fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Do biura na kilka minut

Elastyczne biura cenią sobie szczególnie milenialsi. Na zdjęciu: biuro WeWork przy ul. Kruczej w Warszawie
materiały prasowe
W Polsce furorę robią elastyczne powierzchnie biurowe. Nie trzeba się z nimi wiązać długoletnimi umowami.
A kiedy firma się rozrasta, można powiększyć przestrzeń do pracy. Jednak rynek biur idzie jeszcze dalej: w USA narodził się pomysł biur na minuty.
Jan Szulborski, konsultant w dziale badań i doradztwa w firmie Cushman & Wakefield, zwraca uwagę na „Made by We" – nowy koncept globalnego lidera elastycznych przestrzeni pracy, firmy The We Company, właściciela marki WeWork, który oferuje przestrzeń do pracy na żądanie.

Zamiast kawiarni

– Pierwszą powierzchnię otwarto na Manhattanie przy 902 Broadway w Nowym Jorku. Koncept pozwala na rezerwację miejsca do pracy na elastycznych warunkach i nie wymaga wykupienia członkostwa jak w przypadku regularnych biur WeWork – wyjaśnia Jan Szulborski. – Pierwsza lokalizacja „Made by We" oferuje wynajem przestrzeni biurowej na 30 minut za 6 dol. Każda kolejna minuta wiąże się z opłatą w wysokości 0,2 dol.
Wynajem miejsca do pracy na cały dzień to koszt 65 dol. Dla porównania – miesięczny koszt członkostwa w WeWork w Nowym Jorku zaczyna się od 750 dol. – Jest to więc oferta dla osób, które potrzebują biura na chwilę. Stanowi świetną alternatywę dla pracy w kawiarni czy innym miejscu niekoniecznie do tego przystosowanym – mówi ekspert C&W. Biuro „Made by We" w Stanach Zjednoczonych zostało otwarte w styczniu. – Nie można więc jednoznacznie stwierdzić, czy i kiedy koncept pojawi się w Polsce – ocenia Jan Szulborski. – Na pewno nie można tego wykluczyć, patrząc na dynamiczny rozwój przestrzeni należących do WeWork w Polsce. W Warszawie marka ma już prawie 40 tys. mkw. powierzchni. Dwa pierwsze biura w stolicy otwarto w grudniu 2018 r. i styczniu tego roku przy ul. Kruczej w budynku CEDET oraz przy ul. Grzybowskiej w pierwszym biurowcu wchodzącym w skład kompleksu Browary Warszawskie – wskazuje. Według eksperta biura na minuty mogą stanowić kolejny element dopełniania oferty operatorów powierzchni coworkingowych, którzy w ten sposób mogą zachęcać osoby niezdecydowane do tego stylu pracy. – Osoby korzystające z biur na minuty mogą się potem stać pełnoprawnymi członkami społeczności operatora coworkignowego – mówi Jan Szulborski. Jerzy Węglarz, specjalista ds. wynajmu w firmie Biuro Na Miarę, ocenia, że jeśli usługa sprawdzi się na Zachodzie, to popyt na nią pojawi się także w Polsce. – Takie biuro serwisowane czy coworkingowe działa już zresztą przy ul. Młynarskiej w Vipol Plaza w Warszawie i nosi właśnie nazwę Biuro na minuty – opowiada. Na razie jednak, jak usłyszeliśmy w Biurze na minuty, najkrótszy czas wynajmu powierzchni to godzina. – Klient dostaje biurko albo stół na powierzchi coworkingowej – tłumaczy przedstawicielka firmy. – Ma też dostęp do łazienki i kuchni. Oferujemy bezpłatny internet. Stawka to 35 zł z groszami za godzinę. Według Jerzego Węglarza biura na minuty będą pochodną doskonale rozwijających się przestrzeni coworkingowych. – Dzisiaj ludzie kupują dostęp na dni, miesiące. Może będą go potrzebować również na godziny czy minuty – nie wyklucza. – Tego typu usługa przypomina mi trochę działanie kawiarenek internetowych (czy ktoś to jeszcze pamięta?), gdzie płaciło się głównie za dostęp do internetu, możliwość wydrukowania lub grania w gry w trybie multiplayer po sieci LAN. W dobie powszechnie dostępnego szybkiego internetu, przy założeniu, że biuro służy głównie do pracy, wyobrażam sobie, że z takiej usługi mogłyby korzystać osoby, które chcą skorzystać z urządzeń biurowych – dodaje. Wskazuje, że z punktu widzenia pośrednika wynajem biur na tak krótko byłby nieopłacalny. Organizacją, sprzedażą czy wynajmem musieliby się więc zajmować sami właściciele powierzchni. – Z punktu prawnego byłaby to raczej usługa a nie najem, bowiem kodeks cywilny nie jest dostosowany do tak krótkich najmów pomieszczeń, a z drugiej strony papierologia byłaby nieadekwatna do samej usługi – zauważa Węglarz.

Ryzyko i niepewność

Kto korzystałby z takich powierzchni? – Potencjalnie ci, którzy nie siedzą osiem godzin przy biurku, a więc freelancerzy, handlowcy, a może nawet studenci? – zastanawia się ekspert. – Dla usług najmu w niepełnym wymiarze godzin widzę potencjał w powierzchniach słabo doświetlonych, trudnych do wynajęcia na dłużej. To wynik m.in. przepisów BHP, które mówią o doświetleniu miejsca pracy. Może to być więc każda powierzchnia komercyjna w różnego rodzaju budynkach. Zarządzający lub właściciel, żeby pokryć koszty stałe i wygenerować zysk, musiałby sprzedawać odpowiednią liczbę minut odpowiednio dużej liczbie osób. Podobnie jest w przestrzeniach coworkignowych, gdzie wynajmuje się biurka na dni, tygodnie, miesiące. Nie będzie to łatwe zadanie, ale czas pokaże – ocenia. Bartłomiej Zagrodnik, partner zarządzający w firmie doradczej Walter Herz, komentuje, że biura na minuty to rodzaj oferty wynajmu, której elastyczna forma daje firmom większe możliwości. – Taki model najmu ma szansę stać się popularny na naszym rynku wtedy, gdy zakres dzisiejszych propozycji operatorów będzie niewystarczający – mówi. – Ten profil działalności jest jednak niezbyt korzystny dla deweloperów, bo świadczący tego typu usługi są bardziej narażeni na ryzyko ze względu na brak ustalonych dochodów. To mniej stabilny i pewny biznes, który nie jest do końca przewidywalny. Według Bartłomieja Zagrodnika na rynku biurowym i w świadomości klientów musi się jeszcze wiele zmienić, by takie rozwiązania nie wydawały się zbyt innowacyjne. – Bardziej prawdopodobne, że pojawią się one wcześniej np. w centrach komunikacyjnych czy transportowych – ocenia ekspert.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA