fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Kupowanie używanego to już nie jest powód do wstydu

Bloomberg
Second-handy przeżywają na świecie odrodzenie. Chętnie kupuje w nich zwłaszcza pokolenie milenialsów. Coraz częściej także produkty luksusowe.

Choć wiele osób wciąż traktuje kupowanie używanych produktów jedynie jako ekonomiczną konieczność wynikającą z braku pieniędzy, to jednak duża grupa podchodzi do nich zupełnie inaczej. Przez kupowanie produktów używanych chcą ograniczać ilość wykorzystywanych surowców, które trafiają na rynek, i zagospodarować to, co już zostało wyprodukowane. Aspekt ekonomiczny oczywiście liczy się także – oferta second-handów jest po prostu tańsza.

Szyk z drugiej ręki

– Dzisiaj nie jest sztuką kupowanie coraz to nowych ubrań. Modne jest chodzenie do second-handów, aby ograniczać nieco konsumpcję – tłumaczy modelka Anja Rubik.

– Według danych GUS, wydajemy średnio około 80 zł miesięcznie na odzież i obuwie. W tym kontekście bardziej zrozumiała staje się popularność second-handów – mówi dr Jolanta Tkaczyk, opiekun kierunku studiów z zakresu zarządzania marketingowego i zarządzania marką na rynku mody w Akademii Leona Koźmińskiego. – Pojawia się w nich coraz więcej marek premium lub nawet luksusowych. Powstają wręcz second-handy wyłącznie z tego typu odzieżą, a Polacy są bardzo spragnieni luksusu – dodaje.

Trend widać coraz mocniej w całej branży luksusowej. Z najnowszego raportu firmy CB Insights wynika, że już za rok towary używane będą odpowiadały za 9 proc. tego rynku. Głównie dzięki szybko rozwijającym się platformom do handlu internetowego takim asortymentem.

– Oczywiście nie wszystkie domy mody są zadowolone z rozwoju handlu internetowego ich produktami – piszą w raporcie analitycy CB Insights. – Chanel wystąpiła niedawno z pozwem przeciwko platformie The RealReal, zarzucając jej sprzedawanie podrabianych produktów.

Ten serwis założony przez Julie Wainwright w 2011 r. wynajmuje teraz kolejne magazyny, aby sprostać ogromnej liczbie zamówień.

Młodzi na start

– To nieprawda, że milenialsi nie kochają marek luksusowych. Uwielbiają je, tylko nie stać ich na takie produkty, stąd my jesteśmy dla nich dobrym punktem zaczepienia – mówiła Julie Wainwright na łamach dziennika „The New York Times". Wystarczy dodać, że serwis potrafi mieć w ofercie nawet ponad 300 legendarnych toreb Birkin marki Hermes, na które w salonach marki trzeba czekać. Oczywiście w tym przypadku nie ma mowy o tym, że chodzi o poszukiwanie okazji – torby używane drożeją, podwajając wartość w dziesięć lat, choć te z krótkich serii w rzadszych kolorach zyskują szybciej.

Jeszcze młodsza niż milenialsi generacja Z intensywniej wchodzi w ten trend, a jej zachowania zakupowe jeszcze się różnią. – Generacja Z nie traktuje zakupów lifestyle'owych w kategoriach czysto użytkowych, ważne są dla niej nowe doświadczenia i dodatkowe wartości. Blisko połowa osób deklaruje, że kupuje wybrane produkty zaraz po premierze, by mieć je jako jedna z pierwszych – mówi Rafał Reif, dyrektor w Accenture Polska, odpowiedzialny za doradztwo dla firm handlu detalicznego. – 80 proc. najmłodszych konsumentów jest zainteresowanych wypożyczaniem online ubrań i dodatków.

Z badania wynika, że najmłodsze pokolenie częściej niż starsze grupy deklaruje również, że jest w stanie zapłacić dużo więcej za produkt wytworzony z materiałów wysokiej jakości, wyprodukowany z poszanowaniem zasad sprawiedliwego handlu, co dobrze wróży rynkowi second-hand.

Łowy w sieci

W Polsce takie sklepy pojawiają się nawet w ścisłych centrach miast. Rozwija się także rynek internetowy, choć oferty sprzedaży na OLX czy Allegro dotyczą raczej marek popularnych i sporadycznie pojawiają się produkty luksusowe. Powstają też wyspecjalizowane w takiej ofercie serwisy jak thetags.com czy timepeaks.com, choć skupiają się głównie na akcesoriach.

Także w zwykłych sklepach można trafić na produkt marki luksusowej, choć coraz rzadziej. – Kiedyś zdarzało się to częściej, ale dzisiaj świadomość marek jest znacznie wyższa, zatem na Diora za kilka złotych raczej nie ma co liczyć – mówi sprzedawca z second-handu w centrum Warszawy.

– Biorąc pod uwagę trendy, wydaje się, że second-handy nadal będą cieszyć się dużą popularnością, jednak ich oferta będzie miała coraz wyższą jakość. Pewną analogią może tu być rynek samochodów osobowych, gdzie mimo bogacenia się społeczeństwa rynek wtórny rozwija się dość dynamicznie – dodaje Jolanta Tkaczyk.

W dużych miastach znaczenie dystrybucji internetowej jest mniejsze z uwagi na rozwiniętą sieć stacjonarnych placówek. Jednak poza czołowymi aglomeracjami także są klienci poszukujący marek premium i luksusowych, co powoduje, że kanał internetowy będzie się rozwijał najszybciej.

Zgodnie z raportem McKinsey obecnie większość luksusowych sklepów w Chinach zlokalizowana jest w 15 największych miastach kraju, ale 75 proc. najbogatszych konsumentów mieszka poza nimi, co powoduje, że udział e-handlu, zwłaszcza kategorii z wyższej półki, będzie rosnąć. – Liczymy się z tym, że dla wielu Chińczyków spoza wielkich miast serwisy grupy Alibaba będą pierwszym, a czasami jedynym doświadczeniem z naszą marką – podawał zarząd Burberry na jeden z konferencji z analitykami.

Luksus znów na fali

Z raportu Bain & Co. oraz mediolańskiej Fondazione Altagamma wynika, że w 2018 r. wartość globalnego rynku osobistych dóbr luksusowych, takich jak biżuteria, zegarki czy odzież, wzrosła o 6 proc. – do 260 mld euro. Eksperci prognozują, że w najbliższych latach ten rynek ma szansę zwiększać się w tempie 3–5 proc. rocznie. W 2025 r. jego wartość może sięgnąć 320–365 mld euro.

Bain & Co. podkreśla, że gdy w wartości wydatków uwzględnimy także te na inne dobra i usługi, jak nieruchomości, środki transportu (samochody, odrzutowce, jachty), podróże czy kolekcje sztuki, to całkowita wartość światowego rynku dóbr luksusowych osiągnęła w 2018 r. 1,2 bln euro.

Popyt na dobra luksusowe nieprzerwanie generują konsumenci z Chin. Z szacunków Bain & Co. wynika, że ich udział w globalnych wydatkach zwiększy się w 2025 r. do 45 proc. z około 32 proc. obecnie. O ile dotychczas Chińczycy zaopatrywali się w dobra luksusowe za granicą, o tyle teraz coraz więcej kupują w swoim kraju. Ocenia się, że w 2025 r. zakupy dokonywane w Chinach będą stanowić połowę wydatków, jakie obywatele Państwa Środka przeznaczą na luksus.

Rynek się zmienia, głównie z powodu nowych trendów, co widać m.in. w rosnącej popularności e-handlu. Wartość sprzedaży przez internet wzrosła w tym roku do 27 mld euro, co stanowi około 10 proc. całkowitej sprzedaży dóbr luksusowych. Analitycy Bain & Co. prognozują, że trend ten będzie kontynuowany i w 2025 r. zakupy w sieci będą stanowić około 25 proc. sprzedaży. Ponadto coraz więcej zakupów, nawet dokonywanych stacjonarnie, będzie się odbywać przy udziale technologii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA