fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Eksperci: trudno było spodziewać się innej decyzji ws. Grecji

Bloomberg
Trudno było spodziewać się innej decyzji eurogrupy, która nie chce sobie pozwolić na to, by Grecy zbyt długo wodzili za nos UE - oceniali eksperci fakt, że eurogrupa nie zgodziła się na przedłużenie programu pomocowego dla Grecji ani na redukcję jej długu.

Kolejne spotkanie eurogrupy ma odbyć się w środę - tego dnia mają zostać przedyskutowane nowe propozycje, które przysłać ma Grecja. Szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem zapowiedział, że instytucje rozważą prośbę Grecji o nowy program pomocowy dopiero po referendum w tym kraju, zapowiedzianym na niedzielę. Zastrzegł, że nowe wsparcie finansowe dla Aten może być obwarowane ostrzejszymi warunkami.

Prof. Ryszard Piasecki, kierownik katedry ekonomii rozwoju na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego ocenia, że trudno było spodziewać się innej decyzji, bo oznaczałaby ona, że eurogrupa w nieskończoność będzie ustępowała i żadnych reform nikt nigdy w Grecji nie wprowadzi.

"Każdy kraj musi być odpowiedzialny za swój los i takie jest chyba przesłanie, które eurogrupa przekazuje Grecji - na więcej Grecja nie ma co liczyć" - powiedział PAP.

Jego zdaniem, gdyby w referendum Grecy opowiedzieli się za przyjęciem warunków eurogrupy, kraje Unii Europejskiej pomogłyby Grecji, bo jest to w interesie wspólnoty. "Ale nie na takich warunkach, że Grecja odrzuca kolejne propozycje. Nikt, zwłaszcza Niemcy, nie zamierza pomagać jakiemuś krajowi w nieskończoność" - zastrzegł.

Z kolei - jak ocenił Piasecki - gdyby Grecy opowiedzieli się za odrzuceniem warunków stawianych ich krajowi, należy spodziewać się znaczącego kryzysu, którego konsekwencje poniesie także Polska.

"W związku z awersją do ryzyka może nastąpić odpływ kapitału, osłabienie złotówki i zdecydowane osłabienie giełdy (...). Możemy liczyć się z tym, że kapitał jeszcze chętniej zacznie kupować obligacje niemieckie. To jest bardzo zła informacja" - powiedział.

Ekonomista podkreślił, że w tej chwili chodzi o pomoc eurogrupy w wysokości 7,5 mld euro, ale także ona nie rozwiąże problemów Grecji, bo kraj ten potrzebuje reform.

"To muszą być głębokie reformy strukturalne, podatki muszą pójść w górę, musi być rozwiązany problem ubezpieczeń społecznych. To wszystko musi być rozwiązane. Jeśli Grecja się do tego nie dostosuje, możemy liczyć się z bardzo poważnym kryzysem. A jeśli on nastąpi, trzeba będzie również rozważyć wyjście Grecji z unii walutowej, ze wszystkimi tego konsekwencjami. A nikt nie jest na to przygotowany, bo to nie są proste procesy, nie można wyjść z dnia na dzień, do tego kraje przygotowują się miesiącami" - powiedział Piasecki.

W jego ocenie Grecy muszą zrozumieć, że teraz nie pozostaje nic innego, jak zgodzić się na reformy, choć wszyscy mają świadomość, że będą one trudne i bolesne. "Nie uda się zrobić tych reform bez całego wachlarza działań, które będą zmierzały do uzdrowienia greckiej gospodarki. Ale to się musi wiązać ze zmianą mentalności Greków, którzy muszą zrozumieć, że to są jednak niezbędne koszty, które oni muszą ponieść" - dodał.

Dr Jerzy Michałowski z katedry polityki gospodarczej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ocenia także, iż możliwe jest, że Grecja stanie się bankrutem. "Mogą więc się spełnić scenariusze z przywróceniem drachmy, gigantyczną dewaluacją i jeszcze większym zbiednieniem Greków" - powiedział.

Zastrzegł jednak, że aby tak się stało, muszą zajść ku temu odpowiednie warunki po stronie tzw. trojki. "Bedzie to decyzja Niemiec, Angeli Merkel, o tym, by pomocy dla Grecji już nie kontynuować" - powiedział.

Jego zdaniem wynik niedzielnego referendum w Grecji może być "po połowie", bo pojawiają się głosy rozsądku. "Wydaje się, że kości zostały rzucone i wydaje się, że jest to akt ostatni, ale nie dramatu, tylko jego początku, końcówka pierwszego aktu" - ocenił.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA