fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

W Polsce jest 10 tys. respiratorów. To obecnie kluczowy sprzęt

AdobeStock
Wspomagające oddychanie respiratory są kluczowym sprzętem w kuracji najciężej chorych na COVID-19. W naszym kraju jest ich ponad dziesięć tysięcy - ustalił Onet. Jak zapewnia rząd, wciąż kupowane i wysyłane do szpitali jednoimiennych są nowe.

Jednym z najważniejszych sprzętów w szpitalach są obecnie respiratory, które pomagają chorym w oddychaniu. W związku z tym, że wszystkie kraje chcą jak najszybciej je kupić, ceny są coraz wyższe. Dwa miesiące temu respirator szpitalny kosztował 50-60 tys. zł. Dziś ich ceny sięgają 70 tys. zł i więcej. Producenci wyprzedali zapasy, a w hurtowniach są pustki.

Jak ustalił Onet, w Polsce jest dziesięć tysięcy respiratorów. Ministerstwo zdrowia poinformowało o 100 dodatkowych sztukach. - Cały czas staramy się kupować kolejne respiratory - zapewnia  rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. 

We Włoszech respiratora potrzebował co dziesiąty chory na koronawirusa. Biorąc to pod uwagę można więc teoretycznie założyć, że sytuacją jest pod kontrolę, dopóki liczba chorych nie przekroczy 100 tysięcy. W rzeczywistości sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana, gdyż należy pamiętać, że wiele respiratorów służy do pomocy chorym na inne choroby. Nie da się więc założyć, że zakażeni koronawirusem dostaną cały sprzęt.

- Włochy są wyjątkowe pod wieloma względami. Także jeśli chodzi o odsetek osób zakażonych, które potrzebowały respiratora. W innych krajach jest to 1-2 proc. A to znaczy, że mamy odpowiednio dużo respiratorów, żeby panować nad sytuacją - powiedział Jarosław Pinkas, Główny Inspektor Sanitarny.

Rządowi pomagają firmy z Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej, które dostarczają respiratory dla tych pacjentów, wymagających opieki długoterminowej. - Od początku roku pomogliśmy przenieść ze szpitali do domów 500 osób z niewydolnością oddechową. Zwolniliśmy w ten sposób łóżka i respiratory szpitalne dla innych pacjentów. Uważamy, że w ten sposób powinniśmy pomagać, nie dostajemy za to pieniędzy - powiedział Onetowi dr Robert Suchanke, szef tej organizacji.

W mediach pojawiały się dramatyczne informacje o tym, że we Włoszech, z powodu braku sprzętu, dochodziło do selekcji podłączanych pacjentów. 

Zaopatrzenie w respiratory było fatalne jeszcze przed wybuchem epidemii było w tym kraju fatalne. Według portalu Euractiv, włoska średnia to tylko 8 respiratorów na 100 tys. mieszkańców. W Polsce było to 26,5 respiratora na 100 tys. mieszkańców. Gdy wybuchła epidemia, w pomoc w produkcji respiratorów włączyły się włoskie koncerny samochodowe.

Nowe, kupowane przez polski rząd respiratory mają trafić do tzw. szpitali jednoimiennych, które zostały wyznaczone do opieki jedynie nad zarażonymi na koronawirusa. W Polsce takich placówek jest w sumie ponad 20. W każdym regionie znajduje się co najmniej jeden. Jak informuje Wojciech Andrusiewicz, „w tych szpitalach znajdzie się około tysiąca respiratorów”. - Właśnie są uzupełniane w ten sprzęt - podkreślił rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Resort nauki przeznaczył także pięć milionów złotych na wyprodukowanie 100 urządzeń Ventil, który umożliwia wentylację dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora. 

Respiratory kupują firmy państwowe takie jak spółka Port Gdynia S.A., która sfinansowała zakup dwóch sztuk dla Szpitala św. Wincentego a Paulo w Gdyni. Są jednak też prywatni darczyńcy, jak twórca Polpharmy Jerzy Starak. Kupił on już 100 sztuk. Na sprzęt zbiera również kościelny Caritas, a samorządowcy przesuwają wydatki, aby kupić respiratory do swoich placówek.

Dr Robert Suchanke zwrócił jednak uwagę, że jeżeli będzie brakować jednorazowego sprzętu ochronnego dla lekarzy i pielęgniarek, respiratory nie wystarczą, gdyż nie będzie miał kto ich obsługiwać. 

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA