek – oświadczyła posłanka Izabela Leszczyna z PO.

Niektórzy politycy PO już teraz deklarują, że w piątek pojawią się w Sejmie osobiście. „Mam obowiązki wobec tych wszystkich, którzy prosili mnie o wsparcie w związku z kryzysem epidemicznym" – napisał na Facebooku Sławomir Nitras z PO.

Senat obserwuje

Po Sejmie zmiany legislacyjne musi też wdrożyć Senat. Senatorów jest 100, ale problem logistyczny pozostaje. Jak wynika z naszych rozmów, władze Senatu bardzo uważnie obserwują sytuację w Sejmie i „w odpowiedniej chwili" podejmą decyzję co do sposobu przeprowadzania obrad.

Nie zmienia się za to jedno. Politycy PiS podtrzymują, że ani zapowiedziane we wtorek nowe obostrzenia dotyczące przemieszczenia się, ani konieczność wprowadzenia nadzwyczajnego trybu pracy Sejmu nie wpłyną na sytuację, jeśli chodzi o wybory prezydenckie. Jak jednak zapowiedziała we wtorek kandydatka KO, Małgorzata Kidawa-Błońska, jeśli wybory nie zostaną przełożone, to ona sama będzie namawiać innych kandydatów do wycofania się.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA