fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Cannes przyszłości

Spike Lee, szef canneń-skiego jury zrealizował film o izolacji w Nowym Jorku
materiały prasowe
Festiwal canneński ogłosi swój program, by promować filmy. Może mieć sekcję w Wenecji.

Po decyzji prezydenta Macrona upadł nawet termin lipcowy Cannes, zaś dyrektor Thierry Fremaux nie zgodził się na wersję on-line.

A gdyby nie pandemia miało być tak: przed południem konferencja prasowa jury, któremu przewodniczy Spike Lee, a wieczorem czerwony dywan, muzyka, tłum czekający na Croisette na gwiazdy. Film otwierający wielkie święto kina. A potem, każdego dnia, następne projekcje, nowe dzieła mistrzów, kilku wyłowionych na różnych kontynentach debiutantów, rozmowy o kinie, świecie.

Jest inaczej: wyludnione ulice, pusty canneński bulwar, zamknięte restauracje na plaży, cisza w hotelach – tych małych i tych wielkich: Majestiku, Carltonie, Grandzie, Miramarze...

Canneńskie targi mają się odbyć on-line. Thierry Fremaux, dyrektor artystyczny festiwalu nie widział możliwości, by w podobny sposób mogła zaistnieć 73. edycja wielkiej, europejskiej imprezy filmowej. Bo festiwal to również cała ta otoczka – dużo ciekawości, sporo snobizmu i morze miłości do kina. To spotkania, rozmowy, konferencje prasowe, wywiady... To tętniące życiem restauracje i kawiarnie, wystawiające stoliki na ulicę. To zatłoczone Croisette, na którym „pingwiny" ciągnące do kina w czarnych garniturach i muszkach mijają się dziennikarzami w T-shirtach, Chaplinem, który ożywa, gdy ktoś wzuci monetę do jego czapki, turystami przyjeżdżającymi tu w maju, by poopalać się na plaży, a potem powdychać tę niezwykłą atmosferę. To tłum fotoreporterów i gapiów, którzy od rana rozkładają krzesełka pod Pałacem Festiwalowym rezerwując miejsca, z których najlepiej będzie widać gwiazdy na czerownym dywanie. To święto, ekscytacja, wiatr od morza.

W swojej długiej historii festiwal canneński nie odbył się zaledwie kilka razy: gdy wybuchła II wojna światowa, gdy zabrakło funduszy w 1948 i 1950 roku, gdy w czasie studenckich protestów 1968 roku impreza została zerwana.

— Ostatnio też zdarzały się lata, gdy mieliśmy różne obawy – przyznał Thierry Fremaux wywiadzie udzielonym „Screen International". — W 2003 roku było zagrożenie epidemią SARS, w 2010 wybuchł islandzki wulkan Eyjafjallajökull.

Bywalcy canneńscy przyzwyczaili się też do obostrzeń antyterrorystycznych, kontroli toreb i plecaków przy wejściu do Pałacu i kin, żołnierzy z karabinami na ulicach.

Fremaux twierdzi, że teraz już w lutym czuł, że tegoroczny festiwal może nie dojść do skutku. Że kino, podobnie jak wiele innych branż, stanie się ofiarą koronawirusa. Organizatorzy długo wstrzymywali się z decyzją odwołania swojej imprezy. Mieli nadzieję, że uda się ją zrobić w lipcu. Jednak rozwój pandemii i decyzja prezydenta Macrona o obostrzeniach rozwiały te nadzieje. Mimo to Fremaux nigdy nie brał pod uwagę wersji on-line, bo Cannes to spotkanie gwiazd, dziennikarzy, filmowych profesjonalistów. Poza tym pyta: — Jaka ma być wtedy widownia? W jakim czasie organizować pokazy? Czy zgodzą się na to reżyserzy i producenci? Jak uniknąć piractwa? Kto ma mieć dostęp do pokazów? Kiedy i jak te filmy trafią potem do kin? Festiwal on-line może sprawdzić się głównie w wypadku tytułów przeznaczonych do dystrybucji wyłącznie w Internecie. A to jest idea daleka od filozofii Cannes.

Niemniej zespół selekcyjny pracował przez cały czas. Jego członkowie obejrzeli w domach 1500 zgłoszonych filmów i dyskutowali o nich w Internecie. Przyszło wiele propozycji z ogarniętej już epidemią Azji. Znacznie mniej z Europy i Stanów, gdzie pandemia rozszalała się później i nie pozwoliła skończyć wielu tytułów. Thierry Fremaux tegoroczny „program" ogłosi w czerwcu. Choćby po to, by dać wybranym tytułom canneńskie logo. — Nie będzie podziału na konkurs, Certain Regard i pokazy pozakonkursowe – mówi. – Byłoby to śmieszne w obecnej sytuacji. Ale głęboko w sercu chcemy promować filmy, które obejrzeliśmy i pokochaliśmy. Z całego świata przysłano nam wiele wspaniałych dzieł. Chcemy im pomóc dotrzeć do widzów. Może organizować specjalne wydarzenia w kinach?

„Canneńczycy" uważają, że ich moralnym obowiązkiem jest wsparcie tych filmów, gdy będą one miały swoje kinowe premiery. Tym bardziej, że nie przejdą automatycznie na festiwal przyszłoroczny. Tylko niektórzy producenci zdecydowali się przełożyć o rok premiery, żeby im to umożliwić.

Fremaux ma nadzieję, że w przyszłym roku festiwal odbędzie się normalnie, a na czele jury stanie Spike Lee, który miał mu przewodniczyć teraz. Na festiwalu poza konkursem miał być też pokazany film, który nakręcił ostatnio dla Netfliksa. Reżyser wierzy, że uda się spotkać w Cannes 2021, a na razie przesłał festiwalowi krótki film o zamkniętym w izolacji Nowym Jorku.

— Każdy list do nas kończy: „Vive la France" dorysowując małe, niebiesko-biało-czerwone flagi – mówi Fremaux.

Wiele festiwali, m.in. Toronto, Deauville, Angouleme, San Sebastian, Nowy Jork i Busan, zaprosiło „Cannes" do siebie. Nie jest wykluczone, że niektóre filmy zostaną pokazane we współpracy z imprezą w Wenecji (jeśli się odbędzie). Wiadomo, że selekcjonerzy z Cannes zachwycili się m.in. „The French Dispatch" Wesa Andersona, „Three Stories" Nanniego Morettiego, „Soul" Pete'a Doctera.

Czas najbliższy Fremaux i jego współpracownicy chcą poświęcić na rozmowy na temat przyszłości festiwalu i kina. Przemysł filmowy wyjdzie z pandemii bardzo osłabiony. Przywrócenie jego dobrej pozycji będzie zadaniem dystrybutorów, właścicieli kin, które też są dotknięte kryzysem i przede wszystkim widzów. A wszystko i tak zależy od tego, jak będzie rozwijała się pandemia, czy będzie jej druga i trzecia fala. Bo powrót do kin, mimo tęsknoty za ciemną salą, może potrwać długo. Nawet około trzech miesięcy. Wszystko będzie dalej zależało od postępu medycyny, od tego czy uda się znaleźć skuteczne lekarstwo na Covid-19 i wynaleźć szczepionkę.

Dyrektor Fremaux wierzy, że obecny kryzys zostanie pokonany. I chce, jak zawsze, wspierać filmy przeznaczone do dystrybucji w ciemnych salach, nie do oglądania na komputerze czy w komórce. Cytuje Sartre'a, który napisał, że odkąd wynaleziono kino stało się jasne, że nie da się bez niego żyć. I wierzy, że artyści, także ci młodzi, którzy teraz wchodzą do kina, stawią czoła rzeczywistości, pomogą nam wszystkim zrozumieć to, co się w ostatnich miesiącach ludzkości przydarzyło.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA