fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Jonathan": Rodzinna tajemnica pełna trudnych pytań

Jannis Niewöhner jako Jonathan. Film od piątku w kinach.
Rzeczpospolita, Tongariro Releasing
Filmując odchodzenie i śmierć Piotr J. Lewandowski mówi w „Jonathanie" o życiu. To skromna, ale poruszająca opowieść młodego reżysera.

Film o umieraniu i rodzinnych tajemnicach? Brzmi trochę jak wielokrotnie wykorzystywany schemat, trochę jak emocjonalny szantaż. Ale Piotr J. Lewandowski, mieszkający w Niemczech reżyser polskiego pochodzenia, nie gra cynicznie. Jego debiutancki „Jonathan" został zrealizowany delikatnie i z wyczuciem.

Jonathan mieszka na wsi, ma talent plastyczny, ale nie myśli o studiach w Berlinie. Razem z ojcem i ciotką prowadzi gospodarstwo. Matka zginęła w wypadku samochodowym, gdy był małym dzieckiem. Nie pamięta jej. To w domu jest temat tabu.

Teraz Jonathan musi przeżyć odchodzenie ojca, któremu rak dał już przerzuty do mózgu. Ciotka angażuje do pomocy młodą pielęgniarkę, ale najczulszym opiekunem ojca jest syn. Jednak zostawione bez odpowiedzi stare pytania wracają, gdy w domu zjawia się dawny przyjaciel. Kiedyś był miłością ciotki? Dlaczego więc dzisiaj kobieta nie chce go widzieć?

Pełna sekretów z przeszłości rodzinna zagadka zaczyna się logicznie układać. Ożywają wspomnienia: homoseksualna miłość dwóch mężczyzn, tragedia kobiet. Wychodzi na jaw prawda o śmierci matki Jonathana. Widz co prawda szybko się domyśla, jaki dramat wydarzył się w tej rodzinie, ale ważny staje się sposób opowiadania.

Lewandowski bez sentymentalizmu, ale i bez epatowania cierpieniem filmuje powolne odchodzenie, strach, ból tych, którzy patrzą na mękę osoby najbliższej. Jest w filmie znakomita scena, gdy po kolejnym kryzysie Jonathan staje nad łóżkiem nieprzytomnego ojca z poduszką w ręce. Zbliża ją do twarzy mężczyzny i odskakuje przerażony własnymi myślami.

Subtelnie ujawnia też reżyser dramat coming outu dwóch mężczyzn po latach wciąż pamiętających dawną namiętność. Lewandowski nie oskarża otoczenia, nie pokazuje nietolerancji czy społecznej dezaprobaty dla inności. Skupia się na dramacie chłopaka, który nie znając prawdy o śmierci matki, musi czuć się oszukany; głęboko zranionych, odrzuconych kobiet i mężczyzn, dla których wybuchające uczucie stało się kiedyś problemem.

„Jonathan" jest opowieścią o demonach przeszłości. O miłości, która nie przemija i pod koniec życia każe wrócić, by lojalnie być przy drugim człowieku w najtrudniejszych chwilach. O cierpieniu i śmierci, ale też o przebaczeniu i dorastaniu do życia.

Każda z postaci ma tu swoją wewnętrzną prawdę, aktorzy tworzą wyrafinowane kreacje, kamera wyłapuje nastroje. Skromny, ale naprawdę poruszający film.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA