Inwestorzy na warszawskiej giełdzie zdążyli się już przyzwyczaić do koloru czerwonego na warszawskiej giełdzie. Pierwsza w tym tygodniu sesja znów upłynęła pod dyktando niedźwiedzi. W odróżnieniu jednak od poprzednich dni tym razem najmocniej dostało się średni i małym spółkom. mWIG40 stracił w poniedziałek 1,8 proc., zaś sWIG80 2,3 proc. WIG20 spadł z kolei 0,15 proc. Czy dziś w końcu nadejdzie długo oczekiwane odbicie?

Teoretycznie początek notowań wygląda obiecująco. Indeks największych spółek na starcie zyskał około 0,7 proc. Inwestorzy którzy śledzą notowania na GPW zapewne jednak zdają sobie sprawę, że nawet wzrosty w pierwszych fragmentach sesji szybko mogą przerodzić się w mocne spadki, stąd też do zmian indeksów trzeba podchodzić na razie z dużą ostrożnością. Być może jednak dziś naszemu rynkowi pomoże otoczenie. Główne indeksy w Europie dzień zaczęły od wzrostów.

Wzrostami zakończyła się wczorajsza sesja na Wall Street. Dow Jones Industrial wzrósł o 0,60 proc., z kolei S&P 500 zyskał 0,5 proc. Do zmian tych nie należy jednak zbytnio się przywiązywać. Wszyscy wiedzą, że kluczowym dniem dla giełd będzie środa. Wtedy to Rezerwa Federalna zdecyduje o stopach procentowych w Stanach Zjednoczonych. Podwyżka jest niemal przesądzona, ale równie ważny będzie komunikat, jaki pojawi się po posiedzeniu.

Mieszane nastroje panowały na rynkach azjatyckich. Słabo poradził sobie japoński Nikkei 225, który stracił 1,7 proc. SSE Composite tuż przed zamknięciem tracił 0,3 proc. Z kolei Kospi zyskał 0,3 proc.

Zanim rynek pozna decyzję Rezerwy Federalnej czeka nas dziś wysyp danych makroekonomicznych. Przed południem poznamy m.in. najnowszy odczyt indeksu ZEW w Niemczech. Z perspektywy krajowych inwestorów najważniejsze będą dane dotyczące inflacji w listopadzie. W oczekiwaniu na te informacje złoty umacnia się wobec dolara za którego trzeba płacić rano 3,95 zł. Euro wyceniane jest na 4,36 zł.