fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komornicy

Zmiany w ustawie o komornikach i kosztach komorniczych: trudniej będzie wyegzekwować dług

Adobe Stock
Od 1 stycznia obowiązują nowe przepisy w ustawie o komornikach i kosztach komorniczych. Dłużnicy mogą w łatwy sposób uniknąć zajęcia ruchomości. Wystarczy, że przepiszą rzecz na inną osobę i to udokumentują. - Wierzyciele nie będą mogli już skorzystać ze skargi pauliańskiej bo nowe przepisy kpc w zasadzie wyeliminują możliwość sądowego udowodnienia do kogo faktycznie należy ruchomość - mówi Onet.pl jeden z komorników.

- Wcześniej w przypadkach, gdy niejasne było, kto włada daną ruchomością, ostateczną decyzję podejmował sąd.

- Sędziowie rozstrzygali, czy dłużnik faktycznie ruchomości regularnie używał (np. samochodu) i często przyznawał rację komornikowi, uznając przepisanie lub kupienie auta na inną osobę za typowe ukrywanie majątku.

- Na mocy zmian dokonanych w art. 845 par. 2 kpc wystarczy, że dłużnik pokaże komornikowi dokument poświadczający, że nie jest właścicielem danego przedmiotu, czyli ruchomości. Komornik musi taki dokument uznać, a samą egzekucję przerwać - pisze Onet.pl.

- Nadchodzi prawdziwe eldorado dla dłużników, nie wiem czemu rząd aż tak bardzo chce iść im na rękę - mówi nam anonimowo jeden z komorników - To nie jest wcale zła zmiana, inne są znacznie gorsze. Mogą zmierzać do zniszczenia komorników jako grupy zawodowej - mówi nam sędzia zajmująca się egzekucją komorniczą.

- Egzekucję z ruchomości tak naprawdę "zabiła" słynna sprawa zabrania ciągnika nie dłużnikowi, a jego szwagrowi - mówi nam anonimowo jeden z komorników. - Tyle że błąd czy przestępstwo popełnione przez jedną osobę, która została już z tego rozliczona, głównie dzięki staraniom samych komorników, nie może skutkować tym, że próbuje się zniszczyć całą grupę zawodową - dodaje.

W świetle nowych przepisów, przeprowadzana w imieniu państwa egzekucja komornicza stanie się niemal całkowicie nieskuteczna - zaznacza komornik z wieloletnią praktyką.

"To będzie prawdziwe eldorado dla dłużników"

Dlaczego ma się tak stać? Powodem są m.in. zmiany w kodeksie postępowania cywilnego, jakie weszły w życie 1 stycznia. Zakładają one, że komornik nie będzie miał prawa dokonać zajęcia ruchomości, jeżeli w trakcie czynności dłużnik lub inne osoby wykażą dokumentami, że dane ruchomości nie stanowią ich własności.

- Dłużnicy dostali właśnie całkowicie legalną metodę, by unikać spłaty swoich zobowiązań - mówi Onet.pl jeden z komorników. - Przecież dla każdego jest jasne, że teraz wszyscy dłużnicy swoje "merce" i "porszaki" będą kupowali na przykład na swoje babcie, konkubiny czy dzieci. I kto im udowodni, że tak naprawdę to oni tymi autami władają? Nikt - podkreśla.

- Przed nowelizacją art. 845 par. 2 kpc mógł to zrobić sąd, który ustalał, jaki jest stan faktyczny i czy owo nabywanie na inne osoby - czy to samochodów, czy innych ruchomości - nie było przypadkiem ewidentną próbą ukrycia majątku - wyjaśnia komornik.

- Zdarzało się też, że dłużnicy przepisywali swoje ruchomości na inne osoby i w tym przypadku wierzyciele mogli skorzystać z tzw. skargi pauliańskiej, gdy podejrzewali, że właśnie takie praktyki stosują ich dłużnicy. Teraz już z tego narzędzia nie skorzystają, bo nowe przepisy kpc w zasadzie wyeliminują możliwość sądowego udowodnienia, że - znów sięgając do przywołanego już przykładu - wspomnianym porsche jeździ jednak dłużnik, a nie jego babcia - podkreśla.

- Mówiąc krótko, w świetle nowego prawa każdy mógłby sobie powiedzieć: czas się zadłużyć, bo i tak państwo nic ze mnie nie ściągnie. To będzie prawdziwe eldorado dla dłużników - mówi komornik. - Tyle że widzę tu jeszcze jeden problem. Z informacji uzyskiwanych od radców prawnych wynika, że wcale nie zmniejszyła się liczba kierowanych przez nich spraw o zapłatę na drogę sądową. Jednak znacznie spadła liczba spraw kierowanych później do egzekucji sądowej - podkreśla komornik. - Wszystko dlatego, że znaczna część wierzycieli po uzyskaniu tytułów wykonawczych po prostu rezygnuje z roli państwa w dochodzeniu należności pieniężnych - tłumaczy.

- Zamiast składać wnioski do komorników sądowych, dochodzi swych praw we własnym zakresie lub za pośrednictwem prywatnych firm windykacyjnych. Mówiąc wprost, ci których stać, i którzy nie mają skrupułów wynajmą sobie "bycze karki" i należności tak czy inaczej odzyskają - podsumowuje.

Sędzia: To akurat nie jest zła zmiana. Są inne, znacznie gorsze - Zmiana jest jedynie doprecyzowaniem tego, co komornicy wiedzieć już powinni: mają zajmować ruchomości dłużnika, a nie jakiekolwiek będące w jego władaniu - mówi Onetowi sędzia Katarzyna Kamińska-Krawczyk zajmująca się egzekucją komorniczą. - Skrajnym i patologicznym przykładem takiego postępowania, czyli zajmowania ruchomości będących we władaniu dłużnika było zajęcie samochodów stojących w warsztacie należącym do dłużnika - mimo że były to samochody jego klientów - przywołuje sędzia.

- Kolejnym głośnym przypadkiem było zajęcie ciągnika, choć dłużnik miał dokumenty, że należy on do innej osoby. Dlatego po tego rodzaju incydentach nie uważam, by wchodząca w życie zmiana dotycząca egzekucji z ruchomości była zła. Inne zmiany dotyczące komorników są znacznie gorsze - podkreśla sędzia Kamińska-Krawczyk.

"To może doprowadzić do zniszczenia tej grupy zawodowej"

Sędzia zaznacza, że znacznie poważniejszym problemem, jaki dotknie komorników sądowych, jest kwestia skasowania im możliwości powierzenia dozoru nad ruchomością pracownikowi z ich kancelarii. - Dotąd było tak, że gdy jakiś dłużnik próbował uciekać z ruchomościami, na przykład wartościowym sprzętem elektronicznym, komornik mógł zabrać mu daną ruchomość i powierzyć dozór nad nią innej osobie. I często takimi osobami byli pracownicy kancelarii tegoż komornika - wyjaśnia sędzia Kamińska-Krawczyk.

- Od nowego roku komornicy stracili możliwość powierzenia dozoru pracownikowi, mają go przekazać "innej osobie". Pytanie tylko, czy komornik ma kogoś takiego "z łapanki" znaleźć? Bo nie ma listy dozorców sądowych, a skoro ani komornik, ani jego pracownicy nie mogą tego dozoru sprawować, to co - ma na ulicy kogoś łapać i pytać, czy zabranego dłużnikowi sprzętu lub rzeczy przypilnuje? - pyta sędzia. - To może znacząco utrudnić egzekucję z należności, ale i tak nie jest w tych nowych przepisach najgorsze.

Sędzia wyjaśnia, że zasadą jest, że daną ruchomość pozostawia się u dłużnika, jednak w sytuacjach, gdy istnieje ryzyko, iż mógłby on z nią uciec, komornik ma prawo odebrać mu nadzór nad danym przedmiotem. - Jeśli to zrobi, to ma obowiązek najpierw tę czynność, czyli odebranie ruchomości nagrać, a potem nośnik, czyli na przykład kasetę czy dysk przesłać do sądu. I sąd będzie musiał to nagranie obejrzeć, by stwierdzić, czy podczas czynności komornika nie doszło do uchybień - wyjaśnia.

- Jeśli sąd uzna, że dozór nad ruchomością odebrano dłużnikowi bezzasadnie - wtedy może obciążyć komornika kosztami związanymi z tymi czynnościami. To jest absolutne kuriozum, bo to tak, jakby sędziego obciążać kosztami postępowania w sytuacji, kiedy sąd wyższej instancji uchyli jego rozstrzygnięcie - dodaje.

Nie koniec na tym, bo jak tłumaczy sędzia, komornicy mogą także być obciążani kosztami czynności, gdy ktoś złoży na ich działanie skargę. - Powiem szczerze, że to są rozwiązania, które zupełnie bezzasadnie zastępują proces odszkodowawczy, bo odszkodowań od komornika można dochodzić przed sądem. A takie "pójście na skróty" to droga, która w powiązaniu z innymi rozwiązaniami może doprowadzić do zniszczenia tej grupy zawodowej - kwituje.

Tym bardziej że skargi na komorników mogą się mnożyć, bo ustawodawca przewidział, że podczas wizyty u dłużnika komornik ma obowiązek wręczyć mu formularz skargi na jego działanie. Pytanie, który dłużnik by nie skorzystał?

Źródło: Onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA