fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Lekcja z Norylska: Arktyka do kontroli

Adobe Stock
Specjaliści federalnej inspekcji ochrony przyrody skontrolują 139 obiektów przemysłowych w rosyjskiej Arktyce. Należą one do 27 firm, w tym największych - Rosneftu, Łukoilu, Transneftu i Novateku. Ma to zapobiec katastrofie podobnej do tej, która w końcu maja skaziła ogromne obszary wokół Norylska.

O planowanych kontrolach poinformowała szefowa Rosprirodnadzoru Swietłana Radionowa. Oprócz gazowych i naftowych gigantów, kontrolerzy odwiedzą obiekty Baszneftu (należy do Rosneftu), Warendieński terminal naftowy należący do Łukoilu. To konstrukcja powstała w 2009 r. na dnie Morza Barentsa na głębokości 17 m, w odległości 22 km od brzegów Rosji. Stąd tankowce dostarczają ropę do Murmańska i dalej w świat.

Kontrolerzy odwiedzą też obiekty Łukoilu w Republice Komi, Transneftu na Syberii, Gazpromu na Półwyspie Jamalskim, tamże zakłady gazowego Novateku; elektrownie i elektrociepłownie Murmańska, Archangielska, Okręgu Nienieckiego i wszystkie obiekty koncernu Norylski Nikiel.

To właśnie w jednej z elektrowni tego metalowego giganta należącego do oligarchów, 29 maja doszło do największej katastrofy ekologicznej we współczesnej Rosji. W wyniku zaniedbań, niewykonywania zaleceń kontroli, zwykłej głupoty i braku wyobraźni, doszło do rozhermetyzowania 40-letniego zbiornika z paliwem. Do rzeki dostało się 21 tysięcy ton oleju napędowego. Zatruty został teren o powierzchni 180 tysięcy mkw. Normy trucizn w wodzie i glebie zostały przekroczone 200 razy.

W ciągu miesiąca pół tysiąca ludzi pracujących przy usuwaniu skutków katastrofy, zebrało z powierzchni wód 33 tysiące m3 mieszkanki oleju z wodą. Likwidatorzy usunęli (nie wiadomo dokąd) 148,6 tysięcy ton skażonej ziemi i oczyścili specjalnymi środkami odkażającymi 105 km linii brzegowej rzeki Ambarnaja i jej dopływów.

Koncern Norylski Nikiel, do którego należy elektrociepłownia, już w 2016 r miał pełną wiedzę o tym, że stare (40-letnie), skorodowane zbiorniki grożą ekologiczną katastrofą. O grożącym katastrofą stanie zbiorników alarmowała w latach 2014-2015 inspekcja technologiczna Rosji (Rostechnadzor). W październiku 2016 r. rada dyrektorów koncernu zleciła remont feralnego zbiornika. Remont miał być wykonany na przełomie 2016/2017 r.

Został przeprowadzony tak (jeżeli w ogóle miał miejsce), że zbiornik wciąż wymagał „kapitalnego remontu" i nie odpowiadał normom bezpieczeństwa. Radonowa nałożyła na koncern rekordową karę 148 mld rubli ( ok. 2 mld dol.). Eksperci rosyjscy od dawna ostrzegali, że globalne ocieplenie powoduje topnienie wiecznej zmarzliny, a do tego infrastruktura w wielu miejscach na Syberii jest stara i na granicy wytrzymałości. A właściciele oszczędzają na wymianie i modernizacji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA