fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Krzysztof Adam Kowalczyk: Dajcie ludziom zarobić w niedzielę

Fotorzepa, Jerzy Dudek
W czasie pandemii trzeba ograniczyć ryzyko zachorowań i dodać wigoru słabnącej gospodarce. Dlatego zakaz handlu w niedzielę powinien zostać zniesiony.

Rocznica strajków sierpniowych skłoniła mnie do sięgnięcia po 21 postulatów gdańskiego Sierpnia. Okazuje się, że są wśród nich postulaty nadal aktualne, jak choćby poprawa warunków pracy służby zdrowia. Ale i takie, które oddają ducha owego czasu, a zwłaszcza młodemu pokoleniu mogą się wydać dziwne, np. zniesienie cen komercyjnych i wprowadzenie kartek na mięso.

21. postulatem Sierpnia było wprowadzenie wszystkich wolnych sobót. Tak, tak, w ciepło dziś wspominanej epoce Gierka wolnych sobót było bodaj tylko 12 rocznie, w pozostałe szło się do pracy i szkoły. We wrześniu 1980 r. o wolne soboty ostrośmy się w szkole kłócili. Koledzy z rodzicami umocowanymi partyjnie powtarzali ich argumenty, że nie ma to sensu, bo autobusy przestaną jeździć, sklepy zostaną zamknięte itd. Jakby pracującym nie można było dać wolnego w inne dni, co zresztą 21. postulat uwzględniał.

Dlaczego piszę o tym teraz? Bo koniec sierpnia to nie tylko rocznica powstania Solidarności, ale też tradycyjny run na sklepy przed startem roku szkolnego. W tym roku ten run był wyjątkowo duży, co jest skutkiem m.in. skasowania niedziel handlowych. W ostatnią niedzielę – wyjątkowo – sklepy były otwarte, a w mediach mnożyły się zdjęcia kolejek do centrów handlowych, do których nie mogli naraz wejść wszyscy chętni z powodu ograniczeń covidowych.

Oblężenie sklepów w końcówce sierpnia z pewnością pomoże branży odzieżowej, wyjątkowo mocno poszkodowanej w wyniku pandemii. Ale nie tylko jej. Strumień pieniędzy wydawanych przez konsumentów jest jak tlen dla zmagającej się z recesją gospodarki. Konsumpcja to jeden z istotnych czynników wzrostu, którego teraz łakniemy. Tyle że gdy tydzień się skończy i nadejdzie niedziela, tlen zostanie odcięty. Na jeden dzień, jedną siódmą tygodnia, czyli ponad półtora miesiąca rocznie.

Dlatego w interesie całej gospodarki, ale też dla rozrzedzenia tłumów klientów i zachowania zdrowia społecznego, konieczne jest zniesienie zakazu handlu w niedzielę. Pracującym tego dnia należy zapewnić ustawowo 100-proc. dodatek do wynagrodzenia, gwarantując oczywiście odebranie wolnego w inny dzień. To uczciwa propozycja, która pozwoli uzupełnić budżety rodzin – zwłaszcza tych, w których jeden z małżonków stracił pracę z powodu pandemii. Nie wspominając już o tysiącach studentów, których zakaz handlu pozbawił możliwości zarobkowania...

Pytanie tylko, czy NSZZ Solidarność, który jest prawnym spadkobiercą narodzonego 40 lat temu wielkiego ruchu Solidarności, uzna, że pandemia zasadniczo zmieniła zasady gry w gospodarce i wywalczony przezeń zakaz niedzielnego handlu należałoby jednak zweryfikować. Co weźmie górę: interes finansowy pracowników i zdrowie społeczeństwa czy ambicje działaczy niepozwalające cofnąć się ani o krok? Bez ich zgody rządzący raczej ustawy nie zmienią.

Paradoks w tej sprawie polega na tym, że dzisiejszy związek wolne niedziele w handlu wyobraża sobie podobnie jak 40 lat temu stawiająca opór wolnym sobotom rządząca partia – z zamkniętymi na głucho sklepami. A wystarczy przeczytać do końca 21. postulat gdańskiego strajku, by zrozumieć, że może być inaczej. Wtedy pracownik i odbierze sobie za niedzielę wolne, i zarobi. Dubeltowo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA