fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Eksplozja w składzie broni Hezbollahu w Libanie

Na zdjęciu: dym nad portem w Bejrucie po pożarze z 10 września
AFP
W południowym Libanie doszło do potężnej eksplozji. Według wstępnych doniesień kilka osób odniosło obrażenia. Powołując się na źródła w siłach bezpieczeństwa agencja Reutera podała, że do wybuchu doszło w należącym do Hezbollahu składzie broni.

Do eksplozji doszło w miejscowości Ain Kana, oddalonej o ok. 50 km od stolicy kraju, Bejrutu. Wstrząs odczuwalny był w całej okolicy, fala uderzeniowa spowodowała zniszczenia w okolicznych domach. Opublikowane w mediach społecznościowych nagranie i fotografie ukazują całkowicie zniszczony budynek oraz krater, który powstał w wyniku wybuchu. Po zdarzeniu wybuchł pożar, a nad Ain Kaną unosiły się kłęby czarnego, gęstego dymu.

Nie podając bliższych szczegółów siły bezpieczeństwa podały, że w wyniku eksplozji kilka osób odniosło obrażenia. Wcześniej libańskie media informowały o czterech ofiarach śmiertelnych.

Informator ze służb przekazał, że przyczyną wybuchu był "błąd techniczny".

Południowy Liban uważany jest za bastion Hezbollahu. Według służb, po eksplozji członkowie organizacji otoczyli miejsce zdarzenia kordonem bezpieczeństwa, uniemożliwiając dziennikarzom przedostanie się w pobliże krateru.

Przedstawiciele Hezbollahu nie skomentowali sprawy.

W Libanie trwa największy od trzydziestu lat kryzys gospodarczy. 10 września w porcie w Bejrucie doszło do pożaru znajdującego się w strefie wolnocłowej magazynu, w którym przechowywane były opony i ropa. Wśród lokalnych mieszkańców wybuchła panika, bowiem ogień pojawił się w pobliżu miejsca, w którym 4 sierpnia doszło do olbrzymiej eksplozji. Po tym, jak wybuchła przechowywana w porcie skonfiskowana saletra amonowana zniszczony został port oraz część miasta. Na skutek eksplozji zginęło ponad 190 osób, rannych były tysiące.

Dowiedz się więcej: Silny wybuch w Bejrucie. Eksplodowała skonfiskowana saletra amonowa

Mieszkańcy Libanu wyszli wówczas na ulice, zarzucając władzom korupcję i niezdolność do kierowania krajem, a także odpowiedzialność za tragedię z 4 sierpnia.

W reakcji na protesty premier Hassan Diab ogłosił dymisję swego gabinetu, utworzonego w styczniu.

Źródło: rp.pl / Reuters, Al Jazeera, The Daily Star Lebanon
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA