fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Twardy lockdown zaboli firmy i pracowników

twardy lockdown
AFP
Choć jesienna recesja może być płytsza niż wiosenna, mocniej uderzy w rynek pracy. Jeśli nowy lockdown potrwa dłużej, nawet tarcze osłonowe nie uchronią nas przed zwolnieniami.

– Wchodzimy w kolejny, niezwykle trudny czas dla branży i już dzisiaj wiadomo, że wiele firm nie wyjdzie z niego cało – mówi Anna Szmeja, prezes Retail Institute. – Branża handlowa po kolejnym lockdownie nie podniesie się latami.

Czytaj także: Jeśli lockdown, to z głową

Potężny cios

Podobne głosy płyną praktycznie ze wszystkich firm dotkniętych nowych restrykcjami. Do grona zamkniętych już branż (np. fitness i  gastronomii) od soboty dołączą galerie handlowe (ze wszystkimi sklepami innymi niż spożywcze, apteki, drogerie i punkty usługowe), hotele (mogą przyjąć tylko gości w podróży służbowej), kina i teatry.

Można też spodziewać się większych absencji pracowników w różnych firmach, bo rząd wysłał do domów dzieci z klas I–III. Jeśli zaś liczba zakażonych nie przestanie szybko rosnąć, za dziesięć dni czeka nas kwarantanna narodowa, co może oznaczać zakaz wychodzenia z domu z wyjątkiem pracy czy po niezbędne zakupy.

– To potężny cios w cały rynek centrów handlowych, który jest mocno nadwyrężony wiosennym lockdownem i ostatnimi ograniczeniami – komentuje Anna Malcharek, dyrektor zarządzający w Gemini Holding, właścicielu trzech centrów Gemini Park. – To radykalny i przedwczesny krok, bo wprowadzony pomimo apeli o dialog i konsultacje. Centra handlowe od wielu tygodni są doskonale przygotowane do bezpiecznej obsługi klientów – dodaje.

3 mld zł strat

– Pierwszy lockdown był dla całego handlu szokiem i wszyscy musieliśmy się ekspresowo zaadaptować do sytuacji, w której sprzedaż w kanale offline nie była możliwa. Dziś jesteśmy mądrzejsi o to doświadczenie – mówi Radosław Jakociuk, wiceprezes VRG, właściciela marek odzieżowych Vistula, Wólczanka i Bytom. Dzięki inwestycjom w kanał online firma jest w stanie przyjmować większy ruch. Jednak prezes przyznaje, że VRG już od wiosny podobnie jak cała branża, zmaga się z mniejszych popytem.

Polska Rada Centrów Handlowych szacuje, że wiosenny lockdown to dla branży 1 mld zł utraconych przychodów przy ponoszeniu stałych kosztów (w tym finansowania bankowego), a negocjowane później z najemcami obniżki czynszów (maj–grudzień) to kolejne 2 mld zł. PRCH apeluje, by tym razem objąć tarczą właścicieli centrów.

Druga recesja

O tarcze osłonowe apelują wszystkie branża dotknięte restrykcjami. – Staramy się o włączenie kin do programów wsparcia horyzontalnego, o takie narzędzia, jak zwolnienia ze składek ZUS, dopłaty do świadczeń postojowych. Mogą to też być inne formy wsparcia np. kosztów stałych przedsiębiorstw – postuluje Joanna Kotłowska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Nowe Kina.

Ale nawet jeśli rząd uruchomi zapowiedziane programy, recesji w gospodarce, podobnie jak podczas wiosennego lockdownu, nie uda się uniknąć. – Coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym spadek PKB w IV kwartale wyniesie od jednej drugiej do trzech czwartych szoku z II kwartału – mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. W II kwartale PKB spadł o 8 proc., więc teraz trzeba się liczyć z kolejnym 4–5-proc. załamaniem koniunktury.

Przemysł daje radę

– Dzienne bezpośrednie straty dla gospodarki to ok. 700 mln zł, czyli ok. 10 proc. tego, co byłoby wytwarzane w normalnym czasie – szacuje też Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorstw Polskich. – W porównaniu z wiosennym lockdownem to połowa ówczesnych strat.

Jak wyjaśnia, w sektorze usług obecnie nastąpiło zamrożenie działalności w podobnej skali jak w marcu, ale zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przemyśle. Dotychczas nie zostały przerwane łańcuchy dostaw, nie zanosi się też na zamknięcie granic czy ograniczenia w ruchu tranzytowym. Dlatego firmy produkcyjne i budowlane mogą działać i nie zgłaszają przestojów w produkcji.

– Miejmy nadzieję, że przemysł nie stanie, przede wszystkim dzięki dobrej kondycji naszego głównego partnera handlowego (Niemiec – red.) – zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Zwolnienie możliwe

Niestety, załamanie na rynku pracy może być nawet bardziej dotkliwe niż wiosną, choć kryzys gospodarczy nie będzie tak głęboki. – Istnieje duże ryzyko, że tym razem nie uda się nam przejść przez ten kryzys suchą stopą – uważa Łukasz Kozłowski.

Wiele zależy od skali wsparcia, jakiego rząd może udzielić gospodarce, by ochronić przed likwidację miejsca pracy, a firmy przed bankructwem. – Obecne restrykcje najbardziej uderzają w firmy, które jeszcze nie odrobiły strat z wiosny i wygląda na to, że nie będą miały takich możliwości przez długie miesiące – zaznacza Kozłowski.

Także inni ekonomiści przyznają, że stopa bezrobocia wzrośnie mocniej niż wiosną, ale być może będzie to takie tąpnięcie, jak po kryzysie z 2009 r. Wszystko zależy od tego, czy uda się wyjść z twardego lockdownu przed świętami, a programy pomocowe będą nastawione na ochronę miejsc pracy. Jeśli twardy lockdown przeciągnie się do stycznia czy lutego, skala załamania gospodarki i możliwości jej odbudowy wchodzą w zupełnie inny wymiar.

Dofinansowanie kosztów stałych, zwolnienie ze składek ZUS

Rząd zamierza przywrócić część wsparcia antykryzysowego, które było oferowane wiosną, oraz wprowadzić nowe instrumenty. Pomoc ma trafić przede wszystkim do firm z 25 branż objętych restrykcjami, które mogą udokumentować 30-proc. spadek przychodów. Będą one mogły skorzystać z dofinansowania miejsc pracy, w tym świadczeń postojowych, zwolnienia ze składek ZUS, dofinansowania kosztów stałych (do 70 proc.) oraz leasingu, umorzenia pożyczek z tarczy finansowej PFR (miały być umorzone w 75 proc. pod warunkiem utrzymania zatrudnienia), pożyczek długoterminowych z gwarancją. Przywrócony zostanie też zasiłek opiekuńczy dla rodziców opiekujących się dziećmi do lat 8, które mają naukę zdalną. Ponadto do 31 marca wydłużona zostanie tarcza finansowa PFR dla dużych firm. Paweł Borys, prezes PFR, deklaruje, że PFR jest w pełni przygotowany do dalszego wsparcia dla firm i ochrony miejsc pracy. W ramach tarczy PFR dla MSP bufor na „nowe" wsparcie to ok. 14 mld zł, a dla dużych firm ok. 15 mld zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA