fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Dwa rodzaje adrenaliny

„O ojcach i synach” – kadr z filmu
materiały prasowe
„O ojcach i synach" i „Free Solo" to dwa dokumenty nominowane w tym roku do Oscarów. Werdykt Akademii był zaskakujący.
Między dokumentem relacjonującym rzeczywiste problemy a przedstawiającym wyimaginowane jest przepaść. Ale współczesny świat woli unikać trudnych kwestii.

Zagadkowy mężczyzna

Zapewne dlatego „Free Solo: ekstremalna wspinaczka" o wspinaczce, w której jeden błąd może kosztować życie, został oscarowym zwycięzcą. Wcześniej został uznany za najlepszy film dokumentalnym w brytyjskich nagrodach BAFTA. W tym filmie chodzi przede wszystkim o emocje i w czasie niemal dwóch godzin jego trwania ich nie brakuje.
Są to jednak emocje jednego rodzaju, związane z obawą, czy bohater przeżyje. Reżyserka Chai Vasarhelyi towarzyszy 33-letniemu Amerykaninowi Alexowi Honnoldowi w czasie wspinaczki na granitową ścianę El Capitan, którą chce zdobyć jako pierwszy człowiek.
Ponadkilometrowej wysokości granitowy monolit w Kalifornii to obiekt pożądania przez wspinaczy pogodzonych z myślą, że można tu stracić życie. A bohater filmu na dodatek czuje zalew adrenaliny tylko wówczas, gdy wspina się w stylu free solo, to znaczy sam i bez żadnych zabezpieczeń.
Ten sposób życia od dzieciństwa pociągał go najbardziej. Szkołę rzucił szybko i bez żalu. Najwięcej czasu spędzał w domu na kółkach, eksplorując kolejne skały, systematycznie zwiększając skalę trudności i ryzyko swoich poczynań.
W świecie małomównego, przystojnego mężczyzny o zagadkowym uśmiechu nie ma miejsca na cokolwiek innego. Ale w czasie przygotowań do ataku na El Capitan pojawia się młoda zakochana w nim kobieta. To oznacza trudności, bo Alex odwzajemnia uczucie, przestaje bez reszty skupiać się na wspinaczce, traci formę. No i uczy się sztuki rezygnacji, szczególnie trudnej, gdy jest się ciągłym zwycięzcą.

Niewygodny film

Obraz „O ojcach i synach" jest wstrząsający i zmusza do myślenia. Aby go nakręcić, Syryjczyk Talal Derk, przedstawiwszy się jako fotograf wojenny, przez ponad dwa i pół roku towarzyszył Abu Osamie mieszkającemu z rodziną w wiosce w północnej Syrii. To dżihadysta specjalizujący się w podkładaniu min i zamachach bombowych na samochody. Sposobi do tego najstarszych spośród ośmiu synów: 13-letniego Osamę i 12-letniego Aymana. Mają imiona na cześć męczenników dżihadu.
Abu jest czułym ojcem. Chłopcy cały czas przebywają z nim. I chcą być tacy jako on, jego słowo jest ważniejsze niż nauka w szkole, do której zresztą ojciec nie pozwala im chodzić. Mają za to obóz dla przyszłych żołnierzy kalifatu, mundury i kominiarki. I jest szkolenie ideologiczne.
„Tato! zabiłem ptaka" – mówi do ojca kilkuletni syn, opisując, jak do tego doszło. – „Odwróciliśmy go i odcięliśmy mu głowę, tak jak ty, tato, temu człowiekowi" – chwalą się synowie.
Kiedy ojciec wraca z akcji ciężko ranny, chłopcy płaczą. A on ze spokojem mówi: „Nie smućcie się, taka była wola Allaha". Dla tego człowieka ziemskie życie nie ma takiej wagi jak wieczne, w które nie wątpi ani przez chwilę. Najważniejsze jest stworzenie na terenie Syrii państwa wyznaniowego. To ma być raj na ziemi.
„Gdybym moją miłość dla tych ludzi rozprzestrzenił po całej ziemi, miejsce to zwałoby się planeta Miłości, a nie planeta Ziemia" – mówi z płonącymi oczami Abu Osama o uczuciach do braci dżihadystów. „O ojcach i synach" jest już w kinach, a dokument „Free Solo" E. Chai Vasarhelyi można oglądać na kanale National Geographic.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA