fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Boom na zakupy w sieci trwa, ale długi sklepów też rosną

Adobe Stock
Na koniec lipca w porównaniu z końcem 2019 r. przeterminowane należności sprzedawców internetowych wzrosły o 10 proc. mimo wysokich wzrostów sprzedaży. Koniec roku problem pogłębi.

Z danych udostępnionych „Rzeczpospolitej" przez BIG InfoMonitor wynika, że na koniec roku przeterminowane zaległości sprzedawców internetowych wynosiły ponad 268,3 mln zł. Oznacza to ich wzrost w stosunku do grudnia 2019 r. o niemal 10 proc.

Długi ma obecnie ponad 4,5 tys. firm zajmujących się handlem internetowym, czyli ponad 300 więcej niż w grudniu 2019 roku.

Mistrzowie Europy

To o tyle zaskakujące, że ostatnie miesiące to okres niesłychanego boomu w branży i wzrostów sprzedaży w niektórych sektorach liczonych nawet w setkach procent. W efekcie w całym 2020 r. spodziewany jest wzrost wartości zakupów internetowych o ponad 30 proc., co według organizacji Ecommerce Europe oznacza najwyższe tempo w Europie.

Mimo to sprzedawcy wcale nie mają tak łatwego zadania. – Podczas pandemii w sieci jeszcze bardziej rozwinęła się tzw. kultura promocji, która dotyka szczególnie mniejsze firmy działające w sektorze e-commerce. Już wcześniej duże marki przyzwyczaiły konsumentów do regularnych wyprzedaży, przez co największy ruch odnotowywano właśnie w tych okresach – mówi Jan Enno Einfeld, prezes Finiata Group.

– Gdy zamknięto galerie handlowe, najwięksi gracze dzięki wysokim marżom mogli sobie pozwolić na znaczne obniżenie cen i przez to zwiększać swój udział w rynku. Mniejsi przedsiębiorcy nie mieli takich rezerw, ale i tak zmuszeni byli do niekorzystnego obniżania cen. Dodatkowo odpowiadając na rosnące oczekiwania klientów, firmy wydłużają czas zwrotu produktów, co z kolei powoduje powstawanie zatorów zarówno sprzedażowych, jak i pieniężnych – dodaje.

BIG InfoMonitor podkreśla, że wzrost o 10 proc. przeterminowanego zadłużenia to i tak znacznie lepszy wynik niż 60 proc. obserwowane w 2019 r. Niemniej nadchodzące miesiące dla sektora będą oznaczały intensywną pracę związaną z sezonem świątecznym, ale i wydatki – na zatowarowanie, okresowe promocje np. Black Friday czy sprawniejsze i tańsze dostawy dla klientów.

– Zadłużenie jeszcze wzrośnie, na koniec roku zobowiązania wobec kontrahentów i banków miało 4,9 proc. firm e-commerce, gdzie średnia dla polskiej gospodarki wynosiła 6,2 proc. To, co wpłynie na dalszy wzrost wspomnianego zadłużenia, to dynamiczny rozwój branży e-commerce. Konsekwencją jest w tym przypadku także większa konkurencja i konieczność walki cenowej – mówi Sebastian Błaszkiewicz, ekspert Unity Group.

Presja na cenę i dostawę

Takich wyzwań w najbliższych miesiącach nie będzie brakowało. – W tym roku z racji sytuacji związanej z pandemią polski e-commerce mocno przygotowuje się do sezonu jesiennego i świątecznego, licząc na bardzo dobre wyniki sprzedażowe. Przygotowania te obejmują także odpowiednio duże zatowarowanie, co w połączeniu z intensywnymi działaniami reklamowymi często realizowane jest dzięki zewnętrznemu finansowaniu – tłumaczy Sebastian Błaszkiewicz.

Efektem takiej sytuacji na rynku może być wzrost znaczenia systemów analizy danych dla e-commerce, które na podstawie nie tylko historii, ale także prognoz pogodowych i analizy bieżącej danych będą pomagać w podejmowaniu decyzji, np. o odpowiednim zatowarowaniu.

Długi to problem firm niezależnie od wielkości, co widać na przykładzie Allegro. Firma podała w prospekcie emisyjnym, że ma ponad 5,8 mld zł długoterminowego zadłużenia.

– Zestawiając to z generowanym cash-flow, nie jest to nic zaskakującego ani negatywnego. Zapowiedzieliśmy, że z emisji nowych akcji chcemy pozyskać 1 mld zł. Środki te zostaną przeznaczone przede wszystkim na refinansowanie części zadłużenia, co pozwoli je obniżyć poniżej 3-krotności EBITDA do końca roku – mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" Francois Nuyts, prezes Allegro. – Nie musimy specjalnie zmniejszać długu, jesteśmy szybko rosnącą firmą, z dobrymi perspektywami biznesowymi. Spłata części długu da nam większą elastyczność finansową – możliwość wykorzystania pojawiających się okazji, które mają na celu rozwój naszej platformy – dodał.

Pewne jest, że nadchodzące miesiące niezależnie od rozwoju pandemii koronawirusa oznaczać będą dalszy wzrost zakupów internetowych Polaków. Tym samym wzrośnie presja na coraz atrakcyjniejsze warunki cenowe, a także szybkość dostawy – klienci oczekują jej najlepiej w jeden, góra dwa dni.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Lockdown i recesja mocno zaingerowały w krajobraz branż dotkniętych niesolidnością płatniczą. Im gorzej z popytem, tym lepiej w spływie należności. W handlu i usługach dziś czeka na pieniądze za wykonane zlecenia czy sprzedany towar o połowę mniej firm niż w tym samym okresie przed rokiem. Zwraca uwagę wyhamowanie gwałtownego przyrostu zaległości e-handlu. Gdy 2019 r. pokazał ponad 60-proc. przyrost przeterminowanych płatności, to w ciągu siedmiu miesięcy roku 2020 zmiana nie przekroczyła 10 proc. i jest zbliżona do notowanej dla wszystkich firm zajmujących się sprzedażą detaliczną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA