fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Centra handlowe i ich propaganda sukcesu

Fotorzepa, Robert Gardziński
Nawet przy ruchu na poziomie 70-80 proc. wyniku sprzed roku centrom i tak zabraknie na marketing i wiele innych działalności - uważa szef centrum Blue City.

- Czytam nagłówki informacji prasowych cytowanych w mediach branżowych, poświęconych handlowi detalicznemu i nie mogę powstrzymać zdumienia - mówi Yoram Reshef, dyrektor generalny Blue City, warszawskiego centrum handlowego. - Co chwilę jakieś centrum handlowe albo zarządzający grupą obiektów ogłasza wielki sukces i rekordowe wyniki odwiedzalności. A podchwycają to media nadając artykułom takie tytuły jak np. „Coraz więcej Polaków wraca do centrów handlowych”, „Więcej klientów, wyższe obroty”, „Centra handlowe odbiły się od dna. Ruch już prawie jak przed pandemią” - dodaje. Jego zdaniem to bardzo mylny przekaz, a większość centrów handlowych musi tłumaczyć się ze swoich wyników funduszom inwestycyjnym czy emerytalnym, do których należą. - Rozumiem, że chcą zrobić dobre wrażenie na najemcach i ponownie przyciągnąć klientów, ale tego rodzaju komunikaty są raczej propagandą sukcesu - wyjaśnia.

Faktycznie zwłaszcza w momencie prowadzonych negocjacji na nowe umowy najmu, właściciele centrów często starali się prezentować rzeczywistość na bardziej optymistyczną niż ma to miejsce w rzeczywistości. W efekcie 70 proc. liczby wejść klientów uznawane jest za wielki sukces.

Czytaj także: Centra handlowe liczą straty po lockdownie 

Polska Rada Centrów Handlowych podaje, że w pierwszym tygodniu odmrożenia działalności centrów handlowych ich odwiedzalność kształtowała się na poziomie 53-68 proc., między 15 a 21 czerwca wynosiła od 62 do 73 proc. , a tydzień 13-19 lipca jest pierwszym, w którym ruch w obiektach handlowych w dni robocze nie spadł poniżej 80 proc. ubiegłorocznych wartości.

Straty spowodowane pandemią w handlu są zatem nadal ogromne. - Trudno będzie je szybko odrobić. Przy powrocie do centrów 70-80 proc. klientów i takiej samej wartości obrotów, pieniędzy i tak nie starczy na marketing, inwestycje i raty kredytów, a banki nie będą chciały odraczać spłaty kapitału w nieskończoność - mówi Yoram Reshef. - Zaklinaniem rzeczywistości niewiele zdziałamy. Dobrze, że do centrów handlowych wrócił ruch na poziomie 80 proc. wartości z zeszłego roku. Dobrze, ze sklepy się otworzyły i sprzedają. Dobrze, że wreszcie wygląda na to, że najemcy dogadali się z wynajmującymi. Rozrywka dopiero się rozkręca, więc do dużych galerii z kinami, placami zabaw i innymi atrakcjami powoli będzie przychodziło coraz więcej ludzi. Ale warto zawsze przemyśleć dwa razy, zanim odtrąbi się przedwczesny sukces, bo skutki propagandy mogą obrócić się przeciwko zwycięzcy - dodaje. 

Przyłącza się też do apelu o zawieszenie zakazu handlu w niedzielę. - Powrót niedziel handlowych, oczywiście na określony czas, np. na rok, to szansa dla nas wszystkich – pracowników handlu, właścicieli sklepów, centrów handlowych, ale również dostawców i producentów towarów. Handel jest ważną częścią gospodarki - mówi. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA