fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Taniec z wilkami na szanghajskim parkiecie

Bloomberg
W grze jest prawie 90 milionów indywidualnych inwestorów. Wielu spośród nich próbuje naśladować manipulantów. Proceder kwitnie.
Jak można zgłębić naturę chińskiego rynku akcji? Liu Xiaozhen twierdzi, że jedynym sposobem jest opanowanie taktyki stosowanej przez traderów, którzy rutynowo nim manipulują.
- Musimy tańczyć z wilkami - powiada Liu, który jest prezesem Qingdao Langwang Investment Consulting, firmy organizującej wideo seminaria dla inwestorów giełdowych we wschodniej prowincji Shandong.
Za uczestnictwo w zdalnym szkoleniu trzeba zapłacić 6800 juanów, czyli równowartość 1050 dolarów. Qingdao naucza, jak można przewidzieć atakowany przez manipulatorów cel, po czym rozpoznać takie transakcje i - co najważniejsze - w jaki sposób można zarobić podążając za spiskowcami.
Kurs trwa trzy miesiące i nie jest to żadnym ewenementem. W Chinach kontynentalnych odbywa się ich co najmniej 100, gdyż wielu chętnych chce poznać triki stosowane przez Zhuang Jia, jak określa się giełdowych kanciarzy. Dosłownie oznacza to tych, którzy są górą, mają przewagę.
Wspomniane szkolenia, a także setki książek na ten temat ujawniają jak przestrzegający prawa inwestorzy dostosowują się do rynku podatnego na manipulacje. Zamiast unikać podejrzanych o Zhuang Jia wielu inwestorów indywidualnych aktywnie próbuje nawiązać z nimi kontakt. Mają nadzieję, że załapią się na pompowany rajd określonych akcji i zdążą je sprzedać zanim papiery nieuchronnie zanurkują.
- Jeśli chcesz szybko obłowić się na giełdzie rozejrzyj się za papierami manipulowanymi - radzi Chen Yifeng, księgowy w państwowej firmie, którego portfel inwestycyjny szacowany jest na około 100 tys. juanów. - Po prostu musisz się później wycofać szybciej niż oni - wyjaśnia.

Taka często stosowana strategia, wprawdzie całkowicie legalna, potęguje wyzwanie w obliczu jakiego znajdują się decydenci próbujący poprawić międzynarodowy wizerunek rynku o wartości ponad 7 bilionów dolarów, gdzie wyceny często nijak mają się do rzeczywistości, czyli ekonomicznych fundamentów.

Zarządzający operujący na skalę globalną w okresie dziewięciu miesięcy 2015 roku o 5 proc. zredukowali udział chińskich akcji w swoich portfelach inwestycyjnych. Mimo tego, że władze Państwa Środka jak nigdy wcześniej starały się ułatwić lokowanie pieniędzy na tym rynku.

Nadzór giełdowy nie traci nadziei, że uda mu się zidentyfikować problem manipulacji u samego źródła. W okresie ostatnich miesięcy wyraźnie nasiliła się walka z takimi praktykami, a w sieci nadzorców zaplątali się też znani zarządzający. Wymierzono kary w łącznej wysokości ponad 2 miliardów juanów i skonfiskowano zyski.

Akcja nadzoru wymierzona w manipulantów jest bardzo spóźniona, sądzi Gan Jie, profesor finansów w pekińskiej Cheung Kong Graduate School of Business. Przypomina, że władze nie po raz pierwszy wzięły się za oszustów giełdowych, ale nigdy nie czyniły tego na taką skalę jak obecnie. - To jest dobre dla rynku - nie ma wątpliwości.

Gan twierdzi, że najpopularniejszą formą manipulacji jest klasyczny numer „pump and dump". Sprawcy zajmują pozycje na określonych papierach a później promują je wśród outsiderów by pod pompować cenę. Zarobią, jeśli w porę pozbędą się tych gorących papierów.

W niektórych przypadkach, jak mówi Oliver Rui, profesor finansów i rachunkowości w szanghajskiej China Europe International Business School oszuści organizują się w grupy by handlować między sobą. Stwarzają w ten sposób wrażenie rosnącego popytu wśród inwestorów i przyciągają innych graczy nastawionych spekulacyjnie.

Chiński rynek jest szczególnie podatny na takie praktyki, gdyż jest na nim obecnych wielu początkujących inwestorów - wskazuje Gan. .Na giełdach Chin kontynentalnych inwestorzy indywidualni generują ponad 80 proc. obrotów. Jak wynika z ankiet ponad dwie trzecie nowych inwestorów nie ma nawet średniego wykształcenia.

Na rynkach rozwiniętych, takich jak Stany Zjednoczone, przypadki manipulacji zwykle dotyczą tzw spółek groszowych, natomiast w Chinach atakowane są grube ryby - spółki o kapitalizacji sięgającej wielu miliardów dolarów.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA