fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Polacy wracają do biur. Zakupy dwóch grup towarów wystrzeliły

Adobe Stock
Sprzedaż kosmetyków do makijażu oczu wzrosła o połowę, gdy Polska zaczęła przygotowywać się na luzowanie obostrzeń.

Na zakupy w 20 tygodniu roku, czyli od 11 do 17 maja 2020 r. wydaliśmy o 8 proc. więcej pieniędzy niż przed rokiem, ale to jeszcze nie oznacza wzmożonych zakupów, bo wydatki mogła podwyższyć po prostu inflacja. Ciekawą zmianę zwyczajów widać jednak, gdy przyjrzymy się, jak bardzo zmieniło się zapotrzebowanie na poszczególne przedmioty z tygodnia na tydzień.

Zapowiedzi powrotu do biur sprawiły, że absolutnym rekordem wzrostów cieszyły się... kosmetyki do oczu. Te, jak policzył Nielsen, mogły się pochwalić skokiem sprzedaży aż o 45 proc. wobec tygodnia wcześniej. Ich tropem szły pozostałe kosmetyki do makijażu, których popularność w sklepach wzrosła o 28 proc. Nie samymi kosmetykami jednak człowiek żyje – piwo zanotowało wzrost sprzedaży o 18 proc.

Czytaj także: Handlowa bomba z opóźnionym zapłonem

Pewne kategorie zanotowały natomiast równie spektakularne spadki – popyt na świeże słodkie wypieki skurczył się o 30 proc., a na bułki o 25 proc. O ile to można jeszcze z grubsza powiązać z powrotem do dbania o sylwetkę, to spadek sprzedaży gum do żucia o jedną trzecią (33 proc.) – może zaskakiwać. Są to jednak kategorie impulsowe, a spadek sprzedaży słodkiego pieczywa to kontynuacja trendu spowodowanego modą na samodzielne wypieki.

- Do wzrostu najbardziej kontrybuują kosmetyki i piwo - mówi Ewa Rybołowicz, dyrektor ds. współpracy z sieciami handlowymi w Nielsenie. Wzrost zakupów kosmetyków kolorowych tłumaczy częstszymi spotkaniami towarzyskimi i służbowymi.

Czytaj także: Pandemia nie odpowiada za podwyżki cen żywności

- Z kolei utrzymujący się wzrost wartości sprzedaży piwa o 18 proc. może wiązać się zarówno ze startem sezonu dla tej kategorii przy wciąż jeszcze zamkniętym w tamtym tygodniu kanałem HoReCa, jak i rozwijaniem się zjawiska wirtualnych degustacji i spotkań na aperitif – dodaje.

Przede wszystkim jednak widać, że Polacy ruszyli do sklepów. Choć ogólna wartość sprzedaży z tygodnia na tydzień spadła o 0,5 proc., to w tym czasie wartość sprzedaży online spadła aż o 11 proc. Co oznacza, że cała reszta zakupów wróciła do sklepów stacjonarnych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA