fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD: „Małe szczęścia”

materiały prasowe
Film Daniela Cohena „Małe szczęścia”, wydany właśnie na płytach przez Galapagos, ogląda się z przyjemnością, ale refleksje, które z widzem zostają nie są już tak radosne

Dwie zaprzyjaźnione pary małżeńskie. Karine ma dobrą pracę, zakochanego w niej, sympatycznego męża, dwoje dzieci. Jej najbliższa przyjaciółka Lea jest ekspedientką w sklepie odzieżowym. Żyje w partnerskim związku z przystojnym, ale sztywnym i konserwatywnym facetem, który sprzedaje  aluminium. Cała czwórka lubi razem spędzać czas. Każdy ma tu swoją rolę. Lea – skromnej, szarej myszki.

Ten układ trwa dopóki Lea nie wyznaje, że pisze książkę. I na dodatek odnosi wielki sukces. Ma kolejne zamówienia, staje się celebrytką, na dodatek bardzo bogatą. Mówi, że się nie zmieniła, ale to oczywiście nieprawda. Jej facet nie może przełknąć tego, że już nie może na swoją kobietę pokrzykiwać i grać roli podziwianego macho. Karine z trudem akceptuje fakt, że przyjaciółka jest rozrywana, że kupuje luksusowy apartament, obraca się wśród pisarzy, artystów.

Daniel Cohen opowiada o tym, co towarzyszy sukcesowi. Nie moralizuje, nikogo nie wybiela, nikogo nie oczernia. Portretuje to, co tkwi głęboko w człowieku – czasem chęć wyzwolenia się i bycia sobą, czasem zazdrość, a czasem potrzebę chwili zwykłego szczęścia. Opowiada o przyjaźni i rozmijaniu się ludzi. A czwórka bohaterów bardzo wiele zawdzięcza aktorom: Berenice Bejo, Vincentowi Casselowi, Florence Foresti i Francois Damiensowi. To oni, wsparci dobrym scenariuszem, przekonują, że życie składa się z małych szczęść i małych nieszczęść i – często, nawet wbrew pozorom – bywa skomplikowane.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA