fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finansowanie

Polacy mają mniej wkładu własnego

Bloomberg
Wartość własnych pieniędzy na zakup mieszkania ma duży wpływ na wysokość i koszt kredytu. Jak mniej płacić bankowi?

W 2013 r. kredytobiorców, którzy mieli mniej niż 20 proc. wkładu własnego było 53 proc. Później ich udział systematycznie spadał i w 2018 r. było to 42 proc. (w spadku udziału pomogły regulacje wymagające minimalnego większego wkładu własnego). Z najnowszego raportu Amron-Sarfin wynika, że w I kwartale 2019 r. ten udział wyniósł 46 proc. i był to już drugi z rzędu kwartał wzrostu. Przyczyny tego stanu mogą być różne.

Dlaczego warto mieć ponad 20 proc. wkładu

- Po pierwsze, możliwe jest, że wzrosty cen wystraszyły część Polaków na tyle, że zdecydowali się oni na przyspieszenie decyzji o zakupie i przez to nie udało im się zebrać 20-proc. wkładu. Poza tym wraz ze wzrostem cen, do uzyskania 20 proc. wkładu potrzeba coraz większej kwoty. Dla przykładu załóżmy, że określonej wielkości mieszkanie przed rokiem kosztowało np. 300 000 zł, a teraz kosztuje 330 000 zł. To oznacza, że zebranie 20 proc. wkładu przed rokiem wymagało posiadania 60 000 zł, a teraz potrzeba 66 000 zł – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Konsekwencją tego, że ktoś ma mniej niż 20 proc. wkładu własnego jest to, że jego kredyt jest droższy. Średnie oprocentowanie w takim przypadku wynosi 4,07 proc. Jeśli ktoś ma więcej niż 20 proc., to będzie to 3,74 proc. Dodatkowo niski wkład powoduje, że wyższa jest kwota kredytu, a to od niej naliczane są odsetki i ewentualna prowizja. Kupując mieszkanie kosztujące np. 300 000 zł, posiadanie 25 proc. zamiast 10 proc. wkładu własnego obniży koszt kredytu o ok. 40 000 zł – wynika z obliczeń Expandera. Będzie tak ponieważ w pierwszym przypadku kwota kredytu wyniesie 225 000 zł, a w drugim aż 270 000 zł. Odsetki są więc naliczane od znacznie większej kwoty i dodatkowo z zastosowaniem wyższej stawki oprocentowania.

Jak obniżyć koszt, gdy jest mniej niż 20 proc. wkładu

Kredyt z niskim wkładem własnym szczególnie warto nadpłacać. Dzięki temu szybciej będzie spadało zadłużenie, a więc odsetki będą naliczane od coraz mniejszej kwoty. Tu należy jednak dodać, że w pierwszych trzech latach od uzyskania kredytu często naliczana jest prowizja za wcześniejszą spłatę. Nadpłaty zwykle stają się więc opłacalne dopiero, gdy ten czas minie. - Istnieje również sposób, aby obniżyć oprocentowanie takiego kredytu. Gdy dokonane spłaty obniżą zadłużenie na tyle, że spadnie ono poniżej 80 proc. wartości nieruchomości, to warto zawnioskować w banku o obniżenie oprocentowania. Najlepiej domagać się wtedy takiego poziomu, jaki w danym momencie bank oferuje tym, którzy zaciągają kredyt mając ponad 20 proc. wkładu. W trakcie negocjacji warto też powołać się na argument, że jeśli bank się nie

zgodzi na obniżkę, to przeniesiemy kredyt do konkurencji – radzi Sadowski. Najlepiej wcześniej sprawdzić jakie warunki otrzymalibyśmy w innych bankach, gdybyśmy faktycznie zdecydowali się na refinansowanie, czyli przeniesienie kredytu. Jeśli nasz bank się nie zgodzi, to możemy taki kredyt przenieść. - Tu również ważne jest jednak, aby odbywało się to już w momencie, gdy minął okres naliczania prowizji za wcześniejszą spłatę. Nowy kredyt spowoduje bowiem spłatę starego – dodaje ekspert Expandera.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA