fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Gruzja: Czy FSB przesunęła granicę z Osetią Południową?

fotolia
Gruzińskie władze wyraziły oburzenie po tym, gdy lokalne media poinformowały, że rosyjskie oddziały FSB przesunęły znak państwowej granicy z Osetią Południową kilkaset metrów w głąb Gruzji.

Do przesunięcia "znaku granicy państwowej" miało dojść 4 lipca w rejonie wioski Bershueti w regionie Wewnętrzna Kartlia, którego stolicą jest Gori.

W wyniku przesunięcia przez rosyjskie oddziały FSB granicznego znaku, na terenie kontrolowanej przez Rosję Osetii Północnej znalazły się tereny rolne Gruzina Gii Khodeli.

Khodeli powiedział miejscowym dziennikarzom, że znak został przesunięty ok. 700 metrów w głąb terenu kontrolowanego przez Gruzję, w wyniku czego nie będzie mógł użytkować 20 hektarów ziemi uprawnej.

W swoim oświadczeniu Ministerstwo Spraw Zagranicznych Gruzji wyraziło "głębokie zaniepokojenie w związku z nielegalną instalacją tzw. znaku granicznego poza granicę stref okupowanych przez Cchinwali (stolicę uznawanego przez kilka krajów, w tym Rosję, państwa Osetia Południowa - przyp. red.)". Poinformowało też, że wykorzysta wszystkie możliwości w celu zapobieżenia podobnym działaniom.

Służba Bezpieczeństwa Gruzji potwierdziła medialne doniesienia, dodając, że "nielegalna instalacja tzw. tablicy granicznej" istotnie pozostawiła poza granicą strefy okupowanej kilka działek rolniczych.

- Najważniejsze, abyśmy potępiali wszelkie przypadki naruszenia suwerenności Gruzji. Będziemy korzystali ze wszelkich środków dyplomatycznych, przeciwko temu pełzaniu okupacji - powiedział sekretarz prezydenta Giorgiego Margwelaszwili ds. zagranicznych Tengiz Pkaładze.

Misja UE w Gruzji, która posiada nieuzbrojone przedstawicielstwo w terenie i nie może dotrzeć do regionu, stwierdziła, że "może potwierdzić działania na pograniczu, które miały miejsce w rejonie Gduleti (wieś na wschód od Bershueti - przyp. red.) w czerwcu, ale nie jest w stanie potwierdzić instalacji nowych granicznych znaków w ostatnim tygodniu".

"Niemniej jednak uważamy, że umieszczanie znaków granicznych jest nieuzasadnione. Działanie na granicach w jakiejkolwiek formie, w tym umieszczanie takich znaków, stwarza przeszkody dla swobody przemieszczania się i pozbawia rolników ziemi, którzy uprawiali ją tam od lat" - pisze EUMM.

Przedstawiciele opozycji w gruzińskim parlamencie skrytykowali tymczasem rząd za działanie w tej sprawie.

- Dzisiaj porywają obywatela Gruzji. Jutro będą poruszać się w głąb Gruzji, wiedząc, że nie będzie na to reakcji - ocenił Grigol Wasadze, który pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych Gruzji w latach 2008-2012. Nawiązał w ten sposób do głośnego domniemanego uprowadzenia dziennikarza Afgana Mukhtarliego. Zaginął on 29 maja w Tbilisi, by dzień później "pojawić się" w stolicy Azerbejdżanu Baku, gdzie został aresztowany za "nielegalne przekroczenie granicy". Mukhtarli w 2015 roku przeprowadził się do Gruzji, z obawy przed przed prześladowaniami ze strony azerskich władz.

Po wojnie Rosji z Gruzją w sierpniu 2008 i po uznaniu przez Moskwę Osetii Południowej, na granicy spornego terenu stacjonują oddziały FSB, które rozpoczęły budowę infrastruktury wokół granicy terenów uznawanych za swoje przez Cchinwali.

Źródło: rp.pl/ civil.ge
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA