fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Prof. Simon: Czy szczepić dwukrotnie osoby, które chorowały?

Prof. Krzysztof Simon
fot. tv.rp.pl
- Czy warto szczepić dwukrotnie osoby, które chorowały? Ja uważam, że nie. Zakażenie można traktować jako pierwsze szczepienie. Po sześciu miesiącach można podać jednorazową dawkę szczepionki - uważa prof. Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Prezydent Andrzej Duda odbył w poniedziałek rozmowę telefoniczną z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Wśród poruszonych tematów była kwestia możliwości zakupu szczepionki przeciw koronawirusowi. Agencja Informacyjna Xinhua poinformowała, że prezydent Chin zobowiązał się do dostarczenia szczepionki do Polski.

- Powinniśmy się szczepić wszystkim tym, co zostanie zatwierdzone przez odpowiednie agendy światowe i agendy Unii Europejskiej, czyli zatwierdzone co do jakości i skuteczności. Myślę, że taką opinię wygłosi każdy ekspert w tym kraju - skomentował w rozmowie z TVN24 prof. Krzysztof Simon.

Gość programu nie przypomina sobie, by temat chińskich szczepionek był poruszany na Radzie Medycznej. - Nie mam zdania na temat tej szczepionki, ponieważ nie widziałem badań dotyczących jej skuteczności i bezpieczeństwa. Wiele szczepionek jest dobrych, ale wymagają kontroli niezależnych organów - ocenił. Podczas jutrzejszego spotkania Rady Medycznej prawdopodobnie zostanie omówiony temat sprowadzenia szczepionki z Chin. 

Komentując szczepionkę Sputnik V, prof. Simon powiedział, że niedopuszczalne jest, by szczepionka była podawana pacjentom, gdy nadal prowadzone są badania kliniczne. Tak było w przypadku rosyjskiej szczepionki.

Minister zdrowia Adam Niedzielski mówi, że do Polski dotarła trzecia fala epidemii. Czym to jest spowodowane?

- Wieloma rzeczami. Po pierwsze, bo to jest epidemia, w okresie zimowo-wiosennym występuje więcej zakażeń. Drugim elementem jest to, że coraz częściej mamy do czynienia z wariantami, które są bardziej zakaźliwe. Widzimy to na swoich oddziałach, gdzie mamy 90-100 proc. obłożenia i trzeba otwierać nowe oddziały. Trzecim elementem jest zmęczenie ludzi obowiązującymi restrykcjami. Kolejnym elementem jest grupa, która uważa, że to jest bzdura, że to jest czip, że chowamy statystów. Są tacy ludzie. Wirus się nie szerzy przez motylki i szczurki. To przenosi człowiek na człowieka. Ktoś komuś nakasłał w twarz i innej możliwości nie ma. To nie jest miła i przyjemna choroba. Zapraszam do siebie do kliniki, gdzie 8 czy 10 osób się dusi i pewnie część z nich umrze - skomentował. 

Przy jakiej liczbie zakażeń może dojść do załamania służby zdrowia? - Jednym elementem jest liczba łóżek i dostępnych respiratorów, ale ważniejsza jest liczba personelu. - Na szczęście udało się zaszczepić większość służby zdrowia. Na szczęście nikt nie protestował, nie opowiadał głupot o szczepionkach hodowanych na ludzkich płodach i o 5G - powiedział.

W poniedziałek rano prof. Andrzej Horban, główny doradca premiera ds. pandemii powiedział, że rząd analizuje przejścia na szczepienie jedną dawką. Ma to zapewnić podanie szczepionki większej grupie ludzie.

- Dyskutujemy na ten temat. Ja mam trochę inne zdanie. Protestowałem przeciwko takiemu podejściu. Nie wiemy, czy będą systematyczne dostawy szczepionek. Przy takim rozwiązaniu bałagan byłby kompletny, na szczęście premier nie dał się przekonać do takiej koncepcji. Problem jest inny: czy warto szczepić dwukrotnie osoby, które chorowały? Ja uważam, że nie. Zakażenie można traktować jako pierwsze szczepienie. Po sześciu miesiącach można dołożyć jednorazowe szczepienie. Takie zalecenia już się pojawiają w USA. Być może wprowadzimy to w Polsce - ocenił.

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA