fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Andrzej Stec: Z optymizmem w przyszłość

Fotorzepa, Robert Gardziński
Polska gospodarka powinna solidnie wzrosnąć. Niektóre branże mocno zyskają, niektóre będą walczyły o przetrwanie.

Na szczęście rok 2020 dobiegł końca. Na jego początku wielu się zastanawiało, co i jak w dobie niskich stóp procentowych i trzymającej się w ryzach inflacji może zakończyć tę trwającą już dekadę globalną prosperity, jedną z najdłuższych w historii. I stało się. Czarny łabędź wyfrunął z dalekich Chin, aby zatoczyć krąg nad światem. Zaraził pandemią globalną gospodarkę, powodując najgłębszą od dziesiątek lat recesję. Dokonał spustoszenia, jeśli chodzi o tzw. starą, tradycyjną gospodarkę, wywołując kolejną falę cyfrowej rewolucji.

Przed nami ważny 2021 rok. Rok odbudowy i kontynuacji postępującej cyfryzacji. Czarne łabędzie jeszcze nigdy nie pojawiały się rok po roku, więc jest nadzieja, że czeka nas mocne odbicie w gospodarce, globalnej i krajowej. W USA, w Unii Europejskiej pojawią się nowe, bezprecedensowe tarcze rządowe, które wpompują w gospodarki setki miliardów dolarów i euro. Wygląda to wręcz na rywalizację, kto da więcej, a przy okazji, kto mocniej osłabi walutę, zwiększając konkurencyjność swojego eksportu (na razie USA są górą, dolar słabnie).

Wciąż powinna nam towarzyszyć ultraluźna polityka banków centralnych, dalej skupujących aktywa (obligacje) i utrzymujących skrajnie niskie stopy procentowe. Koszt pieniądza, a więc i kredytów nie wzrośnie znacząco, chyba że hydra inflacji podniesie za wysoko głowę, wspieraną drożejącymi surowcami.

Trudne czasy czekają banki i to na całym świecie. Muszą się zmierzyć z wysoką falą restrukturyzacji oraz z konkurencją fintechów. Coraz to nowe technologie w finansach, bardziej efektywne i tańsze, podgryzają pozycje dużych instytucji. Koncerny paliwowe i energetyczne czeka z kolei rok inwestycji, które przeobrażą je, a przynajmniej zdywersyfikują ich działalność w obszarze zielonej energii.

Beneficjentami, podobnie jak w 2020 roku, będą firmy technologiczne. Niekoniecznie oznacza to ich dalszą, szaloną hossę na giełdach. Napompowane wyceny rynkowe globalnych gigantów internetowych wydają się wręcz abstrakcyjne i często przekraczają budżety wielu państw na świecie.

A co z Polską? Niektóre branże mocno zyskają, niektóre czeka jednak wyzwanie, aby przetrwać bądź się przeobrazić (w praktyce oznacza to trudną sytuację na rynku pracy). Mocnym filarem mogą być konsumenci, choć ich siłę nabywczą osłabią wyższe ceny energii, paliw, produktów słodzonych czy podatek handlowy. Nasza gospodarka, wspierana szykowaną dużą tarczą unijną oraz ekspansją eksporterów, powinna urosnąć o 4–5 proc. Słabo będzie z inwestycjami, prywatnymi i samorządowymi. Te duże, rządowe, powstałej luki nie wypełnią.

W 2021 roku dobrze byłoby w końcu rozwiązać problem kredytów frankowych, który zwiększa niepewność systemu finansowego, w tym giełdowych banków. Niedawna propozycja KNF w tym obszarze daje nadzieję. Natomiast hossa na rynku nieruchomości oraz masowy odpływ pieniędzy z lokat bankowych chyba jeszcze przybiorą na sile.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA