fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koalicja Obywatelska

Małgorzata Kidawa-Błońska: To nie jest czas na kampanię i wybory

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Rząd zlekceważył problem koronawirusa, kiedy powinien zacząć reagować. Wirus był już obecny w Europie w czasie ferii zimowych – uważa Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek Sejmu, kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta.

Zawiesza pani kampanię wyborczą?

Zawiesiłam wiele dni temu. Czuję się odpowiedzialna za bezpieczeństwo Polek i Polaków. Otwarte spotkania i rozmowy z wyborcami były najważniejszym elementem mojej kampanii. Ale trudno ją prowadzić, kiedy są inne, niezwykle pilne problemy do rozwiązania. To jest trudny czas dla Polski i Polaków. Trzeba skupić się na walce z wirusem, na pomocy ludziom, a nie na uprawianiu polityki. Dzisiaj wszyscy musimy się wspólnie organizować, informować o tym, co idzie dobrze, a co źle i przesyłać rządowi dobre dla Polski i Polaków propozycje. Tak to widzę. To nie jest czas na kampanię. Nie pamiętam tak trudnego momentu po odzyskaniu suwerenności. Wszyscy kandydaci planowali kampanię, ale dziś nie ma jednakowych reguł gry. Są kandydaci, którzy np. nie mogą już zbierać podpisów, ludzie zostają w domach w obawie przed wirusem. W czasach „zarazy" polityka schodzi na dalszy plan.

Jak idzie prowadzenie kampanii w Internecie?

Powtarzam, to nie jest czas kampanii. Rozmawiam z samorządowcami, dyrektorami szpitali i ekspertami. Otrzymuję od ludzi wiele sygnałów o problemach i potrzebnym wsparciu. To ważne informacje, które rząd powinien wziąć pod uwagę.

Jeśli pani nie prowadzi teraz kampanii, to co robi?

Pomagam wraz z moimi wolontariuszami tym, którzy w tym trudnym czasie potrzebują wsparcia. Przygotowuję rozwiązania – wraz z Koalicją Obywatelską ogłosiliśmy Pakiet Bezpieczeństwa dla pracowników i przedsiębiorców. Sztaby obywatelskie oddały się do dyspozycji samorządów i instytucji, które zarządzają kryzysem. Żaden z moich kontrkandydatów nie robi kampanii, poza jednym. Andrzej Duda jako jedyny kandydat na prezydenta prowadzi kampanię. Nie ma zahamowań. Zamiast wykonywać swoje prezydenckie obowiązki jeździ po kraju, naraża siebie, pracowników i innych tylko po to, żeby na chwilę zabłysnąć w świetle reflektorów i pojawić się w mediach. Nie zachowuje się jak Prezydent i dziś wyłącznie gra rolę pretendenta do Pałacu Prezydenckiego.

Premier uważa, że nie ma żadnych powodów, by wybory prezydenckie nie odbyły się 10 maja, również prezydent nie chce przekładać wyborów.

Nie zgadzam się z premierem Morawieckim. Zdrowie ludzi jest ważniejsze niż kalendarz polityczny. Jak w sytuacji kwarantanny będzie chciał przekonać ludzi, żeby zasiedli w komisjach wyborczych? Czy chce, żeby starsze osoby wychodziły z domów w sytuacji zagrożenia? Jak przekona Polaków za granicą do udziału w wyborach? Rząd kolejny raz postępuje wbrew zasadom demokracji okazując dodatkowo brak szacunku obywatelom, którzy nie mogą w pełni uczestniczyć w procesie wyborczym. A Prezydent zachowuje się tak, jakby był zaślepiony pragnieniem władzy i nie widział, że w kraju mamy poważny kryzys. Mam wrażenie, że Andrzej Duda odizolował się od informacji płynących z zewnątrz i sterowany przez sztabowców nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje w kraju.

A pani kiedy miała ostatnio kontakt z wyborcami?

Ostatni bezpośredni kontakt miałam na początku marca na Lubelszczyźnie. Sytuacja stała się na tyle poważna, że zdecydowałam się zawiesić kampanię. Jeśli zalecenia są takie, by ograniczyć bezpośredni kontakt do minimum, a najlepiej zostać w domu, to trzeba dać przykład i się zastosować. Nie można narażać współpracowników. Trzeba wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też za innych. Moje lokalne sztaby tworzą teraz centra pomocy, robią zakupy osobom, które tego potrzebują. Ludzie boją się o zdrowie i życie, a Andrzej Duda prowadzi kampanię? O czym my mówimy?

Pani jest za przesunięciem terminu wyborów?

Te wybory muszą odbyć się w późniejszym terminie. Mamy kryzys, z którym trzeba walczyć. Po pierwsze trzeba zatrzymać epidemię. Po drugie ochronić przedsiębiorców, szczególnie tych najmniejszych, następnie stworzyć warunki do tego, aby zabezpieczyć całą polską gospodarkę. To są najpilniejsze działania. Jeśli to osiągniemy, wówczas można myśleć o wznowieniu kampanii wyborczej.

Kiedy powinny się odbyć wybory?

Trudno precyzyjnie powiedzieć. Nikt dzisiaj nie wie, jak będzie wyglądał rozwój epidemii. Specjaliści mówią, że w maju epidemia wygaśnie, ale wróci jesienią. Rząd ma gotowe narzędzia do działania, tylko musi z nich skorzystać np. wprowadzić stan klęski żywiołowej, co daje możliwość przełożenia terminu wyborów. Polacy mają obywatelskie prawo udziału w wyborach. Andrzej Duda musi wziąć odpowiedzialność za rodaków, a nie tylko myśleć o sukcesie PiS.

Ale Andrzej Duda przestanie być prezydentem 6 sierpnia...

Prezydentem będzie do wyborów.

Czy wybory mogłyby nawet być przełożone o rok, aby rządzący mogli ustabilizować sytuację po koronawirusie?

Data wyborów musi być wyznaczona w takim terminie, który zagwarantuje ich bezpieczne przeprowadzenie. Francja wstrzymała drugą turę wyborów samorządowych. Kolejne kraje przekładają wybory. Nie można pozwolić na to, by w Polsce, trzymając się kurczowo terminu majowego, wykluczyć wielu wyborców i narażać ich zdrowie. Oczywiście, im szybciej będzie można przeprowadzić wybory prezydenckie, tym lepiej. Wolałabym, aby to się stało szybciej, niż za rok.

A co jeżeli do wyborów prezydenckich jednak dojdzie 10 maja?

Zobaczymy, co zrobią Polacy, jakiego wyboru dokonają. Uważam, że wówczas zagrożona będzie frekwencja w tych wyborach, a to na pewno nie służy demokracji. Dla PiS niska frekwencja stwarza większą szansę wygrania wyborów. Ale nie sądzę, że Andrzej Duda zwycięży w pierwszej turze, nawet w tak trudnej sytuacji dla jego kontrkandydatów. Ludzie czują, że to wszystko jest nie tak, jak powinno być.

Czy PO może nie uznać wyników wyborów?

Jeśli wybory odbędą się w maju to frekwencja może być bardzo niska. Zdrowy rozsądek nakazuje przełożenie terminu wyborów prezydenckich. Jest wiele przesłanek, które za tym stoją. Odpowiedzialnym w tej sytuacji byłoby ogłoszenie przez rząd stanu klęski żywiołowej i przełożenie majowego terminu.

Czy gdyby np. Władysław Kosiniak-Kamysz miał na ostatniej prostej pierwszej tury wyborów prezydenckich największe większe poparcie spośród kandydatów opozycji, to czy zrezygnowałaby pani z kandydowania na rzecz kandydata, który mógłby pokonać Andrzeja Dudę w drugiej turze?

Jeśli chodzi o pierwszą turę to jestem przekonana, że wszyscy do końca będziemy walczyć o jak najlepszy wynik. Ja na pewno nie pozwolę się wyprzedzić. W drugiej turze cała opozycja powinna udzielić wsparcia jednemu kandydatowi.

Czy Donald Tusk zaangażuje się w pani kampanię?

Donald Tusk już wsparł mnie w kampanii. Uważam, że jego głos, jako doświadczonego polityka, byłego premiera i przewodniczącego Rady Europejskiej, jest bezcenny.

Jakie inicjatywy ustawodawcze zaproponowałaby pani jako prezydent w pierwszej kolejności?

Jednym z pierwszych zadań będzie ustabilizowanie sytuacji w Polsce po negatywnych skutkach koronawirusa. To jest najważniejsze. Drugie to ochrona zdrowia. Kolejnym zadaniem byłoby uporządkowanie chaosu, który PiS wprowadził w sądownictwie. Stabilny system prawny pozwoli rozpocząć prawdziwe zmiany w innych obszarach. Podejmę też inicjatywy w zakresie ochrony klimatu i czystego środowiska.

Czy wyszłaby pani z inicjatywą ustawodawczą o związkach partnerskich?

Jestem za tym, by ten temat został w Polsce uregulowany. Uważam jednak, że Prezydent powinien wychodzić z inicjatywą wtedy, kiedy z problemami ważnymi dla Polaków nie potrafi się uporać ani rząd ani parlament.

A jak wyobraża sobie pani współpracę, jako prezydenta RP, z rządem Mateusza Morawieckiego?

W słusznej sprawie jestem zawsze otwarta na współpracę. Bez niej niczego nie zbudujemy. Instrument Rady Gabinetowej nie powinien być martwy, ale ma czemuś służyć i to nie tylko w kampanii. Celem mojej prezydentury jest natomiast czuwanie nad przestrzeganiem prawa. Nie podpiszę żadnej ustawy niezgodnej z Konstytucją. Wykorzystam w maksymalny sposób możliwość konsultowania ustaw ze społeczeństwem. Ważne i dobre dla obywateli ustawy z przyjemnością podpiszę. Ale będę ich strzec przed ograniczaniem praw i wolności. Nie pozwolę na łamanie Konstytucji.

A zakładała pani wcześniejsze wybory parlamentarne?

Nie od razu. Wszystko zależy od tego, czy będzie stabilna większość w parlamencie. PiS, po stracie Senatu, trudno przyzwyczaić się do tego, że ustawy można konsultować i poprawiać. A Polacy nie chcą władzy, która jest skumulowana w jednych rękach. Ktoś musi chronić obywateli przed realizowaniem interesów partyjnych, a nie społecznych. Ludzie chcą wiedzieć, że ktoś czuwa nad ich bezpieczeństwem.

Wciąż pani uważa, że ws. koronawirusa rząd coś ukrywa przed Polakami?

Rząd zlekceważył problem koronawirusa, kiedy powinien zacząć reagować. Wirus był już obecny w Europie w czasie ferii zimowych. Gdy Polacy wracali z wypoczynku nie były wprowadzone środki ostrożności. Nie prowadzono żadnej akcji informacyjnej, z czym wiążą się w tym czasie podróże zagraniczne. Przez długi czas nie działo się nic w tym kierunku na lotniskach. Rząd przespał czas na reakcję. Dziś Minister Szumowski robi co może, aby nadgonić stracony czas. Dobrze, że często informuje o podejmowanych działaniach. Ale to wciąż zbyt późno się zaczęło.

Nie ma powszechnego dostępu do testów.

Rząd podejmuje decyzje zbyt opieszale. Dlaczego laboratoria, które mają możliwości, nie uzyskują zgody na badanie próbek? Upowszechnienie testów to najskuteczniejsza metoda w walce z koronawirusem. Potwierdzają to nie tylko WHO, ale przykłady z całego świata. Lekarze, personel medyczny i inne służby m.in. policjanci muszą mieć szybki dostęp do testów. Mamy przykład 75 policjantów z Pruszcza Gdańskiego, którzy musieli poddać się kwarantannie i w mieście nagle zabrakło służb. Nie można dopuszczać do takich sytuacji. Trzeba jak najszybciej odizolować osoby chore od zdrowych. Państwo musi funkcjonować.

Czym jest pakiet antywirusowy dla gospodarki, który pani przygotowała?

To Pakiet Bezpieczeństwa, który wymaga pilnego wprowadzenia. Przedsiębiorcy i pracownicy nie mogą już dłużej czekać na pomoc. Skutki gospodarcze koronawirusa są już mocno odczuwane. Dlatego trzeba pilnie ochronić miejsca pracy i zwolnić z danin oraz składek na ZUS te przedsiębiorstwa, które ucierpiały z powodu epidemii. Trzeba zrównać prawa pracowników zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych i umowach o pracę. Nie można zostawić ludzi bez środków do życia. W Pakiecie są też rozwiązania dotyczące wypłaty zasiłku opiekuńczego dla rodziców dzieci do lat 15, a nie do 8 jak proponuje rząd. Trudno zrozumieć, dlaczego rodzicom 8-letniego dziecka przysługuje takie świadczenie, a 9-letniego już nie.

Skąd na to środki? Budżet nie jest z gumy.

Jesteśmy dziś w sytuacji nadzwyczajnej. Inne kraje uruchamiają nieporównywalnie większe środki, by ratować gospodarkę. To czas na podejmowanie odważnych działań. Najważniejsze to zaopiekować się ludźmi i pomóc tym, którzy w największym stopniu pracują na wzrost gospodarczy. Mówię o małych przedsiębiorcach, których jest najwięcej i przynoszą największy dochód do budżetu państwa. Trzeba pozwolić pracodawcom wprowadzić elastyczny czas pracy, aby utrzymać zatrudnienie. Powinno zostać wprowadzone państwowe ubezpieczenie dla lekarzy i pracowników szpitali, pracujących w formie podwyższonego ryzyka. Żeby ludzie chcieli pracować, muszą mieć zabezpieczenie. Dzisiaj boją się o bezpieczeństwo swoich rodzin. Muszą także mieć zapewnione środki ochrony i testy dla personelu medycznego. Lekarz pierwszego kontaktu także powinien być zabezpieczony, bo nie wie, jaki pacjent do niego przyjdzie.

Rządzący ogłosili Tarczę Antykryzysową: 212 mld złotych, pomoc dla firm, zasiłki...

Ogłosili propozycje, ale nie poszły za tym żadne projekty ustaw. To ogólniki, które w żadne sposób nie uspokoiły Polaków. Skoro rząd mówi o odroczeniu płatności do ZUS to znaczy, że małe zakłady będą musiały za jakiś czas zapłacić skumulowane składki? W czasie, gdy będą znów stawać na nogi będzie to dla nich zabójcze. Dlatego zaproponowałam zwolnienie z płacenia danin w czasie kryzysu. Tu potrzeba konkretów i pilnych działań, a nie tworzeniu kolejnych funduszy i obietnic, że ruszą inwestycje, kiedy widzieliśmy przez ostatnie lata, że ten rząd nigdy sobie z tym nie radził. Są konkretne pieniądze do wydania – to środki unijne, które są do naszej dyspozycji jeśli chodzi o walkę z koronawirusem. Te wydatki trzeba mądrze zaplanować. Duża część musi trafić do ochrony zdrowia, do tych wszystkich pracowników i służb, które są na pierwszej linii walki z wirusem. Czy rząd sięgnie po te pieniądze?

Wsparcie jest potrzebne tu i teraz. Przedsiębiorcy drżą, czy będą mieć na czynsz i wypłaty dla pracowników. Nad czym rząd pracował przez ostatnie tygodnie, jeśli dziś nie ma żadnych projektów ustaw w tej sprawie? Jedynym konkretem jest podanie kwoty pomocy, reszta to w tej chwili ogólniki.

Pani zaproponowała tysiąc złotych dla bezrobotnych z powodu epidemii. Skąd tu wziąć te pieniądze?

Zaproponowałam wsparcie dla wszystkich tych, którzy z powodu epidemii mogliby stracić pracę. To są osoby, które nie ze swojej winy i nie z winy pracodawców, nie mogą pracować. Tu powinno się reagować z miesiąca na miesiąc, by te osoby nie popadły w ubóstwo. Zaproponowałam, by każdy pracownik, bez względu na formę zatrudnienia, otrzymał minimalne wynagrodzenie, a w marcu połowę minimalnego, bo przedsiębiorstwa stoją od połowy miesiąca. Jeśli pozwolimy upaść firmom, a ludziom stracić pracę, to potem, aby odbudować naszą gospodarkę do poziomu sprzed kryzysu, będzie trzeba ponieść znacznie większe koszty. Mamy zapewnione środki z UE, które powinniśmy sensownie wykorzystać, a nie opowiadać, że Polska jest samotna i zdana wyłącznie na siebie. Musimy znaleźć dodatkowe pieniądze po to, żebyśmy mogli zagwarantować Polakom bezpieczeństwo ekonomiczne i móc dalej się rozwijać.

Prezydent zapowiedział deficyt budżetowy. Jak duży wg pani?

Ten budżet był nierealny jeszcze przed wystąpieniem koronawirusa. Dzisiaj wyraźnie widać, że niezbędna jest jego nowelizacja. Jest ukryty deficyt, który w sytuacji kryzysu musi wzrosnąć. To koszt jaki musimy ponieść za beztroskę rządu w poprzednich czterech latach.

Trzeba wrócić do handlu w niedzielę?

Trzeba przywrócić handel w niedzielę przy zapewnieniu pracodawcom dowolności i zagwarantowaniu pracownikom dwóch wolnych niedziel w miesiącu. Kraje, które kiedyś wprowadzały ten restrykcyjny zakaz, teraz wycofują się z niego i dają ludziom wybór.

Czy środki z 500+ powinno być przesunięte na walkę z koronawirusem?

Nie, to była umowa społeczna i nie wolno jej naruszać.

A trzynasta emerytura?

To nie jest trzynasta emerytura, nie nazywajmy tak tego. To jest dodatkowy zastrzyk gotówki, który nie poprawia trwale sytuacji emerytów. Jeśli chcemy usprawnić system, to trzeba wprowadzić kompleksowe rozwiązania, dzięki którym świadczenia będą rosnąć. Nie może być to decyzja uznaniowa podyktowana cyklem wyborczym. Wsparcie musi być stałe i transparentne.

A stać nas na obniżenie wieku emerytalnego, czy on powinien zostać przywrócony do poprzedniego stanu?

Nie zostanie przywrócony, ale trzeba umożliwić dłuższą aktywność zawodową tym, którzy chcą i mogą pracować. Jestem za tym, by stwarzać ku temu warunki i zachęty.

Czy weźmie pani udział w debacie prezydenckiej?

Debata w kampanii prezydenckiej musi się odbyć. To ważny element tych wyborów. Oczywiście stanę do debaty w I turze ze wszystkimi kandydatami. Wyborcy muszą wiedzieć, jaką wizję prezydentury im proponujemy. Także z tego powodu kampania powinna być prowadzona na równych zasadach. Musimy być fair wobec obywateli. W tej chwili to kampania nierównych szans, a utrzymanie terminu wyborów w maju jest niesprawiedliwe przede wszystkim dla Polaków, którym odbiera się możliwość prawdziwego wyboru. Także kandydaci mają problem, bo niektórzy nie mają szansy na zebranie wymaganej liczby podpisów.

Może mówi tak pani dlatego, że według najnowszych sondaży Andrzej Duda zdecydowanie panią wyprzedza?

Urzędujący prezydent z natury ma tę przewagę. Ciężko też zmniejszać różnice, gdy nie można prowadzić kampanii. Ale trzeba przyznać, że poparcie dla Andrzeja Dudy nie jest imponujące.

Czy współpracuje pani z twórcami Soku z Buraka?

Nie. Skład mojego sztabu jej znany. Ogłosiłam go oficjalnie na konferencji prasowej na początku lutego.

Podobają się pani treści na Soku z Buraka?

Nie śledzę tych treści.

Gdyby została pani prezydentem, to zamieszkałaby pani w Pałacu Prezydenckim, czy w Belwederze?

Wolałabym mieszkać w innym miejscu niż to, w którym się pracuje. A Pałac Prezydencki łączy te dwie rzeczy. Dom powinien być domem, a miejsce pracy miejscem pracy.

I na koniec. Wolałaby pani, żeby się zwracano „pani prezydent", czy „pani prezydentko"?

Dziś mówi się „pani prezydent", tak się przyjęło. Ale język polski się zmienia, do powszechnego użytku wchodzi coraz więcej żeńskich końcówek. Uważam, że za jakiś czas przyzwyczaimy się do słów, które dziś budzą zdziwienie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA