fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Tragedia w kopalni Zofiówka: Dramatyczna walka o życie zasypanych górników

Fotorzepa/ Irek Dorożański
Dwóch górników nie żyje, trzech jest poszukiwanych – tragiczny wstrząs w kopalni Zofiówka na Śląsku.

Od soboty trwa dramatyczna akcja ratownicza w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju – doszło tam do bardzo silnego w skutkach tąpnięcia, które odcięło drogę ucieczki siedmiu górnikom. Wstrząs uwolnił niespotykaną dotychczas 40-procentową koncentrację metanu – gazu, który uwalnia się podczas produkcji węgla. Dlatego do dwóch górników udało się dotrzeć dopiero po pięciu godzinach akcji – wcześniej ratownicy musieli przewietrzyć chodnik, by móc tam wejść.

Kolejne komunikaty z akcji ratowniczej, które podawała (w chwili zamykania tego wydania „Rzeczpospolitej" akcja jeszcze trwała), nie były optymistyczne. W sobotę wieczorem odnaleziono ciało jednego górnika, który był uwięziony między rurociągami. Do drugiego górnika zastępy ratowników dotarły w niedzielę przed południem. Nie udało się go uratować.

Do silnego tąpnięcia – 3,4 stopnia w skali Richtera – doszło w sobotę po godzinie 11 na poziomie 900 m. Pod ziemią było w tym czasie 250 osób. Siedmiu górników, którzy pracowali przy przygotowaniu robót strzałowych, zostało odciętych zwałami węgla, który osunął się po tąpnięciu i zamknął im drogę ucieczki. Po godzinie 16 w sobotę ratownicy dotarli do dwóch z nich – znajdowali się w rejonie chodnika nadścianowego i byli ranni, ale przytomni. Przebywają w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju.

Dotarcie do pozostałych utrudnia wysoka temperatura, brak tlenu i zabójczy metan. Dlatego ratownicy nie mogą używać maszyn do odkopania rumowiska, bo każda iskra może spowodować wybuch pod ziemią.

Do kopalni Zofiówka przyjechał w sobotę premier Mateusz Morawiecki i wziął udział w odprawie sztabu kryzysowego. W niedzielę z ratownikami biorącymi udział w akcji poszukiwawczej rozmawiał też prezydent Andrzej Duda. – Wszyscy oczywiście wierzymy w to, że górnicy przeżyją i że uda się odnaleźć ich żywych – mówił prezydent.

Jednak z trójką poszukiwanych górników nie ma kontaktu. Na dole cały czas ratownicy budują kolejne lutnociągi, by dostarczyć powietrze do chodników. Do pokonania mają kilkaset metrów.

Zdaniem Jerzego Markowskiego, byłego wiceministra ds. górnictwa rządów SLD i dyrektora, który zbudował kopalnię Budryk w Zofiówce, doszło do koncentracji dwóch nieszczęść: tąpnięcia i wyrzutu metanu, który spowalnia akcję ratowniczą.

– Wstrząs to efekt warunków naturalnych i działalności górniczej. Ta kopalnia ma trudno łamliwe pokłady, które tworzą dyslokację tektoniczną i naprężenia, których konsekwencją są wstrząsy. Ale człowiek musi umieć przewidywać tego skutki – mówi Markowski. Jak podkreśla, należy cieszyć się, że do tragedii doszło w sobotę, kiedy na dole pracowało trzy razy mniej górników niż w dzień powszedni.

– Jeśli dwóch górników zginęło nie z powodu braku tlenu, ale obrażeń, np. od skał czy sprzętu górniczego, to nadzieja, że pozostali gdzieś się schowali i czekają, istnieje – oceniał w rozmowie z „Rz" szanse na odnalezienie pozostałych górników.

W akcję ratowniczą zaangażowanych jest już ponad 200 osób, w tym 17 zastępów ratowniczych. Jest prowadzona w bardzo trudnych warunkach. - Ratownicy pracują z pełną determinacją, aby znaleźć pozostałych trzech górników. Warunki w chodniku są bardzo trudne, ratownicy w rumowisku muszą zdemontować części zniszczonych maszyn i urządzeń. W tych warunkach to bardzo ciężka i czasochłonna praca - mówił wieczorem na konferencji Daniel Ozon, prezes JSW.

Do wyrobiska cały czas dostarczane jest powietrze. - Wiemy, że w wyrobisku były rurociągi ze sprężonym powietrzem. Dwie uratowane wczoraj osoby zawdzięczają życie temu, że te rurociągi się rozprężyły - poinformował prezes Ozon. Ratownikom zostało do spenetrowania około 220 metrów, tam powinni znajdować się trzej poszukiwani górnicy.

Według JSW to pierwsze tak silne tąpnięcie z Zofiówce w historii. Największe żniwo pod ziemią zbiera metan. W kopalni Halemba metan zabił w 2006 r. 23 górników, w 2009 r. w kopalni Wujek-Śląsk – 21. – Metan wybucha w stężeniu między 3 a 9 proc. – wskazuje Markowski.

Według danych Wyższego Urzędu Górniczego w ubiegłym roku doszło do 1294 wypadków w kopalniach węgla kamiennego, w których zginęło siedmiu górników, rok wcześniej 1247 (dziewięć ofiar śmiertelnych).

Ostatnie groźne tąpnięcie w śląskich kopalniach miało miejsce w maju ubiegłego roku w kopalni Mysłowice-Wesoła na poziomie 665 m podczas urabiania ociosu ścianowego – na szczęście nikt nie zginął. Dwudziestu czterech pracowników opuściło rejon o własnych siłach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA