fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Aktor przegrał trzymiesięczną walkę z koronawirusem

AFP
Aktor teatralny Nick Cordero, który od marca walczył z COVID-19, zmarł w wieku 41 lat. O jego śmierci poinformowała żona.

"Bóg ma kolejnego anioła w niebie" - napisała żona aktora na swoim oficjalnym koncie na Instagramie w niedzielę wieczorem. "Mój kochany mąż zmarł dziś rano. Otoczony miłością przez swoją rodzinę, która śpiewała i modliła się, gdy powoli opuszczał ziemski padół" - dodała.

Nick Cordero to nominowany do nagrody Tony aktor, znany z występów na Broadwayu. Do szpitala trafił z końcem marca z problemami z oddychaniem; test na obecność koronawirusa potwierdził, że jest zarażony. U aktora wystąpiły poważne komplikacje w związku z chorobą, m.in. infekcje płuc, nieregularna praca serca, a także zakrzepica, która przyczyniła się do tego, że lekarze podjęli decyzję o amputacji prawej nogi. Na początku lipca było już wiadomo, że konieczny będzie przeszczep płuc.

Żona aktora, Amanda Kloots, przez cały czas choroby aktora informowała w mediach społecznościowych o jego stanie zdrowia.

"Serce mi pęka, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nick był promykiem. Był przyjacielem wszystkich, uwielbiał słuchać, pomagać, a zwłaszcza rozmawiać. Był niesamowitym aktorem i muzykiem. Kochał swoją rodzinę i uwielbiał być ojcem i mężem. Elvis i ja będziemy za nim tęsknić we wszystkim, co robimy, każdego dnia" - napisała Kloots na Instagramie cytowana przez Onet.

Nick Cordero miał za sobą nominację do nagrody Tony. Wielbiciele broadwayowskich musicali kojarzą go z występów w "Waitress" czy "Bullets Over Broadway". Aktor osierocił rocznego synka. Miał 41 lat.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA