fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

By więcej budować, zmieniamy prawo

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
O reformie planowania, REIT-ach oraz uwłaszczeniu firm mówi Robert Nowicki, wiceminister rozwoju.
Czy pana zdaniem formalności budowlane wymagają zmiany? A może lepiej zostawić przepisy w spokoju, bo nic tak nie szkodzi inwestycjom, jak ciągłe roszady w prawie?
Nie mam wątpliwości. Prawo budowlane trzeba zmieniać. Czas załatwiania formalności budowlanych jest zbyt długi. Przy większych inwestycjach trwa to nawet cztery lata, to długo. Z tego powodu zdecydowaliśmy się m.in. kontynuować prace nad projektem nowelizacji prawa budowlanego, który przygotowało Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. We wtorek przyjął go rząd.
Jakich zmian można się spodziewać?
Jest ich sporo. Nie będzie można m.in. podważać ważności pozwoleń na budowę oraz na użytkowanie po upływie pięciu lat od ich wydania. Dziś takie czasowe ograniczenie nie istnieje. Inwestor nie ma gwarancji, że za kilka czy nawet kilkadziesiąt lat ktoś nie będzie chciał odwołać się do sądu.
Biletomaty, bankomaty i paczkomaty będą zwolnione z uzyskania pozwolenia na budowę. Dziś każdy rodzaj automatu wymaga dziennika budowy i całej procedury budowlanej.
Proponujemy zwolnienie z obowiązku uzyskiwania pozwolenia na budowę instalacji gazowych wykonywanych wewnątrz i na zewnątrz użytkowanego budynku (zgłoszenie z projektem budowlanym), a całkowicie z formalności – również na przydomowe tarasy naziemne i urządzenia melioracji wodnej. Odchudzamy projekt budowlany. Będzie się składał z trzech części: zagospodarowania działki lub terenu, architektoniczno-budowlanej oraz technicznej. Ostatnią część będzie się składało w nadzorze budowlanym dopiero z wnioskiem o udzielenie pozwolenia na użytkowanie lub ze zgłoszeniem zakończenia robót. Projekt techniczny będzie jednak wymagany podczas prowadzenia robót budowlanych.
Wprowadzamy również uproszczoną procedurę legalizacji samowoli budowlanych w przypadku, gdy od zakończenia ich budowy upłynęło co najmniej 20 lat.
Projekt przewiduje zakaz pobierania przez przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne opłaty m.in. za wydanie warunków przyłączenia do sieci, a także za ich aktualizację, zmianę lub przeniesienie na inny podmiot.
Jak pan doskonale wie, formalności budowlane to nie wszystko. O wiele więcej problemów przysparzają te z zakresu zagospodarowania przestrzennego. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju rozesłało do prekonsultacji projekt nowej ustawy planistycznej. Czy prace nad tymi przepisami będą kontynuowane?
Tak, mamy taki zamiar, choć nie ukrywam, że projekt budzi skrajne emocje. Podczas prekonsultacji wpłynęło wiele krytycznych uwag pod jego adresem, ale było też wiele głosów za proponowanymi rozwiązaniami. Architekci i urbaniści uważają, że zagospodarowanie przestrzenne powinno się opierać na planach. Z kolei samorządy zwracają uwagę, że koszty związane z ich uchwaleniem są zbyt wysokie. Jestem zwolennikiem planowania, bo każdy mądry plan w życiu osobistym czy biznesowym ułatwia realizację oraz mityguje ryzyko niepotrzebnych wydatków.
Podjąłem więc decyzję, że po Nowym Roku zorganizujemy okrągły stół, przy którym usiądą przedstawiciele ministerstwa, samorządów, inwestorów oraz branży budowlanej. Chcę wysłuchać wszystkich stron i doprowadzić do wypracowania wspólnego stanowiska. Pamiętajmy, że kwestie zagospodarowania to przede wszystkim jakość życia dla mieszkańców.
Od lat mówi się o konieczności zlikwidowania warunków zabudowy, choć mają one także swoje zalety. Dzięki nim m.in. wiele inwestycji powstaje szybciej. Której opcji jest pan zwolennikiem?
Niedawno analizowałem, jak wygląda zagospodarowanie przestrzenne w jednej z gmin, gdzie jest bardzo intensywna zabudowa. Jej włodarze podnoszą argumenty, że nie mogą masowo uchwalać planów, bo to zbyt dużo kosztuje. Chodzi o koszt wykupu gruntów prywatnych pod infrastrukturę oraz jej budowę. I co się okazało? Koszty związane z wadliwie wydanymi warunkami zabudowy oraz koszty inwestycji realizowanych na podstawie tych decyzji daleko od dróg i wszelkiej infrastruktury są porównywalne. Mamy pomysł, jak rozwiązać ten problem.
A w jaki sposób? Przecież podstawowym problemem w przypadku infrastruktury jest brak pieniędzy.
Myślimy o stworzeniu funduszu, który będzie wspierał uzbrajanie działek i budowę infrastruktury. To na razie pomysł. Szczegóły są opracowywane, dlatego nie mogę jeszcze o nich mówić. Myślę, że do jego realizacji zaangażujemy Bank Gospodarstwa Krajowego, a także inne instytucje rozwoju w kraju. Polem do zagospodarowania jest także przyszła perspektywa finansowa UE. Zaznaczam, że nie jest to jeszcze przesądzone. Ze środków mogłyby korzystać nie tylko gminy, ale też inwestorzy budujący bloki w ramach programu Mieszkanie+. Myślę, że dzięki temu zachęcimy samorządy do inwestowania w infrastrukturę.
Wracając do warunków zabudowy. Chcemy ograniczyć ich wydawanie. Zastąpią je decyzje lokalizacyjne. Inwestor będzie mógł je uzyskać jedynie na zabudowę o charakterze uzupełniającym. Przykładowo przy placu Trzech Krzyży w Warszawie znajduje się pusta parcela. W jej przypadku nie ma sensu uchwalać planu, wystarczy sama decyzja lokalizacyjna. Chodzi przecież tylko o uzupełnienie zabudowy bez naruszenia tkanki miejskiej. Proszę też pamiętać, że warunki zabudowy miały być wydawane wyjątkowo. Tymczasem stało się zupełnie inaczej. Dziś na ich podstawie realizuje się przeszło 50 proc. inwestycji. Chcę również powołać stały zespół przy ministerstwie. Co tydzień będzie się spotykał i wypracowywał konkretne rozwiązania.
To mi przypomina komisję funkcjonująca przez wiele lat przy ministerstwie budownictwa. Jej celem było przygotowanie projektu kodeksu urbanistyczno-budowlanego. Czyżby szykował się jej powrót?
Powrotu do kodeksu nie będzie. Ale nie sposób, pracując nad zmianami do przepisów planistycznych, pominąć inne uregulowania, które są z nimi ściśle związane. To cel, a nie forma, determinuje korzyści.
Czyli jednak wracamy do kodeksu budowlanego?
Niezupełnie. Powołany zespół przygotuje szereg rozwiązań, ale do poszczególnych ustaw. Nie będziemy tworzyć aktu prawnego na 1000 artykułów, bo nie ma to najmniejszego sensu. Dobry czas na kodeks już dawno minął. Moim zdaniem zmiany w ustawach, takich jak ustawa o gospodarce nieruchomościami czy ustawa – Prawo budowlane, w zupełności wystarczą. Chcemy dzięki nim poprawić jakość życia mieszkańców w gminach. Przeciwdziałać rozproszeniu zabudowy.
Ale jednocześnie od wielu miesięcy obowiązuje specustawa mieszkaniowa, która pozwala budować w miastach wbrew zapisom miejscowych planów. Czy nie prowadzi ona przypadkiem do rozproszenia zabudowy i pogorszenia jakości życia mieszkańców?
Specustawę wykorzystuje się w sytuacjach wyjątkowych. I zdaję sobie sprawę z tego, że wiele samorządów krytykuje ustawę, ale są i takie, którym te rozwiązania odpowiadają. Na ich terenie buduje się osiedla mieszkaniowe na podstawie specustawy.
Kiedy możemy spodziewać się projektu zmian, o których pan wcześniej mówił?
Myślę, że w połowie przyszłego roku.
Czy będzie pan kontynuował zmiany zainicjowane przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju dotyczące uwłaszczenia z mocy prawa także gruntów komercyjnych?
Tak, będziemy to kontynuować. Obecnie jesteśmy w fazie prenotyfikacji i rozmów z Komisją Europejską. Chcemy pogodzić interesy samorządów, przedsiębiorców oraz UE, co nie jest takie proste. Nie możemy bowiem naruszyć unijnych rozwiązań dotyczących pomocy publicznej dla firm, wsłuchujemy się też w głos samorządów. Oprócz kwestii uwłaszczenia przedsiębiorców dodatkowym dużym wyzwaniem jest systemowa reforma użytkowania wieczystego, która w dalszej perspektywie pozwoli zastąpić to prawo innym silnym prawem rzeczowym, ułatwiającym bezpieczne inwestowanie na gruncie.
Zasady dotyczące przekształcenia dla firm miały być analogiczne do tych obowiązujących w przypadku osób fizycznych. Czy tak będzie?
Tak. Ale jest jeszcze za wcześnie, by mówić o konkretach. Musimy poczekać na unijne rozstrzygnięcie. Sądzę, że nastąpi ono za kilka miesięcy. Jak będzie zielone światło ze strony Unii, ruszymy z pracami legislacyjnymi.
Ministerstwo Rozwoju chce także usprawnić program Mieszkanie+. Planuje włączyć do programu deweloperów. Myśli pan, że to się powiedzie?
Chcemy, by w Narodowym Programie Mieszkaniowym uczestniczyło więcej podmiotów. I nie chodzi nam tylko o deweloperów, ale także o spółdzielnie i kooperatywy mieszkaniowe.
Czy to oznacza, że będą kontynuowane prace nad projektem dotyczącym kooperatyw?
Tak. To rozwiązanie sprawdziło się w innych państwach. Myślę, że u nas również się sprawdzi.
Deweloperzy będą budować, jeżeli będzie im się to opłacało. Jakie więc zachęty chce pan dla nich stworzyć?
Samorządy oraz Krajowy Zasób Nieruchomości dysponują atrakcyjnymi działkami pod budownictwo mieszkaniowe. Wystarczy, że ich przedstawiciele dojdą do porozumienia z deweloperem czy spółdzielnią mieszkaniową, że na komunalnym czy państwowym gruncie wybudują budynki wielorodzinne, w których część mieszkań przeznaczą na realizację programu Mieszkanie+. W zamian będą mogli otrzymać grunt pod inwestycję. Skorzysta więc każdy. Deweloper, bo będzie mógł budować z zyskiem, i samorządy, ponieważ będą miały więcej lokali dla mieszkańców.
Grunty będą przekazywane w drodze przetargu. Otrzymają je ci, którzy do realizacji programu Mieszkanie+ zaoferują największą pulę mieszkań. Szykujemy też rozwiązania dla towarzystw budownictwa społecznego oraz dla sektora socjalnego. Zastrzegam, że konkretnych rozwiązań jeszcze nie ma.
Jednym z powodów, dla których dziś brakuje terenów inwestycyjnych, są ograniczenia prawne dotyczące gruntów rolnych na terenie miast. Jest ich sporo, bo 900 tys. ha. Czy będą zmiany w tym zakresie?
Zamierzam porozmawiać w tej sprawie z ministrem rolnictwa. Chcę poznać jego argumenty dotyczące ograniczeń w obrocie ziemią w miastach.
Czy to prawda, że będą kontynuowane prace nad projektem ustawy dotyczącym polskich REIT-tów? I czy będą one inwestować tylko na rynku mieszkaniowym?
Moim zdaniem, żeby mówić o REIT-ach, to obok nieruchomości mieszkaniowych powinniśmy mówić także o komercyjnych. Te ostatnie, tam gdzie funkcjonują, stanowią zdecydowaną większość w portfelu emerytalnych funduszy inwestycyjnych.
Dziś np. koreańskie fundusze emerytalne (lub inne z obcym kapitałem), które działają na polskim rynku, inwestują w nieruchomości komercyjne. Nadal będą mogły to robić.
Ale chcemy też, aby taką szansę miały polskie REIT-y. Polacy mają dużo zamrożonego kapitału i chcemy, by on też zaczął pracować dla gospodarki. Jestem już w dialogu z Ministerstwem Finansów, wspólne prace przewiduję też z Narodowym Bankiem Polskim. Jestem do pełnej dyspozycji w zakresie efektywności działań.
Robert Nowicki jest wiceministrem rozwoju odpowiedzialnym za budownictwo, planowanie przestrzenne i nieruchomości. Specjalista z zakresu zarządzania programami, projektami oraz zmianą i ryzykiem. Od lutego 2018 r. szef gabinetu politycznego ministra przedsiębiorczości i technologii, a od listopada 2019 r. – ministra rozwoju. W latach 2017–2018 zastępca dyrektora Departamentu Innowacji MPiT. Odpowiadał za współpracę z przedsiębiorcami, prowadzenie procesu legislacyjnego, tworzenie strategii przemysłowych i technologicznych. ?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA