fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

materiały prasowe
Dzisiaj dwa ciekawe filmy o ludziach o wielkich ambicjach. Bohaterem „Nici widmo” Paula Thomasa Andersona jest znany kreator mody, bohaterką „Gry o wszystko” Aarona Sorkina – była narciarka, która zamieniła się w „księżniczkę pokera”. Na okrasę dwie świetne kreacje. W pierwszym z tych tytułów – Daniela Day-Lewisa, w drugim – Jessiki Chastain.

Nić widmo, reż. Paul Thomas Anderson

Wyd. Filmostrada

— Zrobiłem tyle filmów o hippisowatych facetach i twardzielach z dwudniowym zarostem, że pomyślałem: „Może by tym razem opowiedzieć o ludziach eleganckich” — zażartował w rozmowie z dziennikarzem „Entertainment Weekly” Paul Thomas Anderson.
Ale „Nić widmo” nie jest utrzymana w klimacie „Wielkiego Gatsby’ego” czy romantycznej komedii. Sam reżyser scharakteryzował ją jako kombinację love story i kina suspensu.
Daniel Day-Lewis gra tu słynnego kreatora mody, który w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku ubiera gwiazdy, koronowane głowy, dziedziczki wielkich fortun. Nic się dla niego nie liczy oprócz pracy, dopóki nie zjawia się w jego życiu młoda kobieta o silnym charakterze, stając się jego muzą i kochanką. Jego wielką namiętnością i miłością. Ale też klątwą.
Anderson proponuje kino ogromnie intensywne, nieoczywiste. Pyta: Do jakiego stopnia można zawładnąć drugą osobą? Do czego można się posunąć, by ją sobie podporządkować? Jak zmieniają się relacje między ludźmi? Czy miłość osłabia? Czym jest dominacja?
Filmowy Reynolds Woodcock jest podobno wzorowany na autentycznej postaci Charlesa Jamesa, uchodzącego za „pierwszego dyktatora mody Ameryki”. Ale najwięcej szumu wokół filmu sprawiło oświadczenie wykonawcy głównej roli. Genialny aktor, trzykrotny zdobywca Oscara za role w „Mojej lewej stopie”, „Aż poleje się krew” i „Lincolnie” ogłosił, że wycofuje się z kina. Za „Nić widmo” dostał kolejną nominację do Oscara i jak na razie rzezcywiście nie słychać, by jakkolwiek zamierzał zmienić swoje postanowienie. Rozkoszujmy się więc jego kreacją w „Nici widmie”, może ostatni raz.


Gra o wszystko, reż. Aaron Sorkin

Wyd. Monolith Films

Rekomendując ten tytuł wystarczy powiedzieć: film Aarona Sorkina. Scenarzysty „Social Network”, „Steve”a Jobsa”, „Moneyball”, „Ludzi honoru”. Tym razem jednak Sorkin zadebiutował również jako reżyser.

Jak to robi najczęściej opowiedział historię prawdziwą. Mary Bloom (rocznik 1978 roku) była narciarką. Jej karierę przerwał wypadek jakiego doznała podczas kwalifikacji olimpijskich. Ambitna, młoda dziewczyna postawiła wtedy na inny biznes. Założyła w Los Angeles klub „Viper Room”, który stał się miejscem nielegalnej gry hazardowej w pokera. Nazywano ją „księżniczką pokera”, każdy chciał usiąść przy jej stile, niewielu było zapraszanych. Bywały u niej gwiazdy sportu, kina. W kwietniu 2013 roku na progu klubu stanęli jednak agenci FBI. Molly Bloom z kobiety sukcesu stała się oskarżoną, straciła wszystko. U jej boku pojawił się jednak adwokat próbujący zrozumieć jej świat.

„Gra o wszystko” ma wszystko, czym charakteryzują się filmy Sorkina: bardzo współczesnych bohaterów, inteligentne, cięte dialogi. I, jak zawsze, odbija się w tym filmie Ameryka z jej wizją sukcesu.

Sorkin-reżyser dobrze radzi sobie za kamerą idąc za Sorkinem-scenarzystą, który całą historię opowiedział w retrospekcjach. Szkoda tylko, że nadużywa głosu z offu: czasem w filmach nie trzeba wszystkiego wyjaśniać. Inteligentny widz, a do takiego skierowane są obrazy Sorkina, sam zrozumie i wyciągnie wnioski. Ale i tak ten debiut trzeba zapisać jako sukces. 140 minut „Gry o wszystko” wciąga, Jessica Chastain i Idris Elba tworzą na ekranie niesztampową, ciekawą parę, a doszlusowuje do nich Kevin Costner w roli ojca Molly.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA