Przypatrując się dyskusji nad możliwością prowadzenia egzekucji z minimalnego wynagrodzenia można odnieść wrażenie, że jej wprowadzenie spowoduje, że nagle komornicy sądowi zajmą pensje blisko 3,5 miliona Polaków. Innymi słowy, że wszyscy, którzy zarabiają pensję minimalną, są dłużnikami, a ta regulacja ma ich chronić przed wierzycielami.
Jest to oczywiście nieprawda. Wręcz przeciwnie – większość pracowników jest zdecydowanie bardziej ofiarą niż beneficjentem tego rozwiązania. Wystarczy spojrzeć na to z perspektywy kogoś, kto zawsze pilnuje spłaty swoich zobowiązań i stara się nie spóźniać ze swoimi płatnościami, a „w nagrodę” zostaje odcięty od możliwości pozyskania finansowania w drodze kredytu z oprocentowaniem na poziomie 20-30 proc., a zamiast tego jest zmuszony szukać rozwiązań wielokrotnie droższych.