fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gaz

Baltic Pipe odblokowany. Gaz dotrze do Polski na czas

Gazociąg
Adobe Stock
Gazociąg z Danii do Polski będzie opóźniony o trzy miesiące, ale zdąży dostarczyć Polsce potrzebny gaz do końca 2022 roku, czyli do wygaśnięcia dotychczasowej umowy z Gazpromem. Polska zapowiedziała, że jej nie przedłuży.

Duńska Agencja Ochrony Środowiska poinformowała, że można wznowić prace budowlane przy gazociągu Baltic Pipe w określonych częściach 210-kilometrowego odcinka na obszaru Danii, poinformował duński operator systemu przesyłu prądu i gazu Energinet.

Firma spodziewa się, że cały projekt zostanie opóźniony o 3 miesiące, ale Energinet będzie w stanie dostarczyć do Polski dużą część uzgodnionej mocy do października 2022 r., dążąc do zapewnienia pełnej mocy do końca 2022 r. Wtedy PGNiG kończy się dotychczasowy kontrakt z rosyjskim Gazpromem.

Energinet informuje, że może wznowić budowę linii naziemnej przez wyspę Zelandia, wschodnią część wyspy Fionii oraz część linii naziemnej od zachodniego wybrzeża Danii do terminalu gazowego Nybro. Można również wznowić budowę samego terminalu Nybro oraz nowej tłoczni w Everdrup na Zelandii.

Budowa rurociągu w zachodniej części Fionii i wschodniej części kontynentalnej Jutlandii od istniejącej tłoczni w Egtved do cieśniny Mały Bełt zostanie wstrzymana do czasu wydania nowego pozwolenia środowiskowego. Na nowe pozwolenie będzie też musiała poczekać budowa zasilania elektrycznego tłoczni w Everdrup. Budowa w zachodniej części Fionii i wschodniej części Jutlandii zostanie przełożona do 2022 roku.

W 2018 roku Energinet i jego polski GAZ-System ustalili, że gazociąg Baltic Pipe ma zacząć działać do października 2022 roku. Moc przesyłowa to 10 mld m3 gazu - wielkość, która odpowiada zakontraktowanej w Gazpromie. Baltic Pipe dostarczy norweski gaz ziemny polskim odbiorcom i zmniejszy zależność Polski od rosyjskiego gazu ziemnego.

- Bardzo ciężko pracujemy, aby zakończyć jak najwięcej, aby móc dostarczyć dużą część uzgodnionej mocy w pierwotnie ustalonym terminie – zapewnia Marian Kaagh, wiceprezes ds. projektów w Energinet.

- Baltic Pipe to ważny projekt dla Danii i dla dostaw energii w Europie Środkowo-Wschodniej, ale mamy pełną świadomość, że większość właścicieli gruntów wolałaby, aby projekt ich nie dotyczył. To dla mnie bardzo ważne, że możemy skończyć budowę zgodnie z planem w kilku lokalizacjach. Z drugiej strony bardzo mi przykro, że niektórzy właściciele ziemscy borykają się z opóźnieniami. Będziemy kontaktować się z właścicielami gruntów, aby wyjaśnić, jak ostatnie wydarzenia wpłyną na pracę na ich ziemi – mówi Marian Kaagh.

Firma Energinet pracuje teraz nad wyjaśnieniem konsekwencji ekonomicznych opóźnienia części projektu.

- Musimy dokładnie obliczyć wszystkie konsekwencje. Kiedy uzyskamy pełny przegląd, podzielimy się tym z opinią publiczną - mówi Marian Kaagh.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA