fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Amantadyna w terapii COVID-19? Andrusiewicz: Nie możemy eksperymentować na ludziach

rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz
Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Nie mamy wpływu na to, czy przychodnia się otworzy, czy nie. My mamy wpływ na to, żeby personel mógł się czuć bezpiecznie i to zrobiliśmy, czyli wyszczepiliśmy personel medyczny w Polsce - oświadczył rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz, pytany w Radiu Plus o sytuację, w której pacjenci z COVID-19 nie mogą liczyć na osłuchanie w placówkach POZ.

Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia wielokrotnie mówili, że duża liczba zgonów osób ze stwierdzonym koronawirusem SARS-CoV-2 wynika także z tego, że chorzy późno zgłaszają się do lekarzy i próbują się leczyć w domu. Rzecznikowi resortu przypomniano w Radiu Plus, że pojawiają się głosy osób zakażonych, które mówią, że chorzy "natrafiają na ścianę jeśli chodzi o służbę zdrowia" i że nie mogą oni liczyć na to, że zostaną przez lekarza osłuchani, a pomoc dostają dopiero osoby w stanie wymagającym hospitalizacji.

Czytaj także:
Rząd nie widzi powodu, by zmieniać termin matur

Wojciech Andrusiewicz był pytany, czy w sytuacji, gdy chętni medycy zostali zaszczepieni przeciw COVID-19 służba zdrowia i punkty POZ nie powinny zostać otwarte, by chorzy mogli być wcześniej niż teraz diagnozowani. - Cały czas mobilizujemy Podstawową Opiekę Zdrowotną i zachęcamy do jeszcze szerszego otwarcia - odparł. - Personel medyczny w Polsce jest personelem już zaszczepionym - dodał.

Na uwagę, że pacjent z COVID-19 nie zostanie przyjęty w przychodni i może liczyć tylko na teleporadę rzecznik Ministerstwa Zdrowia odpowiedział: - Niestety, my nie mamy wpływu na to, czy przychodnia się otworzy, czy nie.

- My mamy wpływ na to, żeby personel mógł się czuć bezpiecznie i to zrobiliśmy, czyli wyszczepiliśmy personel medyczny w Polsce - dodał.

"Duży apel z naszej strony do Podstawowej Opieki Zdrowotnej"

- Monitorujemy tę otwartość. Jeżeli Podstawowa Opieka Zdrowotna ma wypełnić zalecenia, w tym m.in. np. przyjmowanie dzieci do 6 roku życia, to staramy się uczciwie to kontrolować tak, by dzieci do 6 roku życia były przyjmowane, by pacjenci, którzy są pacjentami pierwszorazowymi, by pacjenci z chorobami poważnymi byli przyjmowani - mówił rzecznik.

- Myślę, że tutaj też duży cały czas apel z naszej strony do Podstawowej Opieki Zdrowotnej, ale to musi być też wymóg skierowany ze strony pacjentów cały czas - stwierdził.

Czytaj także:
Wiceminister Kraska: Mniej testów, mniej przypadków. Święta

Na uwagę, że pacjenci z COVID-19 nie mają czas na prześwietlenie czy osłuchanie, mogą jedynie wezwać karetkę gdy ich stan się pogorszy, Wojciech Andrusiewicz odparł, że "w Podstawowej Opiece Zdrowotnej nie wykonujemy przy wizycie rentgena", a osłuchiwania powinny być przeprowadzane.

- Akurat przy covidzie rentgen nam niewiele powie. Nie siałbym takich populistycznych wizji, że rentgen powinien być dostępny w każdej placówce POZ, bo ważna jest diagnoza i wdrożenie leczenia, a przypadku gorszego samopoczucia, w przypadku spadku saturacji do 94 proc. od razu wyjazd do szpitala - mówił rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Amantadyna? "Nie możemy eksperymentować na ludziach"

Gość Radia Plus był też pytany o amantadynę, która przez część osób zakażonych koronawirusem bywa stosowana w terapii COVID-19. Badania kliniczne, które mają sprawdzić, czy amantadyna może być używana w leczeniu pacjentów zakażonych SARS-CoV-2 rozpoczęły się w 391 dniu epidemii w Polsce. Czy nie za późno?

- Na świecie nie ma żadnych wiarygodnych danych dotyczących amantadyny i oddziaływania na COVID-19. To nie jest kwestia tylko Polski, że Polska nie prowadziła badań nad amantadyną - odparł Andrusiewicz.

- To w naszym kraju panuje przekonanie, że na siłę powinniśmy jak najszybciej z początkiem covidu wdrażać badania nad amantadyną - dodał.

Dowiedz się więcej:
Członek Rady Medycznej: Amantadyna? Na razie nie zalecam
Dr Bodnar: COVID-19? Tę chorobę się z powodzeniem leczy amantadyną

Na uwagę prowadzącego, że część chorych już ten lek stosuje, rzecznik zapytał: - Czy zdaje pan sobie sprawę, ile trwają badania kliniczne?

- To nie jest eksperyment na ludziach, my nie możemy eksperymentować na ludziach - oświadczył.

- Wprowadziliśmy te badania kliniczne, ponieważ część lekarzy rzeczywiście stara się wprowadzić terapię amantadyną. Niestety, my obserwujemy również pacjentów po amantadynie w stanach ciężkich, obserwujemy też zgony. To nie jest tak, że amantadyna jest cudownym lekiem, to nie jest też tak, że kwestionujemy działanie amantadyny w COVID-19. Nie mamy jednak na świecie żadnych wiarygodnych danych a propos działania amantadyny na COVID-19 - mówił Wojciech Andrusiewicz.

Źródło: Radio Plus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA