fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

#PROSTOzPARKIETU. Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ: Gospodarka jest najważniejsza

ROL
Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ w programie #PROSTOzPARKIETU przekonywał, że to nie polityka, a gospodarka jest najważniejsza dla giełdowych indeksów.

Miesiąc temu w tym programie powiedział pan, że w tym roku możemy spodziewać się rajdu św.Mikołaja. Faktycznie w grudniu obserwujemy mocne zwyżki indeksów. Czy te wzrosty możemy nazywać już rajdem czy na ostatnich kilku sesjach tego roku możemy spodziewać się dalszych zwyżek indeksów?

Zwyżek, które obserwujemy w ostatnich dniach nie nazywałbym rajdem św. Mikołaja bowiem takim rajdem nie jest zwyżka w całym grudniu, jak określają to niektórzy uczestnicy rynku, a jedynie dobre ostatnie sesje grudnia. Stara definicja z Wall Street mówi, że dopiero między świętami Bożego Narodzenia, a Nowym Rokiem obserwujemy prawdziwy rajd św. Mikołaja, a to oznacza, że kilka ostatnich sesji roku jest bardzo udanych. W tym roku rajdu możemy spodziewać się w przyszłym tygodniu. Jeżeli przeanalizujemy zachowanie się mWIG40 i sWIG80 w grudniu zauważymy, że dwie trzecie średniej stopy zwrotu dla tych indeksów jest generowane jedynie w ostatnich dniach roku. Pokazuje to jak duże znaczenie mają ostatnie dni grudnia. Dla sWIG80 średnia stopa zwrotu dla ostatnich dni roku jest wyższa niż w całym grudniu. W przypadku indeksu małych spółek nie zdarzyło się jeszcze nigdy by ostatnie sesje grudnia przyniosły spadek.

Ma to związek z relatywnie małą płynnością tego indeksu oraz z tym, że dużym inwestorom np. funduszom inwestycyjnym łatwiej jest podciągać swoje stopy zwrotu na koniec roku?

Z jednej strony końcówka roku sprzyja temu, że inwestorzy sprzedają akcje po to by wykazać stratę z powodu optymalizacji podatkowej. Część inwestorów kupuje również walory po to by podciągnąć kurs danej spółki i nie robi tego na początku ani w środku tylko pod koniec grudnia. Wiele osób mówi o tym rajdzie, ale mało kto wie kiedy tak naprawdę występuje. Jeżeli weźmiemy pod uwagę cały grudzień okazuje się, że wcale nie jest on najlepszym miesiącem i niczym się nie wyróżnia na tle pozostałych miesięcy roku.

Podsumujmy mijające dwanaście miesięcy. Był to okres wydarzeń politycznych, które wpływały na rynki. Można powiedzieć, że był to rok pozytywnych reakcji na informacje, które wydawały się na pierwszy rzut oka złe. Zgadza się pan z tym stwierdzeniem?

Na początku roku rynki żyły zamachami terrorystycznymi. Najpierw negatywne reakcje były widoczne potem inwestorzy się na negatywne informacje uodpornili, co pokazuje chociażby brak negatywnej reakcji giełd na zamach w Berlinie sprzed kilku dni. Od czerwcowego referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE obserwujemy wiele wydarzeń politycznych. Słyszałem taką wypowiedź, że negatywna reakcja rynków na Brexit trwała trzy dni, na wybory w USA negatywna reakcja trwała trzy godziny natomiast na referendum we Włoszech trwała już tylko trzy minuty. 2016 r. był pełny zaskakujących wydarzeń i dla części inwestorów zaskakujących reakcji rynków.

Jak ocenia pan ten rok pod względem gospodarczym?

Rok ten kończy się bardzo dobrze pod względem makroekonomicznym. Praktycznie wszędzie wskaźniki PMI się poprawiły. W przypadku Polski w II półroczu mamy negatywne zaskoczenie. Lepsze dane za listopad dają jednak nadzieję, że w kolejnych miesiącach będziemy obserwowali poprawę. Patrząc na Europę Zachodnią, Stany Zjednoczone oraz wybrane rynki rozwijające się, takie jak Rosja, Brazylia mamy pozytywne zaskoczenia gospodarcze. Ten rok potwierdza to, że nie polityka, ale gospodarka jest najważniejsza. Jeżeli trendy w gospodarce się poprawiają i dają nadzieje na przyszły rok to akcje drożeją mimo politycznej zawieruchy.

W 2017 r. też wystąpią ważne wydarzenia polityczne zwłaszcza w kontekście Brexitu i potencjalnego rozpadu UE. Będziemy świadkami wyborów prezydenckich we Francji oraz Niemczech. Uważa pan, że nie będzie miało to dużego wpływu na rynki, a będzie się liczyła przede wszystkim gospodarka?

Polityka będzie miała istotne znaczenie ponieważ tych wyborów będzie bardzo dużo. Mam na myśli wybory w Holandii, Francji, Niemczech. Mogą pojawić się również wybory we Włoszech. Pojawiają się głosy dotyczące upadku rządu Theresy May i przyspieszonych wyborów w Wielkiej Brytanii. Wydarzenia te będą ważne niemniej gospodarka również będzie miała bardzo ważną rolę. Istotny będzie wzrost gospodarczy jednak wydaje się, że kluczowym tematem będzie inflacja. Od początku kryzysu finansowego inwestorzy obawiali się deflacji. Teraz przechodzimy z paradygmatu deflacyjnego do paradygmatu inflacyjnego.

Wygrana Donalda Trumpa była takim punktem zwrotnym?

Jego wygrana zintensyfikowała to co obserwowaliśmy już wcześniej. Wskaźniki PMI rosły jeszcze przed wygraną Donalda Trumpa. Wskaźnik inflacji w USA rósł od lata. Wpływ na to miały rosnące ceny surowców, które obserwujemy z kolei od I kwartału. Na całym świecie kończy się więc deflacja, a zaczyna inflacja. Ważne będzie to jak będzie wyglądał wzrost gospodarczy w porównaniu z inflacją. Jeżeli rosną ceny produkcji, a wzrost gospodarczy nie będzie przyspieszał to wystąpi presja na marże firm. Przedsiębiorcy nie będą mogli przełożyć rosnących kosztów produkcji na konsumenta.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA