fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

USA: Pierwsze takie przesłuchanie w historii Sądu Najwyższego

Budynek Sądu Najwyższego USA
AFP
Amerykański Sąd Najwyższy po raz pierwszy w historii przeprowadził przesłuchanie przez telefon, a posiedzenie transmitowano na żywo.

Korespondencja z Nowego Jorku

Takie innowacje wymusiła na tym organie władzy pandemia Covid-19. Sześciu na dziewięciu członków Sądu Najwyższego to osoby powyżej 65. roku życia, a niektórzy, jak np. 87-letnia Ruth Bader Ginsburg, przeszli poważne choroby. Uznano, że w obliczu rozprzestrzeniającego się wirusa zgromadzenie sędziów w sali stanowiłoby zagrożenie dla ich zdrowia. Postanowiono więc przeprowadzić przesłuchanie przez telefon oraz, po raz pierwszy, transmitować je na żywo na kanale C-SPAN.

Federalne sądy apelacyjne i stanowe sądy najwyższe od lat transmitują posiedzenia w formie audio i wideo, ale Sąd Najwyższy do tej pory opierał się tym zmianom, uznając je za zbyt rewolucyjne. Sędziowie wyrażali też obawy, że ich stwierdzenia będą wyjmowane z kontekstu albo niezrozumiałe. – Obawiam się, że publiczność nie będzie w stanie zagłębić się w prawnicze argumenty na tyle, żeby zrozumieć to, co się dzieje podczas posiedzeń – mówiła w 2013 r. sędzia Sonia Sotomayor.

Jedynym ustępstwem na rzecz 21. wieku było udostępnienie przez SN transkrypcji z przesłuchań na stronie internetowej w tym samym dniu oraz nagrania w ciągu tygodnia po przesłuchaniu. – Już dawno powinni wprowadzić transmisje na żywo. Może sąd wreszcie dojrzał do decyzji, że musi się otworzyć dla szerszej publiczności – powiedziała Gabe Roth z organizacji Fix the Court, która walczyła o transmisje na żywo.

Pierwsze przesłuchanie w nowej formie rozpoczęło się o 10.00 rano i trwało godzinę i 15 minut, o kwadrans dłużej niż normalnie. Zamiast stawiać pytania w dowolnym momencie, sędziowie zadawali je według porządku starszeństwa. Kolejność taka zobligowała do zabrania głosu sędziego Clarence’a Thomasa, który znany jest z tego, że latami nie odzywa się podczas przesłuchań.

– To było pierwsze od marca 2019 r. pytanie od sędziego Thomasa – zauważyła żartobliwie prasa amerykańska.

Posiedzenie odbyło się prawie bez technicznych potknięć. Sędziowie przesłuchiwali dwóch prawników w sprawie strony internetowej Booking.com, za pomocą której można dokonywać rezerwacji np. przelotów i hoteli. Właściciele portalu odwołują się od decyzji Biura Patentowego, które odmówiło zastrzeżenia nazwy firmy ze względu na to, że jest to słowo rodzajowe.

Z powodu rozwijającej się w USA pandemii sędziowie i większość personelu Sądu Najwyższego pracują z domu. SN początkowo przełożył na termin późniejszy 20 przesłuchań zaplanowanych na marzec i kwiecień. Teraz, po sukcesie pierwszego telefonicznego przesłuchania, w tym miesiącu w podobnej formie odbędzie się dziesięć innych.

Sąd wysłucha argumentów m.in. w sprawie nieujawnienia przez prezydenta Donalda Trumpa jego danych podatkowych i raportów finansowych oraz w sprawie tego, czy elektorzy muszą głosować na kandydata, który zdobędzie większość głosów w ich stanie. Pozostałe dziesięć przesłuchań odbędzie się jesienią.

Przed podobną decyzją dotyczącą zdalnego głosowania stoi Izba Reprezentantów i Senat. Demokratyczni ustawodawcy naciskają na to, żeby w dobie pandemii, która pochłonęła w USA około 70 tys. istnień ludzkich, pozwolić członkom tych izb na głosowanie inne niż osobiste. Zmiany te jednak nie mają poparcia ustawodawców z Partii Republikańskiej. Kongres od marca nie zbiera się na obradach, ale uchwalił ustawy o pakietach stymulacyjnych przy niewielkiej liczbie obecnych kongresmanów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA