fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Nowy Jork czeka na światełko w tunelu

AFP
Między poniedziałkiem a wtorkiem w stanie Nowy Jork zmarło 731 osób, najwięcej w ciągu jednego dnia od początku pandemii. Do końca walki z wirusem jeszcze daleko, ale są jednak oznaki, że sytuacja może się zacząć stabilizować.

W stanie Nowy Jork, który jest największym epicentrum pandemii korona wirusa w Stanach Zjednoczonych, do wtorku rano zmarło około 5500 osób – to połowa zgonów odnotowanych w całym kraju. – Każda z tych liczb oznacza człowieka: członka rodziny, ojca, matkę, siostrę, brata. To wiele bólu dla wielu nowojorskich rodzin – powiedział gubernator Andrew Cuomo, podczas jednego z codziennych wystąpień telewizyjnych.

Do tej pory u prawie 140 tysięcy nowojorczyków zdiagnozowano obecność groźnego wirusa. Liczba ta rośnie z dnia na dzień w tysiącach. Jednak po pięciu tygodniach walki z pandemią, władze Nowego Jorku zaczynają mówić o światełku w tunelu. Od kilku dni liczba pacjentów w szpitalach rośnie wolniej niż przedtem – obecnie o 7 procent lub mniej dziennie, a nie o 20 procent jak do tej pory. W wolniejszym tempie przybywa pacjentów na oddziałach intensywnej terapii. We wtorek do respiratorów w nowojorskich szpitalach podłączonych było 4600 chorych  – znacznie poniżej najgorszych przewidywań, na jakie władze przygotowywały się kilka tygodni temu.

Statystyki te mogą wskazywać, że dzięki podjętym ostrym środkom zaradczym udało się spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa. W pierwszej połowie marca władze stanu zaczęły wprowadzać ograniczenia i zamykać teatry, kina, szkoły i inne instytucje. Od 23 marca do pracy wychodzić mogą tylko pracownicy sektorów niezbędnych w tym służby zdrowia, sklepów spożywczych, firm transportowych. W supermarketach spożywczych w całym regionie wprowadzane są ograniczenia co do wpuszczanej liczby osób. W rezultacie, by móc zrobić zakupy trzeba stać w kilkudziesięciometrowej kolejce do sklepu.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej, gubernator Andrew Cuomo z dużą ostrożnością mówił, że można interpretować spadki jako “przypuszczalny początek szczytu zarażeń”. – To tylko przewidywania. Co będzie dalej zależy od tego, co będziemy robić. A od tego jak będziemy się zachowywać zależą wzrosty albo spadki tych danych – powiedział gubernator apelując po raz kolejny do mieszkańców Nowego Jorku o wytrwanie w izolacji i wzmożoną ostrożność, co – przy braku sprawdzonych lekarstw i szczepionki – jest najlepszą bronią w walce z COIVD-19.

Przedłużył stanowy zakaz wychodzenia z domu do końca miesiąca i podwoił karę za łamanie nakazu trzymania dystansu do 1000 dolarów. To odpowiedź na sytuację jaka zaistniała w ubiegły weekend w mieście Nowy Jork, kiedy ładna wiosenna pogoda sprawiła, że grupy mieszkańców zaczęły gromadzić się na nowojorskich placach, deptakach i parkach. Ze względu na duże zagęszczenie ludności, ponad ośmiomilionowe miasto Nowy Jork jest najbardziej zagrożonym rejonem w całym stanie, a nawet regionie. Tam we wtorek liczba osób, u których zdiangozowano wirusa sięgała 77 tysięcy, a ponad 4100 mieszkańców zmarło z powodu COVID-19.

Przeczytaj także: Nowy Jork: Najwyższa dobowa liczba zgonów na COVID-19

W sąsiednim New Jersey, który jest drugim w kraju, po Nowym Jorku stanem pod względem liczby zachorowań, władze we wtorek podjęły decyzję o zamknięciu wszystkich stanowych i powiatowych parków i lasów. – Obserwujemy zbyt duże zagęszczenie w parkach, gdzie mieszkańcy udają się grupami. Musimy spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa – apelował Phil Murphy, gubernator ponad dziewięciomilionowego New Jersey, gdzie we wtorek rano liczba chorych przekroczyła 44 tysięcy, a zgonów – 1200.

Nowy Jork walczy z pandemią za pomocą przymusowej izolacji mieszkańców oraz ogólnostanowych zamknięć całych sektorów gospodarki, ale też za pomocą intensywnego testowania osób z objawami choroby. Stan ten był pierwszym, który zaczął testy przeprowadzać w lokalnych laboratoriach, a nie wysyłać je do federalnych. Do tej pory przebadano tam ponad 300 tysięcy mieszkańców. O wiele więcej niż w sąsiednim Connecticut czy New Jersey. Nie mniej jednak wciąż dostęp do testów jest mocno ograniczony i nie każdy chory może sprawdzić czy jest zakażony korona wirusem.

– Dalsze rozszerzenie możliwości badania ludzi pod kątem obecności wirusa pozwoli nam uporać się z pandemią – mówi gubernator Cuomo. Dodał, że eksperci w jego stanie stworzyli też test na obecność przeciwciał. Są też podejmowane wysiłki zdobycia szybkich 15-minutowych testów na wirusa. Oba pozwolą w przyszłości określić, kto może wrócić do pracy. – Rozpoczęliśmy z gubernatorami NJ i CT wstępne rozmowy o restarcie gospodarki. Jeszcze nie jesteśmy gotowi, ale chcemy skoordynować wysiłki – powiedział Cuomo, który przeciera drogę i tworzy strategię walki z pandemią, z której korzystać mogą inni włodarze dotkniętych regionów USA. Dzięki jego wysiłkom w Nowym Jorku o prawie 40 tysięcy zwiększono liczbę łóżek szpitalnych, w tym 2500 łóżek ustawiono w szpitalu polowym na Manhattanie. Cuomo agresywnie stara się o dostawy materiałów medycznych oraz ratujących życie respiratorów. W ubiegłym tygodniu, dzięki jego zabiegom, Joe Tsai, współzałożyciel Alibabt – giganta w sprzedaży internetowej i właściciela Brooklyn Nets, darował Nowemu Jorkowi 2.6 miliony masek, 170 tysięcy gogli i tysiąc respiratorów. Cuomo apeluje też do innych gubernatorów o skoordynowanie walki z wirusem poprzez przesuwanie niezbędnych zasobów.

W Stanach Zjednoczonych we wtorek odnotowano prawie 390 tysięcy przypadków zachorowań oraz około 12 tysięcy zgonów. Są jednak sygnały z całego kraju, że rzeczywiste statystyki są większe, bo ciągłym problemem w USA jest brak testów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA