fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

#PROSTOzPARKIETU. Adam Zajler: Wzrost WIG20 w najbliższym czasie problematyczny

ROL
Gościem wtorkowego programu #PROSTOzPARKIETU był Adam Zajler, menedżer ds. portfeli w DM BZ WBK z którym rozmawialiśmy m.in. o koniunkturze giełdowej.

Za nami wybory prezydenckie we Francji. Wygrał je Emmanuel Macron, który – jak mogło się wydawać – był preferowany przez rynki. Mimo to indeksy giełdowe nie zareagowały na tę informację. Dlaczego tak się stało?

Adam Zajler: Trzeba pamiętać, że dla Francji jest to dopiero pierwszy punkt w długim programie zmian, których trzeba dokonać. Wybory prezydenckie nie rozwiązały zresztą całego ryzyka politycznego. Już w przyszłym miesiącu odbędą się we Francji wybory parlamentarne i prezydent Macron z pewnością liczy przy tej okazji na sprzyjający parlament.

Czy to oznacza, że to dalej polityka będzie rozdawała karty na rynkach?

Patrząc na wyniki wyborów prezydenckich we Francji, można powiedzieć, że ryzyko polityczne nieco jednak zmalało. Wyraźnie zwycięstwo Emmanuela Macrona daje nadzieję na to, że Front Narodowy nie zdobędzie większości w parlamencie. Trzeba jednocześnie mieć na uwadze, że w tym roku kalendarz polityczny jest bardzo bogaty. We wrześniu czekają nas chociażby wybory parlamentarne w Niemczech. Wcześniej, bo w wakacje, prezydent Trump ma przedstawić szczegóły reformy podatkowej. To także będzie miało duże znaczenie dla inwestorów. Poza tym proszę pamiętać, że sezon wynikowy w Stanach Zjednoczonych dobiega końca. Informacje ze spółek jeszcze przez chwilę mogą być w centrum uwagi inwestorów, jednak niedługo znów to wydarzenia polityczne będą odgrywały kluczową rolę na rynkach.

Wspomniał pan o sezonie wynikowym w Stanach Zjednoczonych. Jak pan go ocenia?

Patrząc na spółki z indeksu S&P 500, sezon wynikowy można ocenić zdecydowanie pozytywnie. Z analizy wskaźnika zysk na akcję widać, że około 75 proc. spółek poprawiło wyniki rok do roku i, co warte podkreślenia, około 76 proc. przebiło oczekiwania rynku.

Sezon wynikowy w Stanach Zjednoczonych dobiega końca, z kolei na naszym rynku jest on w pełni. Jak pan ocenia osiągnięcia firm, które do tej pory pokazały wyniki za I kwartał?

Oczywiście wyniki polskich spółek są ogłaszane później niż amerykańskich, w związku z czym tak naprawdę o wynikach spółek z GPW za I kwartał będziemy mogli mówić mniej więcej za tydzień. Wśród firm, które jednak już opublikowały wyniki, w większości przypadków to są naprawdę dobre rezultaty, zaczynając od największych spółek, tj. Orlenu czy też Lotosu, poprzez mniejsze spółki typu: Budimex, Kruk czy Benefit.

Czy to właśnie te wyniki były motorem napędowym indeksu WIG20 w ostatnich dniach? Wystarczyło bowiem kilka sesji, aby wskaźnik ten zbliżył się do poziomu 2400 pkt.

W przypadku polskich indeksów trzeba też pamiętać o tym, jak są skonstruowane, jakie spółki wchodzą w ich skład. W przypadku WIG20 mówimy o bardzo mocno skoncentrowanym indeksie, gdzie tak naprawdę pierwszych pięć spółek stanowi kilkadziesiąt procent jego składu. Siłą napędową WIG20 w ostatnim czasie były przede wszystkim PKN Orlen i PZU. W tym momencie ciężko jest natomiast znaleźć kolejne firmy, które byłyby nowymi motorami napędowymi.

Czy to oznacza, że poziom 2400 pkt dla indeksu WIG20 w tym momencie jest szczytem możliwości?

Tak jak wspomniałem, w tym momencie ciężko znaleźć spółki, które mogłyby przejąć pałeczkę od PKN Orlen i PZU, w związku z tym również wzrost indeksu WIG20 wydaje się problematyczny, przynajmniej w najbliższym czasie.

Mamy jednak napływ dobrych danych makroekonomicznych. Czy to za mało, aby rynek dalej rósł? A może są one już zdyskontowane?

Wyceny spółek dyskontują te wyniki, które są, i te, które można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć w niedalekiej przyszłości. Tak jest też z całą giełdą, która dyskontuje dane makroekonomiczne. Dyskontuje te informacje, które są wiadome, bądź też zdarzenia, które są już widoczne, a we wskaźnikach będą widoczne za dwa lub trzy miesiące. Mówiąc wprost: zdyskontowane są już te dane, które znamy. Przyszłość natomiast jest obarczona dużymi niewiadomymi.

Patrząc na nasz rynek, widzimy w ostatnim czasie relatywną słabość indeksów mWIG40 i sWIG80. Skoro w najbliższym czasie wzrost indeksu WIG20 stoi pod znakiem zapytania, to może znów jest dobry czas na to, aby zainteresować się przecenionymi średnimi i małymi spółkami?

To może być dobry pomysł. Trzeba jednak pamiętać, że kiedy mówimy o relatywnej słabości mWIG40 czy też sWIG80 w relacji do WIG20, to ta słabość ma charakter krótkookresowy. Mowa bowiem o ostatnich dwóch tygodniach. W skali roku to jednak mWIG40 ma najwyższą stopę zwrotu. W dłuższym terminie ta słabość nie jest więc widoczna. Patrząc natomiast na sektor małych i średnich spółek, wciąż znajdziemy tam firmy, które są ciekawe, a czasem nawet nisko wyceniane, chociaż mają pozytywną dynamikę zysków. Co więcej, firmy te zainwestowały dużo pieniędzy, więc mają jeszcze szansę na dalszy wzrost.

Jakieś konkretne przykłady?

Część spółek wymieniłem już wcześniej. Warto także zwrócić uwagę na deweloperów. Notują oni rekordowe wyniki, a nie we wszystkich przypadkach te wyniki widać już w cenach.

Do tej pory ten rok jest udany dla GPW. Myśli pan, że na koniec roku będzie nam towarzyszył równie duży optymizm?

Jest to bardzo prawdopodobne. Wskaźniki makroekonomiczne pokazują, że gospodarka ma się lepiej, niż przewidywano to jeszcze pół roku temu. Dalsze prognozy makroekonomiczne są lub będą podnoszone, a w takim otoczeniu możemy oczekiwać kontynuacji hossy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA