Film

Janusz Kamiński broni sztuki operatorskiej

Janusz Kamiński
Wikimedia Commons, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic license, fot. Fryta73
Operatorzy coraz bardziej niepokoją się, że tracą kontrolę nad zdjęciami filmowymi, za które są odpowiedzialni.

Janusz Kamiński, stały współpracownik Stevena Spielberga, sześciokrotnie nominowany do Oscara i dwukrotny laureat tej statuetki (za „Listę Schindlera” i „Szeregowca Ryana”) podczas spotkania Międzynarodowej Gildii Operatorów stwierdził, że „wraz z rozwojem techniki cyfrowej coraz bardziej zaciera się własność obrazu”.

Gdy filmy były kręcone na taśmie autorzy zdjęć całkowicie kształtowali obrazy. W erze digitalnej w postprodukcji wszystko może zostać zmienione – nawet kolorystyka filmu.

„W pewnym sensie nie jest to już dla mnie robienie filmów” — cytuje Kamińskiego „The Hollywood Reporter”. Wypowiedź ta jest tym bardziej znamienna, że komputerowa obróbka była mocno wykorzystywana w ostatnim filmie Spielberga „Player One”.

— Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść — mówił Kamiński. — Na razie jeszcze rezultaty mogą być w porządku, jeśli człowiek współpracuje z tak dobrym szefem jak Steven Spielberg. Ale przy mniej zaangażowanym w wygląd filmu reżyserze już wkrótce możemy stracić nad naszą pracą  kontrolę.

Kamiński przypomniał, że zdjęcia filmowe to gra światła i cieni. Przy obróbkach komputerowych wszystko to można wykasować, zmanipulować i zniekształcić.

Pytany przez moderatora dyskusji o „Player One” Janusz Kamiński odpowiedział, że jest z tego wspaniałego filmu dumny, ale jego wkład w obraz wynosi około 40 procent. Do niego należą sceny pokazujące realny świat. Ten wirtualny został stworzony cyfrowo i zdjęcia do tej część filmu konsultował ze specjalistami od obróbki komputerowej.

Wybitny operator polskiego pochodzenia wierzy jednak, że rozprzestrzeniająca się dzisiaj w kinie moda na taki styl pracy nad obrazem za jakiś czas przeminie. I praca operatora znów stanie się czystą sztuką.

Barbara Hollender na podstawie „The Hollywood Reporter”

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL