W ostatni czwartek w ośrodku znanym ze wzbogacania uranu w Natanz w środkowym Iranie wybuchł pożar, początkowo uznany oficjalnie za drobny i niegroźny. Potem okazał się jednak poważniejszy, choć władze, podobnie jak kontrolująca irańskie obiekty Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, uspokajają, że nie doszło do żadnego skażenia. Pożar trzeba potraktować szczególnie poważnie, gdy wpisze się go na listę tajemniczych incydentów, do których doszło ostatnio w Islamskiej Republice. Było ich co najmniej sześć, wyglądają jak seria – raczej aktów sabotażu niż nieszczęśliwych wypadków.