Komercyjne

Deweloper zrobi wszystko dla najemcy

Biura to dziś dużo więcej niż sam budynek – zauważali uczestnicy panelu
Fotorzepa/Piotr Wittman
Rynek biur jest rozgrzany do czerwoności. Nowe biurowce rosną jak grzyby po deszczu. Czy wszystkie biurowce się wynajmą?

W panelu „Rz", którego partnerem była Cavatina, udział wzięli Daniel Draga, członek zarządu i dyrektor finansowy firmy Cavatina Holding, Dieter Lebnig, dyrektor zarządzający i szef departamentu finansowania strukturyzowanego i nieruchomości komercyjnych w Pekao SA, Maciej Tuszyński, senior partner w Griffin RE, i prof. Jacek Łaszek z SGH, jednocześnie pracownik departamentu analiz ekonomicznych NBP.

Czy nad rynkiem biurowym gromadzą się czarne chmury? Prof. Jacek Łaszek mówił o nakładaniu się kilku czynników. – To czynniki strukturalne w całej gospodarce i czynniki specyficzne dla tego rynku. Głównym czynnikiem są niskie stopy procentowe – przypominał. – W gospodarce mamy boom. Polska się szybko rozwija. Czynsze za nieruchomości klasy A są stabilne. Problemy mają budynki klasy B. Podaż biur rośnie, ale dobra koniunktura nie trwa wiecznie.

Daniel Draga podkreślał, że rynek biurowy jest bardzo chłonny, ale wciąż nienasycony. – Potencjał rozwojowy jest duży – mówił. – Zagraniczne korporacje lokują u nas swoje centra usług outsorcingowych. Mimo dużej podaży poziom pustostanów nie jest duży.

Maciej Tuszyński podkreślał, że produkt lepszy będzie wypierał gorszy. – Gorszy, a więc biurowce gorzej zlokalizowane, w niższym standardzie, bez zielonych certyfikatów – wyjaśniał. – Najemcy są, przechodzą do lepszych powierzchni. Wśród najemców są agendy rządowe i samorządowe, które wychodzą z budynków, które muszą być remontowane. Czynnikiem, którego możemy się najbardziej obawiać, są zmiany stóp procentowych – dodawał.

Co z budynkami klasy B, których w Warszawie jest całkiem sporo, na przykład na Mokotowie? – Na Służewcu Przemysłowym nie jest źle. Są nowe projekty, bliżej metra. A te starsze budynki będą obniżać czynsze. Znam dewelopera, który nastawia się na zmianę powierzchni biurowych w mieszkaniowe – opowiadał Tuszyński.

Dieter Lebnig mówił, że biura to dziś nie tylko budynki, ale cała koncepcja. – Projektowanie jest zupełnie inne niż kilka lat temu – podkreślał. – Niektóre osoby, nawet z zarządów firm i banków, nie zawsze w pełni rozumieją rynek nieruchomości. Obserwuję pewien rodzaj paniki, w mojej ocenie nieuzasadnionej. Niektórzy sądzą, że mamy kolejną bańkę, że nadchodzi kryzys – zwracał uwagę. Dyrektor przypominał skutki poprzedniego kryzysu, który doprowadził do załamania banków, a nawet państw. – Banki wyciągnęły lekcję – podkreślał. – Finansowanie jest dziś bezpieczniejsze.

Dodawał, że niektórzy postrzegają rynek nieruchomości przez pryzmat rynku mieszkaniowego. Sądzą, że skoro mieszkania w Polsce sprzedają się świetnie, to nadchodzi krach. – Ale ta tendencja wcale nie musi się zmienić w najbliższym czasie – zastrzegał. Dobra sprzedaż nie musi oznaczać załamania. Pozytywne perspektywy są także przed rynkiem biurowym. – Warszawa ma dobre warunki do rozwoju tego rynku – oceniał Dieter Lebnig. – Nie wszystkie inwestycje mogą się do końca sprawdzić, ale długoterminowe perspektywy są dobre.

Dyrektor zwracał też uwagę na atrakcyjne rynki regionalne, m.in. Łódź i Kraków.

Czy z rynku znika każdy metr? Daniel Draga mówił, że nigdy nie udaje się wynająć wszystkiego. – Inwestycje muszą być bardzo dobrze przemyślane. Biurowce wpychają się w centra miast – podkreślał. – Im więcej możliwości komunikacyjnych, tym większa szansa na sukces. Pracownicy docierają do biur metrem, tramwajem, autobusem, niektórzy nawet przybiegają. Ale budynek musi być też ładny. Ludzie wybierają oczami – mówił.

Dodawał, że liczy się także jakość wykończenia wnętrz. Pracownicy potrzebują stref wyciszenia, relaksu.

– Najemcy są coraz bardziej wymagający – potwierdzał Maciej Tuszyński. – Firmy intensywnie konkurują o pracowników. Dlatego przestrzeń biurowa musi odpowiadać potrzebom pracowników. Nie wyobrażamy sobie, że można wybudować biurowiec, do którego nie dotrzemy rowerem. Nie oznacza to oczywiście tylko niższych krawężników, ale także parkingi dla rowerów, prysznice dla pracowników, szatnie, w których można zostawić garnitur. Wszystkim musi się pracować lepiej.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL